Polska ma nowego bohatera. Kacper Tomasiak wywalczył drugi medal na igrzyskach olimpijskich
Była era Adama Małysza, potem era Kamila Stocha, a teraz w polskich skokach narciarskich rozpoczyna się era Kacpra Tomasiaka. 19-letni skoczek zdobył swój drugi medal na igrzyskach. Do srebra, które wywalczył 9 lutego, teraz dorzucił brązowy krążek. I już jest nowym bohaterem narodowym.

Kiedy przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie ogłaszano skład polskiej reprezentacji, tylko wierni kibice wiedzieli, kim jest Kacper Tomasiak. I trudno się dziwić, bo 19-latek z Zakopanego nigdy wcześniej nie startował w tak ważnej imprezie. Debiut na olimpijskich skoczniach go jednak nie przestraszył. 9 lutego podczas konkursu na skoczni normalnej w Predazzo pokazał klasę i niezwykły talent. Skakał dużo lepiej niż bardziej doświadczeni skoczkowie i wywalczył srebro.
Zobacz także: Medal olimpijski to dopiero początek. Tyle Kacper Tomasiak zarobi za swoją wygraną na Igrzyskach
Ten sukces mu jednak nie wystarczył. W Walentynki, tym razem na dużej skoczni w Predazzo, nastolatek znów pokazał, że kocha skoki. Już po pierwszej serii, w której zajął 4. miejsce, widać było, że ma ochotę sięgnąć po kolejny medal. I to mu się udało. W drugiej serii poszybował na odległość 138,5 metra, dzięki czemu wyprzedził Norwega Kristoffera Eriksena Sundala i wskoczył na 3. miejsce.
Dwa medale w jednym tygodniu. "Myślę, że sobie bardzo dobrze poradziłem"
Rewelacyjny nastolatek jest nie tylko zdolny, ale też bardzo skromny. W krótkim wywiadzie po zdobyciu brązowego medalu zachowywał się tak, jakby nie dokonał niczego niezwykłego. A przecież w ciągu jednego tygodnia wywalczył dwa medale olimpijskie. Dwa z trzech, jakie dotąd zdobyli Polacy. "Może nie wierzyłem w medal tak mocno jak na normalnej, ale liczyłem, że poprawię się względem treningów. Na pewno ten drugi skok był lepszy od pierwszego, więc myślę, że sobie bardzo dobrze poradziłem" - powiedział w rozmowie z dziennikarzem Eurosportu.
Czytaj również: Kacper Tomasiak to dopiero początek. Ta rodzina może wkrótce namieszać w polskich skokach
Dodał też, że jest bardzo zadowolony, bo jeszcze niedawno wyniki, które osiągał na treningach, nie pozwalały mu nawet marzyć o podium. Jak przyznał miał kryzys. "Udało się go zażegnać, dobrze że dzisiaj, a nie w ogóle po igrzyskach". Podobnie skromnie swój wyczyn komentował w poniedziałek, gdy na jego szyi wisiał srebrny medal. „Nie wiem. Na pewno dobrze skakałem. Może nieidealnie, ale na pewno bardzo dobrze. Trochę zmęczony jestem tym wszystkim, ale na pewno bardzo się cieszę”, mówił wtedy, pytany o to, jak to się stało, że pokonał niemal wszystkich rywali i sięgnął po srebro.
Mistrzem olimpijskim w sobotnim konkursie na dużej skoczni został Domen Prevc, srebrny medal zdobył Ren Nikaido.
