Reklama

Dla Urszuli początki nie miały nic wspólnego z planem na wielką karierę. Gdy pojawiła się obok muzyków Budki Suflera, znalazła się w świecie większym, głośniejszym i bardziej wymagającym, niż wszystko, co znała do tej pory. To właśnie wtedy zaczęła się historia, która na zawsze zmieniła jej życie.

Jak Urszula trafiła pod skrzydła Budki Suflera? Początki pod okiem legend

Gdy Urszula pojawiła się u boku Budki Suflera, była młodą wokalistką bez zaplecza i bez pozycji, jaką mieli już muzycy zespołu. Budka była wówczas marką samą w sobie — zespołem o ugruntowanej renomie, silnych osobowościach i jasno określonym miejscu na mapie polskiej muzyki. Wejście do tego świata oznaczało dla niej ogromną szansę, ale też natychmiastowe znalezienie się w roli kogoś "z zewnątrz". "Kiedy robiliśmy pierwsze nagrania, w Poznaniu, w studiu nie wiedzieli, jak mam na nazwisko. Dlatego na taśmach napisali po prostu Urszula. Jurek Janiszewski, redaktor z Lublina, powiedział wtedy: "To całkiem niezły pomysł, niech tak zostanie". Wtedy to była nowość, by posługiwać się tylko imieniem. Raczej wszyscy używali pełnego nazwiska", mówiła w "Klubie Trójki".

Warszawa ok. 1983. Wręczanie nagród Polskiego Radia (PR) przez prezesa tej instytucji Jana Grzelaka. Na zdjęciu, m.in. dziennikarz muzyczny Lech Nowicki (L), muzyk jazzowy Włodzimierz Nahorny (2L), Jan Grzelak (3L), redaktor muzyczny Antoni Leon Wroński (4L), piosenkarka Urszula (Urszula Kasprzak) (6L), kompozytor i multiinstrumentalista z zespołu Budka Suflera Romuald Lipko (P).
Warszawa ok. 1983. Wręczanie nagród Polskiego Radia (PR) przez prezesa tej instytucji Jana Grzelaka. Na zdjęciu, m.in. dziennikarz muzyczny Lech Nowicki (L), muzyk jazzowy Włodzimierz Nahorny (2L), Jan Grzelak (3L), redaktor muzyczny Antoni Leon Wroński (4L), piosenkarka Urszula (Urszula Kasprzak) (6L), kompozytor i multiinstrumentalista z zespołu Budka Suflera Romuald Lipko (P). fot. PAP/Maciej Belina Brzozowski

Nie była formalną członkinią zespołu, raczej gościem zapraszanym do wspólnych nagrań i występów. To ustawienie od początku definiowało dynamikę relacji — Urszula funkcjonowała obok Budki Suflera, nie w jej strukturach.

"Budka to byli przede wszystkim moi idole. Ludzie, do których miałam respekt i szacunek. Byli już na scenie od kilku lat i byli ode mnie dziesięć lat starsi. Ja miałam 20 lat. Wtedy to było bardzo dużo, wręcz przepaść. Nie spotykaliśmy się koleżeńsko. Byłam ich gościem zapraszanym na koncerty lub – jak o mnie mówili – "maskotką zespołu". Bardzo mnie to denerwowało i prosiłam, żeby tak mnie nie nazywali. Ta ich gościnność przeciągnęła się i spędziliśmy tak siedem lat. Przede mną była Iza Trojanowska" — wspominała po latach w "Klubie Trójki".

Urszula Kasprzak-Kujawska, Romuald Lipko, Warszawa, 13.09.2019.
Urszula Kasprzak-Kujawska, Romuald Lipko, Warszawa, 13.09.2019. fot. Forum

Między sceną a codziennością. Tak rodziła się popularność Urszuli

Z czasem koncerty z Budką Suflera zaczęły przynosić efekty, których nikt się nie spodziewał. W latach 80., bez internetu i mediów społecznościowych, popularność miała zupełnie inny wymiar, ale była równie intensywna.

Po trasach koncertowych Urszula wracała do rodzinnego Lublina i odkrywała, że jej życie przestaje być anonimowe. Fani potrafili czekać pod domem, chcąc choć na chwilę zobaczyć artystkę, która śpiewała głosem ich emocji.

"Wtedy nie było innej szansy, nie było mediów społecznościowych. Więc po prostu wiedzieli, że jak jest poniedziałek, to powinnam już przyjechać do domu do Lublina i często bywało tak, że ja wracam taksóweczką, gwiazda, podjeżdżam pod dom, a tam piknik jest rozłożony, koce, jak lato było oczywiście. Namioty nie, ale kocyki. Młodzież siedzi, rozbawiona, czeka na mnie. Mama podaje kanapki na przykład, robi w kuchni i podaje. (...) Kilka razy tak się zdarzyło — wyznała Urszula w "Radiu Złote Przeboje".

Rosnącą popularność z uporem próbowała łączyć z zajęciami i uczelnią, gdyż tak życzyła sobie jej mama. Dopiero po trzech latach Urszula zdecydowała się zrezygnować z dodatkowej edukacji na rzecz kariery artystycznej.

Muzyczny fundament kariery Urszuli

Współpraca z Budką Suflera zaowocowała utworami, które do dziś są kamieniami milowymi polskiej muzyki rozrywkowej. To właśnie wtedy powstały piosenki, które pozwoliły Urszuli odnaleźć własny język emocji — delikatny, a jednocześnie niezwykle wyrazisty.

"Dmuchawce, latawce, wiatr" czy "Malinowy król" nie były jedynie przebojami. Stały się symbolem epoki i dowodem na to, że Urszula przestała być postrzegana wyłącznie jako "dziewczyna z zespołu". Te utwory otworzyły jej drogę do samodzielnej kariery i artystycznej niezależności, którą konsekwentnie budowała w kolejnych latach.

Urszula Kasprzak, Warszawa 04.1985.
Urszula Kasprzak, Warszawa 04.1985. fot. PAP/Maciej Belina Brzozowski
Reklama
Reklama
Reklama