Siedem lat temu straciły męża i ojca. Jak dziś wygląda życie żony i córek Pawła Adamowicza?
Mija siedem lat od śmierci Pawła Adamowicza — prezydenta Gdańska, który do końca pozostał wierny wartościom dialogu i solidarności. Dla jego żony Magdaleny oraz córek, Antoniny i Teresy, był to czas bolesnej żałoby, dojrzewania i nauki życia na nowo. W rocznicę tragedii Magdalena Adamowicz opublikowała poruszający wpis, a dorosłe dziś córki coraz wyraźniej odnajdują własne drogi, pielęgnując pamięć o ojcu.

Mija dokładnie siedem lat od tragicznej śmierci Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska został zaatakowany podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w styczniu 2019 roku. Jego odejście wstrząsnęło całą Polską, a dla najbliższych — żony Magdaleny oraz córek Antoniny i Teresy — oznaczało początek długiej, bolesnej drogi żałoby. Choć czas płynie, strata męża i ojca wciąż pozostaje żywa w ich codzienności.
„Został też frak, smoking, jego ulubione buty i większość koszul… Szukam kogoś, kto z tych jego koszul uszyłby mi patchworkową narzutę na łóżko i poduszeczki. Są bardzo ładne, pastelowe i będą nam go przypominały” — wyznała przed laty Magdalena Adamowicz w rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla magazynu VIVA!. Jak dziś wygląda życie Magdaleny, Antoniny i Teresy?
Tak córki Pawła Adamowicza wspominały tatę
Strata ojca mocno je dotknęła. Wspomnienia 16-letniej Teresy opublikowane na dzień przed pogrzebem do dziś wzruszają do łez: „Byłeś bardzo dobrym i kochanym Tatą. Będzie mi brakowało Twojego przytulania i gilgotania tą Twoją fajną brodą. Ale też będzie mi brakowało czytania bajek i opowiadania historyjek. Tatusiu, bardzo Cię kocham. Spoczywaj w pokoju”, mogliśmy przeczytać.
Starsza córka Adamowicza, 23-letnia dziś Antonina podziękowała mu za kilka wspólnie przeżytych momentów, które najmocniej zapamiętała. „Tatulku kochany, tatusiu mój. Ja się cieszę, że mam jeszcze tyle wspomnień z Tobą. Pamiętam, jak razem ratowaliśmy ślimaki, żeby nie zostały zadeptane. A jak już się zdarzyło, że któryś z nich zginął, to płakałeś razem ze mną. Dziękuję Ci, że zawsze starałeś się znaleźć dla mnie trochę czasu. Nie denerwowałeś się, jak Ci trochę przeszkadzałam w pracy. Bardzo, bardzo żałuję, że już razem nie zatańczymy na mojej studniówce. Nie wytłumaczysz mi tylu rzeczy, które miałeś mi wytłumaczyć. Po prostu nie starczyło czasu. Dziękuję za to, jakim byłeś - kochanym, dobrym i ciepłym tatą.
Często, jak Ci mówiłam, że jesteś najlepszym tatą na świecie, to Ty żartobliwie odpowiadałeś, że ja nie mam żadnego porównania. Ja to po prostu wiem. Ja już tak bardzo za Tobą tęsknię. Obiecuję Ci, że będę się opiekować mamą i Tereską. Nikt nam Ciebie nie zastąpi, ale mamy wsparcie tylu ludzi, którzy dają nam siłę. Mam nadzieję, że to wielkie wsparcie nie ustąpi z chwilą pogrzebu, tylko będzie trwać. Nadal będę się Ciebie radziła. Jak nie będę wiedziała, co zrobić, to pomyślę, co zrobiłbyś Ty. Dzięki Oli wiem, że Twoje ukochane miasto Gdańsk zostaje też w dobrych rękach. I będziemy je pielęgnować”, można było przeczytać na stronie Dziennika Bałtyckiego.
W siódmą rocznicę śmierci Pawła Adamowicza jego starsza córka udzieliła poruszającego wywiadu dla RMF FM. Wróciła w nim do dnia ataku i opowiedziała o traumie, z którą musiała nauczyć się żyć. Antonina w chwili tragedii przebywała za granicą. Najtrudniejsze — jak przyznała — były długie godziny niewiedzy i oczekiwania na jakiekolwiek informacje o stanie ojca.
— „Byłam za granicą. To była po prostu jedna wielka niewiedza i oczekiwanie na to, co się stanie, bo nie wiedzieliśmy praktycznie nic. Potem byliśmy w samolocie przez wiele godzin, bo byliśmy wcześniej w Stanach Zjednoczonych. To były najgorsze dni, najtrudniejsze dni mojego życia. Wydaje mi się, że moja psychika chyba na razie nie jest w stanie jeszcze tego tak naprawdę do końca ogarnąć” — wyznała na antenie RMF FM.
W rozmowie wróciła także do wspomnień o ojcu jako rodzicu — ciepłym, zaangażowanym i niezwykle obecnym, mimo licznych obowiązków.
— „Potrafił być bardzo uczuciowy i emocjonalny. Potrafił płakać, wzruszać się podczas filmów. Czytał mi dużo książek, bajek, bardzo dużo rozmawialiśmy. To był bardzo obecny tata — nawet jeśli fizycznie często był w delegacjach, zawsze byliśmy w kontakcie. Układaliśmy puzzle, graliśmy w gry, spędzaliśmy razem czas” — wspominała.
Antonina podkreśliła też, że żałoba nie znika — zmienia się jedynie sposób jej przeżywania.
