Reklama

Są jak ogień i woda. Albo ogień i ogień. Kłócą się na potęgę, ale żyć bez siebie nie mogą. Maria Winiarska nigdy nie była zazdrosna o karierę Wiktora Zborowskiego. Za to zaimponowała mu, gdy została… influencerką. Dlaczego schodzą sobie z drogi, jak często on używa słowa „nieprawda” i kto jest bardziej skory do ustępstw, sprawdzała Katarzyna Piątkowska.

Maria Winiarska i Wiktor Zborowski o sekrecie swojego małżeństwa. Tylko w VIVIE! ujawniają kulisy związku

– Jak przetrwać razem tyle lat?

Wiktor: To nie wiadomo. Nie jest prawdą, że ludzie się dobierają. Los ich dobiera, a ich sprawą jest, żeby ze sobą wytrzymali. Wielu parom się to nie udaje, bo po prostu nie mają siły. Spotykają na swojej drodze inne osoby, z którymi nagle tworzą inny związek. Czasem tych związków tworzy się cztery, czasem pięć albo i sześć. A czasami tworzy się jeden związek i walczy się, by go utrzymać. A przecież to nie jest łatwe, a zwłaszcza gdy jest taki związek jak nasz.

– Trzeba się bardzo nastarać.
Maria: Powiedziałabym, że naustępować.
Wiktor: To już bardziej.

– Pan jest skory do ustępstw?
Wiktor: Tak, bo to wynika z tego, że chcę mieć spokój.
Maria: (Śmiech).

– Nawet wbrew sobie?
Wiktor: Tak, bo rozważam wszystkie za i przeciw, i jeśli bardziej opłaca mi się ustąpić, to ustępuję. Chyba że sprawa jest zasadnicza, wtedy nie ma siły, żebym odpuścił.

– Powie Pan, kiedy nie ustępuje?
Wiktor: Oczywiście nie powiem. Nie ma co oszukiwać, my się cholernie kłócimy o różne rzeczy.

– Wrzaski są?
Wiktor: Bywają i wrzaski, bo jak się kłócić inaczej? Po cichu? Szeptem? Tylko psy są wtedy trochę przestraszone.
Maria: Biegną wtedy do mnie.
Wiktor: Z tym że szybko się godzimy.
Maria: Nigdy nie mieliśmy cichych dni.
Wiktor: Góra parę godzin, a to i tak strasznie długo.

TYLKO W VIVIE!: Diagnoza lekarzy była dla niej wstrząsem, mimo cierpienia postanowiła jedno. Tylko VIVIE! Monika Olejnik mówi o walce z chorobą: „To był trudny czas”

Maria Winiarska, Wiktor Zborowski, VIVA! 2/2026.
Maria Winiarska, Wiktor Zborowski, VIVA! 2/2026. Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters

– Urszula Dudziak powiedziała mi kiedyś, że od racji woli mieć święty spokój.
Maria: To jest pewna dojrzałość. Po co gadać, kłócić się i za wszelką cenę udowadniać swoje racje. Jak druga strona nie daje się przekonać, trzeba odpuścić. Nie wiadomo, ile jeszcze pociągniemy, musimy być dobrzy dla siebie.
Wiktor: W naszym związku nie ma nudy, aczkolwiek staramy się sobie nie wchodzić w drogę.
Maria: Ładny będzie ten wywiad (śmiech).
Wiktor: Ale przecież to dobrze robi związkowi.
Maria: Są tacy dziadkowie, co chodzą po parku za rękę.
Wiktor: Ale to nie jesteśmy my.
Maria: My w ogóle nie chodzimy po parku, bo mój mąż nie lubi spacerować. Mówi, że spacerowanie bez celu jest bez sensu.
Wiktor: Kiedyś dużo chodziłem po polu golfowym. Ale kolana zaczęły mi wysiadać, więc zacząłem po tym polu jeździć meleksem, a i tak robiłem kilka ładnych kilometrów. Ale miałem cel.
Maria: Przez 50 lat małżeństwa nauczyliśmy się dawać sobie luz. Każdy człowiek potrzebuje swojej przestrzeni, żeby nie siedzieć jedno na drugim. Mąż jeździł na golfa, ja z przyjaciółkami na Mazury. Teraz już mniej, ale kiedyś często wyjeżdżaliśmy bez siebie.
Wiktor: Ale nie mówię, że to jest recepta na udany związek.

