Reklama

Elegancja, klasa i subtelność. Tak zapamiętali ją fani na całym świecie. Audrey Hepburn to nie tylko ikona stylu i gwiazda „Śniadania u Tiffany’ego”, ale także kobieta, której dzieciństwo i młodość naznaczone były traumą, wojną i dramatycznymi wydarzeniami, o jakich dziś niewielu pamięta.

Audrey Hepburn nie nazywała się Hepburn. I niemal straciła to nazwisko

Urodzona 4 maja 1929 roku w Brukseli aktorka przyszła na świat jako Audrey Kathleen Ruston. Mało kto wie, że nazwisko Hepburn przyjęła dopiero po wojnie. I choć dziś nie wyobrażamy sobie jej pod innym imieniem, niewiele brakowało, by nie stało się ono znakiem rozpoznawczym gwiazdy. Gdy kariera młodej Audrey zaczęła nabierać rozpędu, do drzwi wytwórni zapukała inna wielka dama kina – Katharine Hepburn. Zwróciła się z osobistą prośbą: chciała, by początkująca aktorka zmieniła nazwisko, by nie kojarzono jej z rodziną Hepburn. Audrey jednak pozostała przy swoim. I dziś to właśnie jej nazwisko rozbrzmiewa najgłośniej.

Audrey Hepburn
Audrey Hepburn gettyimages

Faszyzm w rodzinie i spotkanie z Hitlerem

Zanim jednak Audrey została ikoną stylu, dorastała w cieniu politycznych ideologii i rodzinnych tajemnic. Jej matka, Ella van Heemstra, była holenderską baronową, a ojciec Joseph Ruston – Brytyjczykiem. Oboje byli aktywnymi członkami Brytyjskiej Unii Faszystów, czyli ugrupowania założonego przez Oswalda Mosleya w latach 30. XX wieku. Ich zaangażowanie było tak silne, że Mosley zaprosił ich do Niemiec, gdzie najważniejszym punktem wizyty było spotkanie z Adolfem Hitlerem.

Według książki „Audrey Hepburn. Kochać i być kochaną”, pamiątką po tym spotkaniu było zdjęcie z führerem, które przez długi czas zajmowało zaszczytne miejsce w ich domu. To niechlubne dziedzictwo rzuciło cień na późniejsze życie Audrey. Aktorka odcinała się od politycznych poglądów rodziców, ale echa ich przeszłości powracały przez lata.

Ojciec zniknął na 25 lat

Wkrótce po powrocie z Niemiec Joseph Ruston opuścił rodzinę. Zniknął bez śladu, zostawiając żonę i kilkuletnią córkę. Audrey odnalazła go dopiero po 25 latach – dzięki pomocy Czerwonego Krzyża. Dlaczego się ukrywał? Prawdopodobnie nie chciał, by jego przeszłość zrujnowała życie córki.

CZYTAJ TEŻ: Nigdy nie została matką, wybrała karierę. Po latach przyznała wprost, że niczego nie żałuje

Audrey Hepburn
Audrey Hepburn gettyimages

Zaginięcie akt FBI. Czy kariera Audrey została ochroniona przez samego Hoovera?

Wątpliwości wokół przeszłości rodziny Hepburn sięgają jeszcze głębiej. Robert Matzen, autor książki „Tancerka ruchu oporu”, postanowił dotrzeć do dokumentów FBI dotyczących matki Audrey. Jak relacjonował w rozmowie z „Urodą Życia”, ku swojemu zaskoczeniu nie znalazł żadnych akt. „Kiedy poszedłem do Federalnego Biura Śledczego w Waszyngtonie, aby obejrzeć akta dotyczące matki Audrey, ku mojemu zdziwieniu okazało się, że nie ma takich akt. Eksperci twierdzą, że nie jest to możliwe, ponieważ Ella van Heemstra była obywatelką holenderską, przeciwko której po wojnie wszczęto śledztwo w związku z jej proniemiecką działalnością. Moim zdaniem po premierze "Rzymskich wakacji", gdy Audrey stała się gwiazdą, Paramount Pictures poprosiło J. Edgara Hoovera, szefa FBI, o zniszczenie dokumentów, które mogłyby zaszkodzić jej karierze", wyznał.

Audrey Hepburn
Audrey Hepburn Paramount Pictures/Courtesy of Getty Images

Cierpienie, głód i wyniszczenie. Audrey niemal zmarła w czasie wojny

Audrey Hepburn przetrwała II wojnę światową, ale jej zdrowie zostało poważnie zrujnowane. Jako nastolatka cierpiała na głód i skrajne niedożywienie. W książce „Audrey w domu”, jej syn Luca Dotti opisuje dramatyczny stan swojej matki. W wieku 16 lat ważyła zaledwie 40 kilogramów i mierzyła niespełna 150 centymetrów wzrostu. „Miała 16 lat, niecałe metr pięćdziesiąt wzrostu, ważyła 40 kg. Cierpiała na astmę, żółtaczkę i inne choroby spowodowane niedożywieniem, w tym ostrą anemię i poważny rodzaj obrzęków, o których tak mi powiedziała: To się zaczyna od stóp, a kiedy dotrze do serca, człowiek umiera. Miałam już obrzęki powyżej kostek, kiedy przyszło wyzwolenie", opowiadał.

„Umarła sześć tygodni po narodzinach”. Wstrząsająca historia niemowlęcia

Najbardziej poruszającym fragmentem książki Dottiego jest jednak wspomnienie opowiadane przez babcię Audrey. Gdy aktorka była niemowlęciem, zachorowała na krztusiec. Atak kaszlu był tak silny, że jej serce się zatrzymało. Rodzina była przekonana, że dziecko zmarło. Według relacji babci – Nonny Te – to właśnie dzięki jej determinacji, modlitwie i klapsom, mała Audrey wróciła do życia.

„Sześć tygodni po swoich narodzinach mama umarła - tak w każdym razie twierdziła moja babcia. Nonna Te zapewniała nas, że gdy serce mojej matki zatrzymało się na skutek silnego kokluszowego kaszlu, ona zmusiła je znów do pracy za pomocą klapsów i modlitwy”, napisał Luca Dotti. Ta historia, choć brzmi niemal mistycznie, tylko podkreśla, jak wiele razy Audrey Hepburn otarła się o śmierć, zanim jeszcze wkroczyła na ekran.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nie żyje Valentino Garavani, ostatni cesarz branży mody. Wybitny projektant miał 93 lata

Audrey Hepburn
Audrey Hepburn Archive Photos/Getty Images

Authors

Reklama
Reklama
Reklama