Reklama

W świecie wielkich ambicji i nieustannej rywalizacji ich relacja wymyka się hollywoodzkim schematom. Salma Hayek i Penélope Cruz od lat mówią o sobie jak o duchowych siostrach, podkreślając wyjątkową więź, której nie złamały ani kariera, ani sława. Ich przyjaźń narodziła się w Los Angeles i przeszła próbę najtrudniejszą — chwilę, gdy, jak same wyznały, mogły razem stracić życie. To opowieść o bliskości prawdziwej i bezwarunkowej.

Salma Hayek i Penélope Cruz: Los Angeles, które połączyło dwie aktorki

Hollywood rzadko bywa miejscem trwałych więzi, dlatego historia Salmy Hayek i Penélope Cruz tak bardzo przyciąga uwagę. Ich relacja od początku opierała się na wzajemnym szacunku, empatii i poczuciu bezpieczeństwa – wartościach, które w świecie wielkich ambicji i rywalizacji nie należą do oczywistych. Aktorki nigdy nie próbowały niczego udowadniać. Podkreślają, że ich przyjaźń nie wynika z zawodowych kalkulacji, lecz z autentycznej bliskości. W wywiadach mówią o sobie z czułością i spokojną pewnością, że zawsze mogą na siebie liczyć.

Wszystko zaczęło się ponad dwie dekady temu, na początku lat 2000. To wtedy Salma Hayek, już coraz mocniej zaznaczająca swoją obecność w Hollywood, wyciągnęła rękę do młodszej koleżanki z Hiszpanii. Penélope Cruz mieszkała wówczas w Madrycie i konsekwentnie budowała swoją pozycję aktorską. Przełomem okazały się role w filmach Pedra Almodóvara, a szczególne znaczenie miał występ we „Wszystko o mojej matce” z 1999 roku. Sukces tej produkcji sprawił, że dojrzała do decyzji o przeprowadzce do Hollywood – miejsca, które miało całkowicie odmienić jej zawodowe życie.

Salma Hayek doskonale rozumiała, z czym mierzy się Cruz. Sama przeszła podobną drogę, choć w chwili, gdy Penélope stawiała pierwsze kroki w Fabryce Snów, ona była już na zupełnie innym etapie kariery. Miała za sobą rolę w „Moje szalone życie”, dzięki której zdobyła uznanie poza Meksykiem, a prawdziwy przełom przyniósł jej rok 1995 i postać Caroliny w „Desperado” u boku Antonio Banderasa. Od tamtej pory jej kariera nabrała międzynarodowego tempa, a kolejne role otworzyły przed nią drzwi do współpracy z największymi nazwiskami Hollywood. Zachwycała w takich produkcjach jak „Polubić czy poślubić”, „Dogma” czy „Od zmierzchu do świtu”, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek swojego pokolenia.

Czytaj też: Stworzyli mistrzowski duet, to on stoi za jej sukcesem. Aleksandrę Mirosław łączy z mężem wyjątkowa więź

Penélope Cruz, Salma Hayek, 2000
Penélope Cruz, Salma Hayek, 2000 Kevin Mazur/WireImage

Ta historia nie zaczęła się na czerwonym dywanie ani w blasku fleszy. Salma Hayek zobaczyła film z udziałem Penélope Cruz i od razu zwróciła uwagę na jej talent. Ujęły ją naturalność i energia młodszej aktorki – coś, co trudno wyreżyserować i jeszcze trudniej przeoczyć. Jak później wspominała, Cruz zrobiła na niej ogromne wrażenie właśnie swoją autentycznością.