– Pan nadal gra w golfa?
Wiktor: Już coraz mniej niestety. Jeden z wybitnych golfistów powiedział, że golf to trudniejsza gra niż wiele dyscyplin sportowych razem wziętych. Ludzie zaczynają pić, rozwodzą się, a nawet odchodzą od zmysłów.

– Pan się uchował.
Maria: Dlatego, że przestał grać.
Wiktor: Właściwie tylko się nie rozwiodłem. Co do reszty… byłem bardzo blisko.
Maria: Kiedyś mieszkaliśmy w bloku na osiedlu Za Żelazną Bramą. I ja niechcący przez okno z 13. piętra wytrzepałam moją obrączkę. Na szczęście nieco zniekształconą znalazłam w piaskownicy.
Wiktor: Ja ją znalazłem.
Maria: Nie wiem, nie pamiętam, grunt, że się znalazła. Pamiętam za to, że zażartowałeś wtedy, że będę próbowała rozbić nasze małżeństwo, ale to mi się nie uda. [...]

– Jesteście Państwo zadowoleni z życia?
Maria: Ja mam coraz lepszy humor, co do szału doprowadza Wiktora (śmiech). Zawsze wstaję radosna, a potem, gdy widzę, jak się budzisz, mam ochotę cię zabić.
Wiktor: Wstaję zmęczony i niezadowolony. Muszę mieć co najmniej godzinę, żeby się doprowadzić do stanu zaakceptowania świata. I tej jakiejś obcej baby, która się pałęta po domu…
Maria: Mnie bardzo śmieszy, jak Wiktor mówi o mnie „piep…ony skowronek”. Wstaję o czwartej rano, stukam garami, karmię psy, od razu muszę działać.
Wiktor: A ja lubię spać i korzystam z tego dobrodziejstwa. Znam kilka osób, które cierpią na bezsenność.
Maria: U mnie to nie jest bezsenność, tylko nerwy, że nie zdążę wszystkiego zrobić.
Wiktor: Tylko że ja nie mówię o tobie.
Maria: Przepraszam cię bardzo, ale mnie bardzo denerwują osoby śpiące długo.
Wiktor: Tylko co mnie to obchodzi? Ja tego nie wiem, bo wtedy śpię.
– A w ciągu dnia Pan jest milczkiem?
Wiktor: W zasadzie tak. A ona gada i gada. Lubi gadać.
Maria: Ale na wdechu nie mówię.
Wiktor: Jeszcze nie, ale uczysz się, żeby nie marnować czasu. Muszę to znosić, bo taką masz naturę. A ja jestem raczej milczący.
Maria: W domu jesteś milczący, a tak w ogóle jesteś duszą towarzystwa.
Wiktor: Byłem. Ale od wielu lat już nie jestem. Ludzie się zmieniają.
Maria: A ja się zmieniłam?
Wiktor: Każdy się zmienia!
Maria: Na niekorzyść.
Wiktor: Hmmm.
Maria: Tak, starzy ludzie zmieniają się niestety na niekorzyść. Podobno wszystkie złe cechy uwidaczniają się z podwójną mocą.

Cały wywiad w nowym wywiadzie VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 29 stycznia.

TYLKO U NAS: Tylko w VIVA!. Monika Olejnik powstrzymała rodziców przed rozwodem. Tak udowodniła swoją sprawczość

Maria Winiarska, Wiktor Zborowski, VIVA! 2/2026.
Maria Winiarska, Wiktor Zborowski, VIVA! 2/2026. Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters
Monika Olejnik, Viva! 2/2026 OKŁADKA
Monika Olejnik, Viva! 2/2026 OKŁADKA Fot. PIOTR PORĘBSKI
Reklama
Reklama
Reklama