Najpierw Szekspir, teraz McCartney. Ten aktor ma tylko 30 lat, a gra jak legenda. Widzowie płaczą po jego filmach
Paul Mescal ma w sobie coś, co trudno zdefiniować – naturalność, wrażliwość i niezwykłą prawdę emocji. Choć ma zaledwie 30 lat, jego role na długo zostają w pamięci widzów. Unika blichtru, chroni prywatność i konsekwentnie wybiera projekty, które pozwalają mu opowiadać historie bliskie człowiekowi. To właśnie ta autentyczność sprawiła, że stał się jednym z najbardziej cenionych aktorów swojego pokolenia.

Paul Mescal ma w sobie rzadką dziś cechę – autentyczność, której nie da się wyćwiczyć ani zaplanować. Choć ma zaledwie 30 lat, na ekranie potrafi opowiadać o emocjach z dojrzałością, która porusza widzów na całym świecie. Nie szuka rozgłosu, daleko mu do bycia celebrytą, a jednak przyciąga uwagę za każdym razem, gdy pojawia się na ekranie. Jego bohaterowie są krusi, prawdziwi i bliscy – tacy, których pamięta się długo po napisach końcowych.
Rodzina, która zawsze stoi za nim murem
Rodzina odgrywa w życiu Paula Mescala szczególną rolę i – jak sam wielokrotnie podkreślał – to właśnie ona daje mu poczucie stabilności w świecie pełnym presji i oczekiwań. Jego rodzice, Dearbhla i Paul Mescal senior, są małżeństwem od 1994 roku i wspólnie wychowali troje dzieci: Paula, Donnachę oraz Nell, która dziś rozwija karierę jako piosenkarka i autorka tekstów. Choć nie stronią od czerwonych dywanów i kilkukrotnie towarzyszyli synowi podczas ważnych premier – m.in. w listopadzie 2024 roku w Dublinie, przy okazji premiery „Gladiatora II” – pozostają rodziną mocno stąpającą po ziemi.
Miłość ze sceny i rodzinne korzenie talentu
Rodzice Paula Mescala, Dearbhla i Paul Mescal senior, poznali się na scenie, występując wspólnie w amatorskiej inscenizacji „Pirates of Penzance”. On grał Króla Piratów, ona była jedną z dwórek. Aktor przyznawał później, że wierzy, iż to właśnie tamto spotkanie sprawiło, że scena stała się dla niego miejscem szczególnym – niemal naturalnym.
Ojciec Paula przez wiele lat pracował jako nauczyciel, jednak aktorstwo było jego stałą pasją. Grał półprofesjonalnie, występował w teatrach społecznościowych i przez rok uczył się w Gaiety School of Acting. Choć w 2013 roku zrezygnował z grania, po przejściu na emeryturę wrócił na scenę, występując w 2023 roku w musicalu „Are Ya Dancin’?”. Paul Mescal wielokrotnie wspominał, że z dumą oglądał ojca na scenie – i że to właśnie od niego przejął miłość do aktorstwa.
Zobacz też: W Hollywood jest od lat, lecz popularność zyskała dopiero ostatnio. Kim jest gwiazda z filmu "Wielki Marty"?
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Z boiska na scenę – niespodziewany zwrot
Zanim odkrył aktorstwo, życie Paula Mescala kręciło się wokół futbolu. Uczęszczał do Maynooth Post Primary School i był zawodnikiem juniorskiej oraz młodzieżowej reprezentacji Kildare, a także Maynooth GAA club.
Jego sportowy talent był doceniany – Brian Lacey zwracał uwagę na jego grę w defensywie, a trener Cian O’Neill opisywał go jako zawodnika „dojrzałego ponad swój wiek”. Wszystko zmienił uraz szczęki, po którym Mescal musiał zrezygnować z dalszej gry. To właśnie wtedy aktorstwo stało się jego nową drogą.
Pierwszy występ i decyzja, która zmieniła wszystko
Miał 16 lat, gdy po raz pierwszy stanął na scenie w szkolnej inscenizacji „The Phantom of the Opera”. To doświadczenie okazało się przełomowe. Mescal dostał się do The Lir Academy przy Trinity College Dublin, jednej z najważniejszych szkół aktorskich w Irlandii.
Ukończył studia w 2017 roku, uzyskując tytuł Bachelor of Arts, a jeszcze przed dyplomem podpisał umowy z agentami, rozpoczynając zawodową drogę aktora.
„Normalni ludzie” – rola, która poruszyła miliony
W 2020 roku Paul Mescal zachwycił świat jako Connell w serialu „Normalni ludzie”. Jego subtelna, pełna emocji kreacja przyniosła mu British Academy Television Award for Best Actor oraz nominację do Primetime Emmy Award.
To była rola, która uczyniła go nie tylko gwiazdą, ale też aktorem, z którym widzowie zaczęli się emocjonalnie utożsamiać.
Kino pełne emocji i ważnych tematów
Po sukcesie serialu Mescal konsekwentnie wybierał role wymagające wrażliwości. W „The Lost Daughter” (2021) zadebiutował na dużym ekranie, a „Aftersun” (2022) przyniósł mu nominację do Oscara za najlepszą rolę męską.
Zagrał także w „All of Us Strangers” (2023), „Gladiator II” (2024) oraz w filmie „Hamnet”, gdzie wcielił się w Willama Szekspira. Równolegle odnosił sukcesy teatralne – rola Stanleya Kowalskiego w „A Streetcar Named Desire” (2022) została nagrodzona Laurence Olivier Award for Best Actor.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„On naprawdę gra sercem” – głosy widzów
Widzowie Filmwebu ocenili grę aktorską Paula Mescala na średnio 8,1, oddając 14 438 ocen. W komentarzach często pojawiają się słowa: autentyczność, charyzma, emocje.
Użytkownicy podkreślają, że już rola Connella w „Normalnych ludziach” zrobiła na nich ogromne wrażenie, a „Aftersun” tylko potwierdził, że mają do czynienia z aktorem, który potrafi poruszyć bez wielkich gestów.
Życie z dala od blasku fleszy
Paul Mescal nie zabiega o rozgłos. Otwarcie mówi o lęku przed śmiercią, przemijaniu i presji związanej z popularnością. Nie chce być aktorem-influencerem i konsekwentnie oddziela życie zawodowe od prywatnego. To właśnie ta szczerość i dystans do sławy sprawiają, że widzowie czują wobec niego szczególną sympatię.
Przed nim kolejne wyzwania
Przed Paulem Mescalem jedno z największych wyzwań w jego dotychczasowej karierze. Aktor przygotowuje się do roli Paula McCartneya w czterech filmach biograficznych o zespole The Beatles, reżyserowanych przez Sama Mendesa, które trafią do kin w 2028 roku. Mescal przyznaje, że pierwsze próby kamerowe były dla niego doświadczeniem niemal nie do uwierzenia – widok własnego odbicia w roli legendarnego muzyka określił jako coś „szalonego”, ale jednocześnie niezwykle ekscytującego. Podkreśla, że możliwość wcielenia się w artystę, którego od zawsze podziwiał i który miał ogromny wpływ na światową kulturę, jest dla niego wielkim zaszczytem. Nie ukrywa jednak, że towarzyszy mu także lęk i świadomość ogromnych oczekiwań. Jak zaznacza, cały zespół podchodzi do projektu z ogromnym szacunkiem i zaangażowaniem, a on sam przygotowuje się do tej roli dłużej i intensywniej niż do czegokolwiek wcześniej.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Źródła: people.com, film.interia.pl, backstage.com, filmweb.pl