Reklama

Ewa Chodakowska o swoim małżeństwie mówi z czułością i dojrzałością. Relacja z ukochanym Lefterisem Kavoukisem jest jak bezpieczna przystań – miejsce, w którym miłość nie jest fajerwerkiem, lecz codzienną decyzją. To historia o wsparciu, obecności i rozmowach, które budują bliskość nawet wtedy, gdy świat bywa wymagający. W jej słowach miłość nie podkręca tętna bez przerwy – daje spokój, reguluje oddech i przypomina, że obok jest ktoś, kto zostaje. „Dojrzała relacja wymaga odwagi mówienia o potrzebach, przyznawania się do słabości, brania odpowiedzialności za swoje emocje. A to bywa trudne i niewygodne”, mówi. Co jeszcze zdradziła?

TYLKO W VIVIE!: Ewa Chodakowska o małżeństwie z Lefterisem Kavoukisem

– Co ostatnio zrobiłaś „egoistycznego”, dla siebie?

Dałam sobie zgodę na prostotę. Przez lata uczyliśmy się, że jeśli nie ma planu, celu, jeśli nie jest intensywnie, to coś jest nie tak. Że wartość ma tylko to, co głośne, szybkie, widoczne. A ja pozwalam sobie na dzień bez listy zadań. Bez poczucia, że powinnam gdzieś być, coś tworzyć. Siadam rano w ciszy z kubkiem zaparzonych ziół. Z myślami, które nie muszą być mądre ani produktywne. Bez telefonu. Z psem śpiącym na moich kolanach. Z twarzą wystawioną do światła dziennego. I czuję ulgę. Nie euforię. Ulgę. Wmawiano nam, że spokój to stagnacja. Jeśli nie pędzisz, zostajesz w tyle. A przecież to nieprawda. I może to jest największy akt „egoizmu”, na jaki sobie pozwalam – nie szukać ekscytacji na siłę. Nie uciekać od zwyczajności.

– Szaleństwo – masz taką przygodę w życiorysie?

Oczywiście. Dla mnie szaleństwo nie ma wiele wspólnego z impulsem czy brawurą. Najczęściej polega na tym, że stawiasz wszystko na jedną kartę, kiedy nikt nie daje ci gwarancji, że się uda. Największym szaleństwem było zostawienie bezpiecznego, poukładanego życia w Grecji i powrót do Polski. Wtedy, gdy nikt nie dawał mi szans. Nikt we mnie nie wierzył. To był moment, w którym musiałam być swoim największym fanem. Ale był jeszcze jeden moment – zupełnie inny, a równie przełomowy. Rok temu poleciałam na Seszele. Sama. Na dwa tygodnie. To był czas, w którym przestawałam wierzyć w drugiego człowieka. Kiedy czułam się oszukana, zawiedziona, zdradzona. Chciałam uciec. Od ludzi. Od rozmów. Od świata. Myślałam, że jadę się schować. A okazało się, że jadę się odnaleźć. Na tej wyspie wróciłam do korzeni, do tego, kim jestem naprawdę. Wtedy wydarzyło się coś bardzo ważnego. Zamiast zamykać się na ludzi, otworzyłam się na nich jeszcze bardziej. Rozmawiałam z każdą napotkaną osobą. Zrozumiałam, że to, co robię, nie jest poświęceniem. Jest pewnego rodzaju darem, który mnie buduje. Ten wyjazd dał mi ogromną moc. Dziś jestem na tej wyspie po raz drugi. Już nie sama. Przyjechałam z grupą osób, które wylicytowały ten wspólny wyjazd – a wszystkie środki trafiły na fundację Omeny i Rafała. Zaprosiłam także ekipę VIVY! Zrobiliśmy piękną sesję zdjęciową. Ta wyspa stała się dla mnie symbolem.

Czytaj też: Dekalog Ewy Chodakowskiej tylko w VIVIE! Sześć złotych zasad ulubionej trenerki Polek, które dają oparcie, gdy tracisz grunt pod nogami

Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026.
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026. fot. Radek Świątkowski

– Masz cudownego męża, udało Wam się gdzieś wymknąć tylko we dwoje?