— „Teraz już nie jest tak, że codziennie płaczę z powodu śmierci taty, ale codziennie o nim myślę. Często za nim tęsknię, ale jestem w stanie żyć normalnie. Jestem po prostu normalną 20-latką. To jednak nie przyszło samo — to były lata pracy nad sobą i terapii. To była ogromna trauma, dodatkowo bardzo publiczna” — zaznaczyła.

Jak dziś wygląda życie córek Pawła Adamowicza, Teresy i Antoniny?
Dziś Magdalena Adamowicz wraz z córkami, Antoniną i Teresą, przede wszystkim trzymają się razem. Przez lata nauczyły się żyć z ogromną stratą, a codzienna bliskość i wzajemna czułość stały się dla nich fundamentem. Córki Pawła Adamowicza bardzo wcześnie musiały dojrzeć — nikt nie spodziewał się, że 27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na zawsze odmieni ich życie.
Kilka miesięcy po tragedii, w 2019 roku, Magdalena Adamowicz w rozmowie z Dzień Dobry TVN przyznawała, że wciąż nie potrafiła uwierzyć, że jej mąż nie wróci już do domu.
— „Był taki moment po śmierci męża, kiedy córki pytały mnie, czy my już zawsze będziemy nieszczęśliwe i smutne. I wtedy bardzo dokładnie im tłumaczyłam, że jest czas smutku, ale że będzie też czas radości i wesołych momentów” — mówiła.
Równie poruszające były jej słowa wypowiedziane w wywiadzie dla magazynu „VIVA!” jesienią 2019 roku, zaledwie kilka miesięcy po śmierci Pawła Adamowicza. Opisywała wtedy codzienność, która dopiero układała się na nowo, pełną bólu, ale też prób odnalezienia ciepła i bliskości:
— „Teraz ze mną śpią córki. (…) Wtuliłam się w Tunię, ona objęła mnie przez sen, a nasz pies Zeus pochrapywał u nóg. Miałam złudzenie, jakby Paweł leżał koło mnie” — opowiadała w rozmowie z Krystyną Pytlakowską.
Z czasem Magdalena Adamowicz zdecydowała się zaangażować w politykę, kontynuując wartości bliskie jej mężowi. Została europosłanką, a córki od początku były dla niej ogromnym wsparciem — choć same również budowały swoje własne drogi.
Teresa wraz z mamą wyjechała do Brukseli, gdzie dorastała z dala od medialnego szumu w Polsce. Starsza córka, Antonina, w 2022 roku zdała maturę w III Liceum Ogólnokształcącym im. Bohaterów Westerplatte w Gdańsku, a następnie rozpoczęła studia na uniwersytecie w Amsterdamie. Dziś coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w przestrzeni publicznej — interesuje się sprawami europejskimi i polityką, współtworzy profil @o.hej.europo, poświęcony Unii Europejskiej i edukacji obywatelskiej. Projekt działa we współpracy z organizacją Pro Civium, zajmującą się pomocą (post)penitencjarną oraz przeciwdziałaniem wykluczeniu społecznemu.
Magdalena Adamowicz w rozmowie z VIVĄ! w 2019 roku, podkreślała, że Antonina od zawsze była bardzo sentymentalna:
— „Antonina ciągle śpi w jego spodniach od piżamy. Nosi też swetry Pawła”.
Dziś obie córki — już dojrzalsze, bardziej świadome — wciąż pielęgnują pamięć o ojcu, a ich życie, choć naznaczone stratą, toczy się dalej. Z wartościami, które Paweł Adamowicz starał się im przekazać, i z poczuciem, że jego obecność nadal im towarzyszy.
Zobacz także: Sebastian Riedel po śmierci taty został jedyną mężczyzną w domu. Jedna piosenka przypomina mu o mamie...
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Magdalena Adamowicz – poruszający wpis w 7. rocznicę śmierci męża
W siódmą rocznicę śmierci Pawła Adamowicza Magdalena Adamowicz opublikowała w mediach społecznościowych niezwykle poruszający wpis, pełen wdzięczności, refleksji i apelów o wierność wartościom, które były fundamentem życia jej męża. „To już siedem lat” — napisała krótko, dodając symboliczne czarne serce, a następnie zwróciła się do wszystkich, którzy przez lata nie przestali pamiętać.
Europosłanka dziękowała za modlitwy, obecność i solidarność, ale także tym, którzy dziś kontynuują dzieło Pawła Adamowicza — młodzieży z Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego jego imienia, przyjaciołom z ruchów obywatelskich, przedstawicielom instytucji europejskich i władzom Gdańska. Wspomniała również o kolejnej edycji Nagrody im. Prezydenta Pawła Adamowicza, podkreślając jej międzynarodowy wymiar i znaczenie. Szczególne miejsce w jej słowach zajęli laureaci — Ekrem İmamoğlu, burmistrz Stambułu, oraz Mary Crilly z Irlandii — symbolizujący walkę o demokrację, prawa człowieka i pomoc najsłabszym.
Wpis Magdaleny Adamowicz był jednak nie tylko wyrazem pamięci, ale i mocnym apelem. Zwróciła uwagę, że wartości, którym Paweł Adamowicz pozostał wierny — szacunek, równość, solidarność, prawda i prawo międzynarodowe — wymagają dziś szczególnej obrony. „Nigdy nie wolno nam przestać ich bronić” — podkreśliła, ostrzegając, że bez nich nie ma mowy ani o pokoju, ani o przyszłości cywilizacji.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.