Penélope postanowiła zdobyć numer telefonu Hayek i zadzwonić do niej osobiście, by podziękować za dobre słowo. Ten jeden gest okazał się przełomowy. Kiedy Cruz przyleciała do Los Angeles, Salma zrobiła coś, co w świecie show-biznesu wciąż pozostaje rzadkością. Najpierw sama odebrała ją z lotniska, a później nie pozwoliła jej zatrzymać się w hotelu. Zamiast tego zaprosiła ją do swojego domu, oferując nie tylko dach nad głową, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa w zupełnie nowym, onieśmielającym świecie. „Doskonale zdawałam sobie sprawę, jak niebezpieczne może być Hollywood dla młodej, atrakcyjnej kobiety, która pragnie zrobić karierę. Dlatego postanowiłam zaopiekować się Penélope. Od razu między nami kliknęło”, wyjaśniała w rozmowie z mediami.

Ten gest, wypowiedziany prostymi słowami o tym, jak trudno jest być na początku i jak łatwo poczuć się w Hollywood samotnym, stał się fundamentem ich relacji. To nie była uprzejmość ani zawodowa kalkulacja – to była czysta empatia, która na zawsze połączyła dwie kobiety.

Leciałam do Los Angeles kręcić film. Miałam bilet tam i z powrotem. W Ameryce nie znałam nikogo. To, że Salma od razu zaproponowała mi swoje wsparcie, do dziś wydaje mi się niesamowite. Zaledwie raz rozmawiałyśmy przez telefon. Nic o mnie nie wiedziała, a przyjechała po mnie na lotnisko i pozwoliła zatrzymać się w swoim domu. Powiedziała: „Jedziemy do mnie. Wiem, jak ciężko jest tutaj na początku, jak bardzo samotną można się tu czuć. Nie zostawię cię samej”, opowiadała Cruz.

Penelope Cruz, Salma Hayek, 2006
Penelope Cruz, Salma Hayek, 2006 Jesse Grant/WireImage

Zamiast ekscytacji – ścisk w żołądku, gonitwa myśli i emocje, które nie pozwalały zasnąć. Nowe miejsce, obcy świat i poczucie, że wszystko dopiero się zaczyna, potrafią przytłoczyć nawet najsilniejszych. „Miałam w sobie dużo niepokoju. Nowe miejsce, nowe wyzwania, targały mną różne emocje. Byłam niespokojna, nie mogłam zasnąć. Przyszłam więc do pokoju Salmy i zapytałam, czy mogłabym spać razem z nią. Okazała wtedy wielką empatię. Położyłam się tuż obok niej i natychmiast zasnęłam. Rano powiedziała, że w środku nocy mocno ścisnęłam ją za rękę. Nie wiem, może miałam jakiś koszmar? Zupełnie tego nie pamiętam!”, relacjonowała w rozmowie z Ellen DeGeneres.

Wkrótce po tym los zaczął sprzyjać Penélope. Na jej biurko zaczęły trafiać kolejne propozycje, a każda z nich umacniała jej pozycję poza Hiszpanią. To był moment, w którym lokalny talent zamienił się w nazwisko rozpoznawalne na całym świecie, a droga do statusu międzynarodowej gwiazdy stała się faktem, a nie tylko marzeniem.

Salma Hayek i Penélope Cruz: są dla siebie jak siostry. Wyjątkowa przyjaźń w świecie pełnym rywalizacji

Z biegiem lat ich więź stawała się coraz silniejsza. Salma Hayek niejednokrotnie podkreślała, że Penélope Cruz zajmuje w jej życiu miejsce znacznie bliższe niż zwykła przyjaźń. Nazywała ją swoją duchową siostrą, zaznaczając przy tym, że tak głęboka relacja w Hollywood należy do rzadkości.

Ich przyjaźń opiera się na zaufaniu i szczerości, a także na wyjątkowym porozumieniu wynikającym ze wspólnych doświadczeń. Wspierały się zarówno w chwilach zawodowych triumfów, jak i wtedy, gdy pojawiały się wątpliwości czy zmęczenie branżą. Choć poruszały się w tym samym świecie filmu, nigdy nie traktowały siebie jak rywalek. Przeciwnie – wielokrotnie podkreślały, jak ważna jest dla nich obecność kogoś, kto rozumie presję, tempo i emocje wpisane w aktorską codzienność.

