Są jak ogień i woda, sztukę kompromisu opanowali do perfekcji. Tylko w VIVIE! Wiktor Zborowski ujawnia, czym imponuje mu Maria Winiarska
Miłość, która dojrzewa jak wino. Maria Winiarska i Wiktor Zborowski są razem od 50 lat i wciąż potrafią się śmiać, kłócić i wspierać. Ona – energiczna influencerka, on – cichy obserwator. Choć różni ich wszystko, imponują sobie nawzajem i udowadniają, że na spełnienie nigdy nie jest za późno.

Miłość Marii Winiarskiej i Wiktora Zborowskiego to nie bajka — to opowieść o prawdziwym życiu, w którym jest miejsce na śmiech, kompromisy i poranne kłótnie o długość snu. Są razem od 50 lat i wciąż potrafią się zaskakiwać. On – milczący, zamyślony. Ona – energiczna, zabiegana, z poczuciem humoru, które potrafi rozbroić każdą ciszę. Choć codzienność nie szczędzi im sprzeczek, właśnie w tej nieidealnej symbiozie tkwi ich siła. Czym żona imponuje Wiktorowi Zborowskiemu? Na czym polega sekret ich relacji? Wciąż się wspierają, spełniają i nigdy nie przestali się kochać.
Wiktor Zborowski w wywiadzie VIVY! - tym imponuje mu żona. Maria Winiarska spełnia się w kolejnej roli
– Naukowcy przeprowadzili badania i wykazali, że najszczęśliwsi są ludzie między 18. a 20. rokiem życia. Potem ich poczucie szczęścia spada. Najgorzej jest około 47. roku życia, ale potem około 50. znów rośnie.
Wiktor: Mnie to nie dotyczy.
– Jest Pan szczęśliwy całe życie?
Wiktor: Staram się być, ale jest to bardzo trudne. Są różne koncepcje mówiące o tym, że trzeba pozytywnie myśleć. Średnio w to wierzę. Znałem bardzo wiele osób myślących pozytywnie, dla których się to szalenie negatywnie skończyło. Trzeba myśleć do przodu, a nie zajmować się tym, co minęło. [...]
– Słyszę, że faktycznie sztukę kompromisu opanowaliście Państwo do perfekcji.
Maria: Mówiliśmy, że jedno albo drugie prędzej czy później ustąpi.
Wiktor: Co ja będę przekonywał. Przecież wiadomo, że to psy.
– Jesteście Państwo zadowoleni z życia?
Maria: Ja mam coraz lepszy humor, co do szału doprowadza Wiktora (śmiech). Zawsze wstaję radosna, a potem, gdy widzę, jak się budzisz, mam ochotę cię zabić.
Wiktor: Wstaję zmęczony i niezadowolony. Muszę mieć co najmniej godzinę, żeby się doprowadzić do stanu zaakceptowania świata. I tej jakiejś obcej baby, która się pałęta po domu…
Maria: Mnie bardzo śmieszy, jak Wiktor mówi o mnie „piep…ony skowronek”. Wstaję o czwartej rano, stukam garami, karmię psy, od razu muszę działać.
Wiktor: A ja lubię spać i korzystam z tego dobrodziejstwa. Znam kilka osób, które cierpią na bezsenność.
Maria: U mnie to nie jest bezsenność, tylko nerwy, że nie zdążę wszystkiego zrobić.
Wiktor: Tylko że ja nie mówię o tobie.
Maria: Przepraszam cię bardzo, ale mnie bardzo denerwują osoby śpiące długo.
Wiktor: Tylko co mnie to obchodzi? Ja tego nie wiem, bo wtedy śpię.

– A w ciągu dnia Pan jest milczkiem?
Wiktor: W zasadzie tak. A ona gada i gada. Lubi gadać.
Maria: Ale na wdechu nie mówię.
Wiktor: Jeszcze nie, ale uczysz się, żeby nie marnować czasu. Muszę to znosić, bo taką masz naturę. A ja jestem raczej milczący.
Maria: W domu jesteś milczący, a tak w ogóle jesteś duszą towarzystwa.
Wiktor: Byłem. Ale od wielu lat już nie jestem. Ludzie się zmieniają.
Maria: A ja się zmieniłam?
Wiktor: Każdy się zmienia!
Maria: Na niekorzyść.
Wiktor: Hmmm.
Maria: Tak, starzy ludzie zmieniają się niestety na niekorzyść. Podobno wszystkie złe cechy uwidaczniają się z podwójną mocą.
– Czy była Pani zazdrosna o karierę męża?
Maria: Nigdy. Trzeba znać zawodowo swoje miejsce, bo wtedy można się starać poprawić i być coraz lepszym. My z moją siostrą troszkę szybciej zrobiłyśmy karierę. Wiktor szedł wolniej, ale mocno. Cieszyłam się z jego sukcesów.
– Każdy ma swój czas, a Państwa film pokazuje, że na nic w życiu nie jest za późno. Ani na miłość, ani na naukę, ani na karierę.
Maria: Na przykład zostałam influencerką. Obserwuje mnie 138 tysięcy osób. I wie pani, że dzięki temu ludzie z branży sobie o mnie przypomnieli?
– Spodziewała się Pani takiego obrotu spraw?
Maria: Ależ skąd! I mam mieszane uczucia. Gdybym te wszystkie propozycje dostała 40 lat temu, to bym uważała, że Pana Boga za nogi chwyciłam. Byłabym bardzo szczęśliwa. Teraz na przykład dostaję dużo propozycji od teatrów impresaryjnych, z którymi jeździ się po Polsce. A mi się już nie chce jeździć. Troszkę za późno niektóre propozycje przyszły, ale cieszę się, że są.
Wiktor: Imponuje mi, że Marysia została influencerką. Jak na osobę zdecydowanie dorosłą jest to osiągnięcie.
Maria: Dziękuję ci bardzo.
Wiktor: Przecież to jest zabawa dla młodych ludzi.
Maria: Kiedyś zapytałam męża, czy jesteśmy już w jesieni życia. Myślałam, że powie: „Skądże, to późne lato”. A on powiedział, że jesteśmy w „zimie życia”.
Wiktor: Słucham oczywiście wypowiedzi, że wiek to tylko cyfry. Nieprawda! Nie ma co się oszukiwać. Jak się ma te swoje 75 lat, to już jest starość i trzeba ją przyjąć z godnością, bo inaczej można się wygłupić.
Cały wywiad w nowym wywiadzie VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 29 stycznia.
Sprawdź też: Tylko w VIVA!. Monika Olejnik powstrzymała rodziców przed rozwodem. Tak udowodniła swoją sprawczość