W ostatni dzień 2025 roku. Nie wyjechaliśmy. Nie poszliśmy na imprezę. Nie było hucznych planów ani zobowiązań towarzyskich. Zostaliśmy w Warszawie. W ciągu dnia poszliśmy na długi spacer po zaśnieżonym Parku Skaryszewskim. Bez telefonu. Bez pośpiechu. Wokół dokazywały dzieciaki na sankach. Wiesz, takie beztroskie obrazy, które uruchamiają wspomnienia z dzieciństwa – proste szczęście, które nie potrzebuje oprawy. Odbyliśmy jedną z najbardziej szczerych rozmów od dawna. Rozmawialiśmy o nas. O naszym życiu. O drodze, którą przeszliśmy. Złapaliśmy się na tym, że nasze wspólne życie w ogromnej mierze kręci się wokół pracy. Jesteśmy świetnymi biznespartnerami. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Ale jeśli nie zadbamy o chwile, kiedy jesteśmy po prostu chłopakiem i dziewczyną, mężem i żoną, to coś ważnego zacznie nam umykać. Podjęliśmy decyzję, że w tym roku świadomie stawiamy na randki, które nie mają zawodowego celu. Na wyjazdy, które nie są projektem. Na bliskość, która potrzebuje obecności tu i teraz. Zwykły spacer okazał się jednym z najważniejszych momentów końca roku.

– Lefteris zaskoczył Cię czymś ostatnio? Albo Ty jego? A może, w związku z długim stażem jak Wasz, nie liczy się zaskoczenie, tylko obecność, drobne, codzienne gesty?

Kiedyś oczekiwałam od miłości ciągłej ekscytacji. Myślałam, że powinna być intensywna, pełna napięcia, nieustannie „jakaś”. Że jeśli pojawia się spokój, to znaczy, że coś gaśnie. Już wiem, że to nieprawda. Prawdziwa miłość nie podkręca tętna bez przerwy. Prawdziwa miłość reguluje oddech. Daje poczucie, że nie jesteś sama w świecie, który bywa okrutny. Bezpieczeństwo emocjonalne to największy luksus dorosłości. Ktoś, przy kim możesz mieć gorszy dzień, być zmęczona, marudna, rozkojarzona, cicha i wciąż kochana. Ale związek to proces. Ciągła praca obojga partnerów. To codzienne decyzje, żeby słuchać, a nie tylko reagować. Żeby rozmawiać, zanim pojawi się dystans. Dojrzała relacja wymaga odwagi mówienia o potrzebach, przyznawania się do słabości, brania odpowiedzialności za swoje emocje. A to bywa trudne i niewygodne. Prawdziwa bliskość rodzi się w codzienności.

– To prawda. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w ubiegłym roku?

Najtrudniejsza lekcja ostatniego roku? W biznesie nie wystarczy ufać. Trzeba sprawdzać. Kwestionować. I nigdy nie mierzyć ludzi własną miarą. Za mną bardzo bolesny etap. Taki, który złamał mnie na kilka miesięcy. Był moment, w którym naprawdę myślałam, że się nie podniosę. W życiu słyszałam już wiele komentarzy na temat mojego wyglądu, stylu życia, wyborów. Nie rusza mnie to. Natomiast jedno zdanie potrafi rozbroić najsilniejszego człowieka. „Straciłam do ciebie zaufanie”. Latem minionego roku upadłam. Wzięłam na siebie odpowiedzialność za coś, czego nie zrobiłam. Zostałam sama na placu boju. To doświadczenie coś we mnie złamało. Zrozumiałam, że świat biznesu bywa zimny, bezduszny, pozbawiony empatii. A ja… ja taka nie jestem. Tę lekcję wciąż trawię.

Cała rozmowa z Ewą Chodakowską do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 lutego.

Zobacz też: W najtrudniejszym momencie życia zdecydowała się na zaskakujący krok. Ewa Chodakowska tylko w VIVA! mówi wprost

Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026.
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026. fot. Radek Świątkowski
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026 fot. Radek Świątkowski
Reklama
Reklama
Reklama