Reklama

Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor, od 22 lat razem, otwierają się na łamach magazynu VIVA! i ujawniają sekrety swojego życia prywatnego. Mówią o miłości, rodzicielstwie, partnerstwie i codziennych kompromisach, które cementują ich relację. Zakochani w poruszających słowach opowiadają o swoich dzieciach: 16-letniej Janinie i 7-letniej Helenie. Stawiają na autentyczność w życiu rodzinnym, wychowując córki na silne, niezależne kobiety. Choć otwarci na zmiany, to czerpią też z tradycji. "Dlatego nie uzurpujemy sobie prawa do tego, żeby mówić innym, jak mają żyć czy wychowywać dzieci. Nie zamierzamy nikogo pouczać. Możemy jedynie opowiedzieć, jak to działa u nas", mówi Maciej Dowbor w rozmowie z Beatą Nowicką.

Reklama

Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor o córkach. Wywiad VIVY!

– Małżeństwo to gra do jednej bramki?
Maciej: Chyba nie ma innego wyjścia. Jeśli gra się do dwóch bramek, to w pewnym momencie musi dojść do rozłamu w drużynie.
Joanna: Też tak uważam. Małżeństwo jest sztuką kompromisów. Obie strony muszą trochę z siebie zrezygnować: z własnej przestrzeni, potrzeb, komfortu. Utopią byłoby stwierdzenie, że utrzymanie relacji z drugą osobą jest czymś prostym. Przyglądając się różnym związkom wokół nas, uważam, że mamy niesamowite szczęście, bo oprócz tego, że wkładamy dość dużo pracy w naszą relację, to w fundamentalnych kwestiach z biegiem lat staliśmy się podobni.
Maciej: Raczej kompatybilni, Asia, są przestrzenie, w których nasze potrzeby się zazębiają, i bez tego nie da się niczego zbudować, ale są też sfery, w których się uzupełniamy.
Joanna: Chciałam powiedzieć, że często jedna strona chce rządzić drugą, przejąć władzę. U nas – mimo że Maciek śmieje się, że tak nie jest – panuje partnerstwo.

– Jest Pan feministą, Panie Maćku?
Maciej: Nie wiem, czy jestem feministą, na pewno facetem, który szanuje kobiety niezależne, mające własne zdanie, pomysł na siebie i pragnące czerpać z życia, ile się da. A z drugiej strony, jeżeli związek ma się opierać na partnerstwie, każdy musi coś poświęcić.
Joanna: Przez lata byłam dziewczyną niezależną, zbuntowaną, która deklarowała, że nie chce mieć dzieci, walczy o siebie i stawia karierę zawodową ponad wszystko, a okazało się, że jako kobieta spełniam się również w roli matki. Tego absolutnie się nie spodziewałam. Pamiętam, że przy pierwszym dziecku byłam zerojedynkowa. Maciek mówił: „Aśka, ja cię wypycham z domu, żebyś się z kimś spotkała, przewietrzyła głowę, a ty, cholera, cały czas siedzisz w chacie z dzieckiem”. A ja czerpałam z tego ogromną przyjemność i przeszkadzało mi, że Maciek tego nie rozumie. Budowanie relacji z naszymi dziećmi dużo mnie nauczyło. Przede wszystkim pokory. Zrozumiałam, że partnerstwa nie można podzielić na pół i oczekiwać, że obie strony tak samo i tyle samo włożą, na przykład w wychowywanie dzieci, bo każde z nas jest lepsze na innym polu.

TYLKO W VIVIE!: Są ze sobą 22 lata, tylko nam ujawnili swoje sekrety. Mało kto wiedział, jaka gwiazdorska para jest prywatnie

Maciej: Podoba mi się ten europejski, społecznie odpowiedzialny trend, żeby zacierać różnice między kobietą a mężczyzną na płaszczyźnie partnerstwa, obowiązków rodzicielskich, ale różne procesy biochemiczne związane z płcią decydują o pewnych predyspozycjach. Moja przewaga fizyczna jest faktem i nie ma nic wspólnego z ideologią. Asia jest dużo lepsza w relacjach z dziećmi, jeśli chodzi o taką pierwotną opiekę, troskę, zagarnianie ich pod matczyne skrzydła. Natomiast z naszego doświadczenia wynika, że partnerstwo musi się opierać na poszukiwaniu swoich mocnych stron, które mogą być kompletnie inne. Dzielenie się fifty-fifty jest drogą donikąd.

