Reklama

Jedna okładka „Diuny”. Jeden 13-letni chłopiec w Montrealu. I obraz Wojciecha Siudmaka, który rozpalił wyobraźnię na tyle mocno, że po latach zamienił się w filmowe widowisko. Historia, która zaczęła się od fascynacji, swój wielki finał miała w Le Grand Rex w Paryżu, gdzie padły słowa publicznego podziękowania. O tym niezwykłym splocie losów artysta opowiada w nowej VIVIE! Elżbiecie Pawełek.

Obraz Wojciecha Siudmaka stał się inspiracją do nakręcenia „Diuny”. TYLKO VIVIE! opowiada o kulisach historii

– Kiedy malujesz, czerpiesz energię z kosmosu czy z własnych przeżyć?
Z przeżyć również, ale głównie z kosmosu. Jak to się dzieje, naprawdę nie wiem. Zachwyciłem się kosmosem, będąc dzieckiem. Miałem wtedy 10 lat. W moim rodzinnym Wieluniu akurat spadło dużo śniegu, więc po rekolekcjach zaczęliśmy z kolegami robić orły na śniegu. Ślady wyglądały przepięknie, jak ptaki, które zrywają się do lotu. To Polacy, którzy ruszyli w świat. Pomyślałem, że jeszcze raz rzucę się w ten śnieg. Spojrzałem w niebo, mówiłem to wiele razy, ale jest to prawda mojego życia. Na rozgwieżdżonym niebie zobaczyłem ogromną, zjawiskową galaktykę, jakiej nigdy nie widziałem. I wtedy przeleciał mnie zimny dreszcz, jakby lecące z kosmosu mikroskopijne cząstki coś we mnie poruszyły, na nowo ułożyły. Zafascynowały mnie te zbite szeregi gwiazd i nasza odważna znikomość. Od tamtej pory patrzę na nie i myślę o ogromie kosmosu. Zadaję sobie pytanie, jaka jest moja rola, kim jestem? [...]

– Jak zainspirowałeś Denisa Villeneuve’a, zdobywcę ośmiu Oscarów, do nakręcenia „Diuny”? To niesamowita historia!
To jest kawałeczek mojego życia. Po przyjeździe do Paryża wylądowałem w Wydawnictwie Science Fiction, przy którym powstała nieformalna grupa Science Fiction Europy, złożona z francuskich wydawców, ilustratorów, ale też naukowców i filozofów, w której byłem jedynym malarzem. Pewnego razu okładka „Diuny”, książki Herberta z moim obrazem, wpadła w oko 13-letniemu chłopcu w Montrealu. Tym chłopcem był Denis Villeneuve. Tak go zafascynował ten obraz, że kupił książkę, przeczytał, zachwycił się i postanowił zrobić o tym film. Moja historia też się zaczęła, kiedy byłem w jego wieku. Pod tymi gwiazdami…

Czytaj też: Nazywają go „Michałem Aniołem fantastyki”. Tylko w VIVIE! Wojciech Siudmak odsłania swoje tajemnice. Tak zaczęła się jego kariera

Wojciech Siudmak, VIVA! 3/2026.
Wojciech Siudmak, VIVA! 3/2026. fot. Szymon Szcześniak/VISUAL CRAFTERS

– Widziałeś „Diunę”?
Zaproszono mnie na premierę pierwszej części „Diuny” do Le Grand Rex, niegdyś największej sali kinowej w Paryżu. Nagle pojawił się Denis Villeneuve z całą świtą swoich aktorów. Wszedł na scenę i powiedział: „To, że jesteśmy tutaj, zawdzięczamy jednej osobie, która nazywa się Wojciech Siudmak”. Rozległy się brawa, po czym dodał: „I on tu jest”. I wtedy brawa były większe niż dla aktorów. Byłem bardzo wzruszony, bo malarz do końca nie wie, jak go odbierają. Faktem jest, że kiedy pracowałem dla Pocket, jednego z największych francuskich wydawnictw, przez 30 lat okładki książek zdobiły reprodukcje moich obrazów, które sprzedawano też w formie kart pocztowych.

– W gronie Twoich wielbicieli znalazł się też George Lucas, Jean-Jacques Annaud i Federico Fellini, który pisał o Tobie: „Talent niemalże niewiarygodny, zdolniejszy i bardziej nieskończony niż ten, który wyraża nasze najgorętsze marzenia”.
Na początku zastanawiałem się, co chciał przez to wyrazić. Ale Włosi patrzą specyficznie na sztukę. Już Leonardo da Vinci, który nie chciał odbierać zapłaty za swoją pracę razem z robotnikami, uważał, że w jego dziełach jest Boży duch. Zrozumiałem, co chciał powiedzieć wielki Fellini. Talent to jest ten Boży duch. Nie można go kupić, jest bezcenny. Ale trzeba iść swoją drogą, bo sam dyplom akademii nie czyni nikogo mistrzem. [...]

– „Science fiction rodzi się z lęków współczesnego człowieka, ale Siudmak pozwala, aby z tych lęków rodziło się piękno”. To Roland Martin, rzeźbiarz.
Piękno od dawna mnie fascynuje. Niedościgłymi wzorami są dla mnie Michał Anioł i Leonardo da Vinci, u których wszystko jest tak harmonijne dzięki zasadzie złotego podziału, opierającej się na matematycznych wyliczeniach. Złoty podział, zwany też Bożą proporcją, można zaobserwować w kształcie roślin, budowie zwierząt, układzie galaktyk. My też jesteśmy zbudowani na zasadzie złotego podziału. Podziwiam Chopina, bo jak mało który kompozytor tworzył na zasadzie złotego podziału. Jego nokturnów można słuchać bez końca, są absolutną harmonią. Niektórzy mówią, że słychać w nich nawet szelest trawy. Niczego nie liczył, to zrobił z pamięci, bo był geniuszem. Mieszkając w Dziekance, często słuchałem go przed konkursami chopinowskimi. Miał na mnie olbrzymi wpływ

Cała rozmowa z Wojciechem Siudmakiem do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 lutego.

Czytaj też: Dekalog Ewy Chodakowskiej tylko w VIVIE! Sześć złotych zasad ulubionej trenerki Polek, które dają oparcie, gdy tracisz grunt pod nogami

Wojciech Siudmak, VIVA! 3/2026.
Wojciech Siudmak, VIVA! 3/2026. fot. Szymon Szcześniak/VISUAL CRAFTERS
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026 fot. Radek Świątkowski
Reklama
Reklama
Reklama