Po 70-tce wystąpili razem w filmie, ta komedia zbliżyła ich na nowo. Tylko w VIVIE! Maria Winiarska odsłania kulisy: „Bałam się”
Po 33 latach znów stanęli razem na planie. Maria Winiarska i Wiktor Zborowski w filmie „Dalej jazda 2” grają zakochanych – ona poczuła tremę, on rozbroił ją żartem. W szczerej rozmowie z VIVĄ! opowiadają o wspólnej pracy, miłości z długim stażem i scenie łóżkowej, która wywołała więcej emocji, niż się spodziewali.

Miłość, która przetrwała dekady. Chemia, której nie da się zagrać. Ona – pełna energii i błyskotliwego humoru. On – z dystansem i aktorskim kunsztem. Maria Winiarska i Wiktor Zborowski – para, która od ponad pięćdziesięciu lat dzieli życie, a teraz także… ekran. Po ponad trzech dekadach znów spotkali się na planie. W komedii „Dalej jazda 2” grają zakochanych, a ich wspólne sceny aż kipią od emocji. Czy łatwiej zagrać miłość, gdy się ją naprawdę przeżyło? Co odkryli o sobie po tylu latach? I dlaczego scena łóżkowa wywołała u Marii strach? Tylko w VIVIE! szczera rozmowa o uczuciach, sztuce kompromisu i wspólnym występie… po siedemdziesiątce.
Maria Winiarska i Wiktor Zborowski w VIVIE! spotkali się na planie po 33 latach. Co czuli?
– Jak to się stało, że dopiero teraz, po siedemdziesiątce, wystąpili Państwo razem w filmie? Wcześniej nie było okazji?
Wiktor: Była jedna. W 1993 roku zagraliśmy razem w zrealizowanym przez Leszka Barona serialu dla dzieci „Mordziaki”.
Maria: To był taki serialik, w którym graliśmy małżeństwo.
Wiktor: Zosia, nasza córka… grała naszą córkę. To była Marysi i moja pierwsza wspólna praca i na wiele lat ostatnia. Później właściwie nie pracowaliśmy razem.
– Dlaczego?
Wiktor: A tego nikt nie wie. Okazja pojawiła się dopiero teraz, po 33 latach, przy „Dalej jazda 2”.
– Pan grał już w pierwszej części tej komedii…
Wiktor: Nazywam ten gatunek komedią geriatryczną (śmiech). Reżyser i scenarzysta Mariusz Kuczewski wpadł na pomysł, żeby w drugiej części zagrała właśnie Marysia.
Maria: Myślałam, że to Marian Opania wymyślił.
Wiktor: Opania zawsze mówi, że wpadł na jakiś pomysł, a prawda jest taka, że Maniek tym razem tylko poparł pomysłodawcę. Spodobał mu się pomysł, żeby kobietę, w której zakochuje się mój bohater, zagrała moja żona.
– Państwu ten pomysł też przypadł do gustu.
Maria: Bardzo. Ale jak w scenariuszu zobaczyłam, że mamy do zagrania scenę łóżkową, to się najpierw ucieszyłam, a potem powiedziałam Wiktorowi, że się boję.
Wiktor: A ja mówię: „Co się boisz? Przypomnisz sobie, jak to było 50 lat temu… jak fajnie. Trochę inaczej jak teraz, ale fajnie”.
– Wahała się Pani, czy przyjąć rolę?
Maria: Wie pani, wcześniej nie grałam za dużo. Całe życie tańczyłam i śpiewałam z moją siostrą Basią i to było moje podstawowe zajęcie. Bałam się, że na planie Wiktor będzie się denerwował za mnie, a ja z kolei będę się denerwowała, że on się denerwuje. Na szczęście bardzo dobrze mi się z nim pracowało i na własnej skórze przekonałam się, jak dobrym jest aktorem.

– Czymś Panią zaskoczył? Czegoś nowego o własnym mężu dowiedziała się Pani podczas pracy na planie?
Maria: Tego, że potrafi być bardzo miły, bardzo kochany i bardzo profesjonalny. Gdy czegoś nie wiedziałam, pomagał mi i robił to w sposób bardzo elegancki, nie tak jak niektórzy… Odnalazłam się na planie i chętnie bym jeszcze swoich sił w kolejnych produkcjach spróbowała.
– Pani się dopiero rozkręca.
Maria: Na to wygląda, że tak mi się na stare lata porobiło (śmiech). Zupełnie jak Małgosi Rożniatowskiej, która zagrała główną rolę w tym filmie i był to jej debiut w pierwszoplanowej roli. Moja rola jest mniejsza, ale za to w czołówce zostałam wymieniona na początku, na trzecim miejscu, co mnie bardzo cieszy. Ta kolejność jest dla mnie ważna, bo to moja pierwsza trochę większa rola. Do tej pory najbardziej znacząca była ta w „Misiu”, kiedy jadłam kluski i wzywałam po angielsku pasażera na lotnisku (śmiech).
Wiktor: W „Misiu” to była jedna scenka jedynie. Grałaś jeszcze w filmie „Święty interes”.
Maria: Ale poczułam, że dopiero ta rola w „Dalej jazda 2” jest znacząca.
Wiktor: Wpół do pierwszoplanowa…
Maria: Tak myślisz? A ja myślałam, że to jest taki większy epizod.
Wiktor: Powtarzam: Wpół do pierwszoplanowa!
– Pana bohater wystraszył się miłości.
Wiktor: W życiu nie tchórzę. Jestem spod znaku Koziorożca. Marysia za to jest Baranem. Niech pani sobie wyobrazi, co się u nas w domu dzieje. Rogi się ścierają i nikt nie wygrywa.
– Jak przetrwać razem tyle lat?
Wiktor: To nie wiadomo. Nie jest prawdą, że ludzie się dobierają. Los ich dobiera, a ich sprawą jest, żeby ze sobą wytrzymali. Wielu parom się to nie udaje, bo po prostu nie mają siły. Spotykają na swojej drodze inne osoby, z którymi nagle tworzą inny związek. Czasem tych związków tworzy się cztery, czasem pięć albo i sześć. A czasami tworzy się jeden związek i walczy się, by go utrzymać. A przecież to nie jest łatwe, a zwłaszcza gdy jest taki związek jak nasz.
Tylko w VIVIE!: Duda nigdy nie udzielił jej wywiadu, Wałęsa omijał szerokim łukiem przez dwa lata. TYLKO NAM! Monika Olejnik ujawnia kulisy „Kropki nad i”
Cały wywiad w nowym wywiadzie VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 29 stycznia.