Joanna: Kiedy nasze córki były małe, a ja pracowałam, czułam – w pewnym momencie miałam trzy seriale, dwa programy telewizyjne i chyba z pięć spektakli wyjazdowych – że bardzo dużo umyka mi z ich dzieciństwa, więc postanowiłam z tego zrezygnować. Mogłam sobie na to pozwolić dzięki pracy Maćka, za co jestem mu wdzięczna. Podoba mi się, że nie ma między nami rywalizacji. Owszem, kochamy rywalizować, grając w planszówki czy w tenisa, ale nie w domu. Szukamy swoich mocnych i słabych stron i tam się uzupełniamy. Zależy nam, żeby ten słabszy w jakiejś dziedzinie nie czuł się gorszy. Wydaje mi się, że całkiem nieźle nam to wychodzi.

Maciej: Czuję się gorszy w praniu (śmiech).

Joanna: Dlatego ja piorę.

Maciej: Córki wychowujemy tak, żeby nigdy nie pozwoliły żadnemu facetowi wejść sobie na głowę. Jesteśmy otwarci i… trochę tradycyjni. Myślę, że tworzymy własny pomysł na życie i dostosowujemy go do okoliczności – potrzeb naszej rodziny, ale też naszej sytuacji zawodowej, która jest nieprzewidywalna. Dlatego nie uzurpujemy sobie prawa do tego, żeby mówić innym, jak mają żyć czy wychowywać dzieci. Nie zamierzamy nikogo pouczać. Możemy jedynie opowiedzieć, jak to działa u nas.

Joanna: Każda relacja jest inna, bo ludzie wchodzą w związek z bagażem własnych doświadczeń, traum z przeszłości. Więc mówienie innym, że istnieje uniwersalna recepta na sukces, jest niepoważne. [...]

Joanna Koroniewska, Maciej Dowbor, VIVA! 16/2025
Joanna Koroniewska, Maciej Dowbor, VIVA! 16/2025 Borys Synak

Maciej: Przemijanie napawa mnie strachem. Aśka świetnie sobie z tym radzi, ja kiepsko.
Joanna: Znam ludzi, którzy mają 30 lat i są starzy mentalnie. To nie jest wyłącznie kwestia wieku, również nastawienia. Nigdy nie chciałabym wrócić do 25-letniej wersji siebie ani 30-letniej. Nie miałam wtedy tej pewności siebie, którą mam w tej chwili. Nie czułam się tak spełniona, jak jestem, bo… nie byłam matką. Macierzyństwo mnie zbudowało, totalnie zmieniło i pokazało, że jestem turbosilna. Wcześniej sama siebie odbierałam jako rozedrganą, trochę zagubioną, niewiedzącą, czego chce, dziewczyną.
Maciej: U Asi pojawił się klasyczny syndrom…
Joanna: Starannie dobieraj słowa.
Maciej: Syndrom matki wilczycy czy lwicy. W momencie, gdy jej stado jest zagrożone, staje do walki. Odzywają się w niej atawistyczne siły, których wcześniej nikt by się po niej nie spodziewał.
Joanna: Nawet ty.
Maciej: Nie w takim wymiarze. I znowu wracamy do punktu wyjścia. Rozmawiamy o partnerstwie, równouprawnieniu, a są takie cechy kobiet, których my, mężczyźni, nie posiadamy. Aśka była gotowa poświęcić dużą część swojej kariery po to, żeby wychować dzieci, i nie ma z tego powodu poczucia, że coś straciła. Myślę, że dla mnie jako faceta koszty emocjonalne i ambicjonalne byłyby dużo wyższe: „Kurde, musiałem coś poświęcić dla dzieci!”. Poświęciłbym, ale miałbym poczucie większej straty. Asię bardziej uszczęśliwiają sukcesy naszych dzieci niż jej własne sukcesy zawodowe.

– Doskonale znam to uczucie!
Joanna: Mało tego, moje porażki zawodowe tak mnie nie bolą jak niepowodzenia naszych dzieci. Jakiekolwiek. I to jest bardzo organiczne. Przez lata na różnych terapiach wmawiano mi, że macierzyństwem załatwiam własne traumy z dzieciństwa, że buduję swoją tożsamość przez pryzmat dzieci. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Bycie mamą jest dla mnie totalnym spełnieniem, moja relacja z dziećmi jest niesamowicie głęboka i atawistyczna.
Maciej: Ale wiesz, na czym polega problem? Nasze córki za parę lat wylecą z gniazda i już nie będziemy dla nich tak ważni, jak one zawsze będą dla nas.

Reklama

Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVA! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 28 sierpnia 2025 roku.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Gwiazda hitu Polsatu bez pamięci kochała się w znanym aktorze. Czekał ją srogi zawód

Joanna Koroniewska, Maciej Dowbor, VIVA! 16/2025
Joanna Koroniewska, Maciej Dowbor, VIVA! 16/2025 Borys Synak
Joanna Koroniewska, Maciej Dowbor, VIVA! 16/2025, okładka
Joanna Koroniewska, Maciej Dowbor, VIVA! 16/2025, okładka Borys Synak
Reklama
Reklama
Reklama