Reklama

Jedna z najbardziej cenionych polskich dziennikarek informacyjnych w wyjątkowo osobistej rozmowie z magazynem „Elle” zdradza, jak wygląda jej codzienność. Czy Anita Werner potrafi jeszcze funkcjonować bez adrenaliny? Ulubienica publiczności ujawniła prawdę o kulisach swojego zawodu po 25 latach pracy na wizji.

Anita Werner o kulisach pracy i cenie za profesjonalizm

Anita Werner przyznaje, że zawsze największą wagę przywiązuje do pierwszego pytania, które zadaje swojemu rozmówcy. „To ono decyduje o atmosferze rozmowy i przyciąga uwagę widza", mówi. Dziennikarka często notuje ciekawostki, tropy do rozwinięcia, ale kiedy rozmowa płynie – pozwala jej na to. „Raz mi się zdarzyło, że nie zabrałam do studia części notatek. Musiałam biec po nie 5 minut przed programem. To był wywiad z marszałkiem Sejmu. Wiesz... adrenalina zrobiła swoje, wszystko poszło gładko, ale to pokazuje, że w tym zawodzie trzeba być gotowym na wszystko”, mówi.

W pracy nie pozwala emocjom dojść do głosu, a w życiu prywatnym? „Mam wyłącznik. Wracam do domu i zdarza się, że dyskutujemy z Michałem o czymś dotyczącym pracy, ale rzadko długo i inwazyjnie. Raczej zmywam makijaż, siadam na kanapie i ląduję na innej planecie. Pilnuję zdrowego podziału między pracą, która wymaga pełnej koncentracji, a domem, który - powiedzmy - jest spokojnym portem po dniu na wzburzonym morzu”, ujawnia.

Anita Werner nie ukrywa, że kontakt z newsami to dla niej codzienność, bez której trudno jej funkcjonować. Gdy zapytano ją, czy wyobraża sobie życie bez adrenaliny, odpowiedziała: „Nie wiem… Pamiętam jak kilka lat temu Michał miał zakaz konkurencji przez 9 miesięcy - początkowo myślał, że to wspaniały czas wolny, ale po trzech tygodniach zaczął wariować - brak adrenaliny nie był dla nie niego łatwy. Wtedy właśnie zajęliśmy się pisaniem książki „Mecz to pretekst. Futbol, wojna, polityka”. Dla mnie adrenalina i kontakt z newsami są nieodłączną częścią życia zawodowego - nigdy nie próbowałam, czy umiałabym funkcjonować bez tego”, kontynuuje.

CZYTAJ TEŻ: Po pytaniu o dziecko Julia Kamińska miała łzy w oczach. Jej odpowiedź porusza. „Liczę na to, że to jest możliwe”

Anita Werner, Viva! 22/2020
Anita Werner, Viva! 22/2020 FOT. BARTEK WIECZOREK/LAF AM

Miłość, hejt i emocje – prywatny świat dziennikarki

Gwiazda TVN24 wspomniała również, gdzie poznała się z ukochanym. „Śmiejemy się, że robiliśmy to dwa razy i że dopiero za drugim - skutecznie. Podeszłam do niego, powiedziałam, że nazywam się Anita Werner i.... że jestem jego fanką. Michał był już wtedy rozpoznawalnym dziennikarzem sportowym, świetnie pisał. Bardzo lubiłam słuchać jego wypowiedzi nagrywanych dla telewizji. Ceniłam jego odwagę, bezkompromisowość i to, że mówił wprost, co myśli”, zwierzyła się dziennikarka.

Choć dziennikarka codziennie mierzy się z opinią publiczną, komentarzami i hejtem – nie daje się wciągnąć w spiralę negatywnych emocji. „Dostaję komentarze, które naruszają moje dobre osobiste, wyzywają mnie, obrażają bez żadnego powodu, podważają mój dziennikarski warsztat. To jest czyste zło. Zdarzają się też groźby śmierci. W takich przypadkach nie ma dyskusji - zgłaszam to na policję”, podsumowuje.

W świecie szybkich newsów i intensywnej pracy dziennikarskiej Anita Werner pozostaje wierna sobie. Od 25 lat zachwyca odwagą, szczerością i niezwykłą wewnętrzną siłą.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Natalia Niemen ujawniła, co zniszczyło jej małżeństwo. To wyznanie oburzy nie tylko jej byłego męża

Michał Kołodziejczyk, Anita Werner, VIVA! 22/2020, Anita Werner, VIVA! listopad 2020 Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
Michał Kołodziejczyk, Anita Werner, VIVA! 22/2020, Anita Werner, VIVA! listopad 2020 Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM Bartek Wieczorek/LAF AM

Authors

Reklama
Reklama
Reklama