W 2006 r. ich relacja znalazła również wspólny wyraz na ekranie. Salma Hayek i Penélope Cruz wystąpiły razem w westernie „Bandidas”, wcielając się w bohaterki napadające na banki i rozdające zdobyte pieniądze najuboższym. To właśnie w drodze na plan tego filmu doszło do wydarzenia, które na zawsze zapisało się w ich pamięci – chwili prawdziwej grozy, gdy, jak później przyznały, znalazły się w realnym niebezpieczeństwie i musiały zmierzyć się z myślą, że wszystko może skończyć się w jednym momencie.

Czytaj też: Tak dziś wyglądają wnuki Agnieszki Osieckiej. Ależ oni wyrośli! Czym zajmują się Jakub i Antoni?

Jedna chwila mogła zakończyć wszystko. O tej sytuacji mówią z poruszeniem

Meksykański plan zdjęciowy, upał i rutynowe przeloty między kolejnymi lokalizacjami – nic nie zapowiadało dramatu. Salma Hayek i Penélope Cruz podróżowały niewielką awionetką, gdy jeden z lotów nagle zamienił się w walkę o przetrwanie. W pewnym momencie w baku samolotu zabrakło paliwa, a maszyna zaczęła niebezpiecznie pikować. Sekundy dłużyły się w nieskończoność, aż wreszcie pilotowi udało się posadzić samolot na ziemi. Jak później wspominały, były przekonane, że mogą nie przeżyć. Penélope Cruz mówiła, że w tamtym momencie myślała, iż jeśli miałaby umrzeć, to przynajmniej była z osobą, którą kocha i której ufa. Te słowa pokazują, jak silna więź łączy obie aktorki.

„Mało brakowało. Pomyślałam wtedy: „Jeśli teraz zginę, to przynajmniej w towarzystwie serdecznej przyjaciółki”, opowiadała w 2017 roku. To doświadczenie tylko umocniło ich relację. Wspólne przeżycie zagrożenia sprawiło, że jeszcze mocniej doceniły swoją obecność w życiu drugiej osoby.

Czytaj też: Są dla siebie jak bracia, od ponad 40 lat stoją za sobą murem. Dziś zachwycają w hicie Netfliksa. Hollywood nie widziało dawno takiej przyjaźni

Relacja, która przetrwała próbę czasu

Historia przyjaźni Salmy Hayek i Penélope Cruz jest dowodem na to, że nawet w bezwzględnym świecie show-biznesu może narodzić się prawdziwa, głęboka więź. Taka, która nie potrzebuje rozgłosu ani spektakularnych gestów, by trwać.

Właśnie dlatego ich relacja tak często przywoływana jest jako przykład wyjątkowej bliskości w Hollywood. Nie przypomina medialnego spektaklu ani PR-owej narracji – to raczej cicha, konsekwentna obecność jednej kobiety w życiu drugiej. Salma Hayek mówiła o tym otwarcie w 2018 roku, odbierając z rąk Penélope Cruz nagrodę dla osobowości roku magazynu „Vanity Fair”. Podkreślała, że od samego początku szły razem, ramię w ramię, mierząc się z trudnościami i torując sobie drogę w wymagającej branży. „Od początku szłyśmy ramię w ramię, pokonując wszystkie piętrzące się trudności. Razem torowałyśmy sobie drogę w tej niełatwej branży. Penélope to moja przyjaciółka, partnerka, moja siostra duchowa”, mówiła. A Penélope dodawała: „Gdy tylko poznasz bliżej Salmę, nie chcesz, by kiedykolwiek zniknęła z twojego życia”.

Penélope Cruz, Salma Hayek, 2024
Penélope Cruz, Salma Hayek, 2024 Taylor Hill/Getty Images

Źródło: Vogue, Wirtualna Polska Film, Elle, Wikipedia, Onet, Plejada

Reklama
Reklama
Reklama