Świat kochał Milli Vanilli, a oni żyli w kłamstwie. Ten jeden sekret zniszczył wszystko i doprowadził do tragedii
Byli ikonami popu przełomu lat 80. i 90., zdobyli świat hitem „Girl You Know It’s True” i sięgnęli po Grammy. Historia Milli Vanilli szybko jednak zamieniła się w opowieść o wielkiej mistyfikacji, publicznym skandalu i upadku, który na zawsze zapisał się w dziejach muzyki.

Historia Milli Vanilli to jedna z najbardziej szokujących opowieści w dziejach muzyki pop. Duet Rob Pilatus i Fabrice Morvan zdobył światową sławę dzięki hitowi „Girl You Know It’s True”, sprzedanym milionom płyt i nagrodzie Grammy. Za sukcesem kryła się jednak mistyfikacja, która doprowadziła do publicznego upadku zespołu i tragicznego finału.
Historia Milli Vanilli. Wielka mistyfikacja, która wstrząsnęła światem muzyki
Pod koniec lat 80. i na początku 90. duet Milli Vanilli, złożony z Roberta „Roba” Pilatusa i Fabrice’a „Faba” Morvana, był jedną z największych gwiazd sceny pop. Ich przebój „Girl You Know It’s True” królował na listach przebojów, a debiutancki album album odniósł spektakularny sukces. Mimo ogromnej popularności za kulisami kryła się jednak jedna z największych mistyfikacji w historii muzyki – kariera Milli Vanilli była w całości fikcją, a prawda wyszła na jaw w dramatyczny sposób.
Początki – producent, który stworzył iluzję
Milli Vanilli od początku nie mieli być zwyczajnym zespołem. Za całym projektem stał Frank Farian – niemiecki producent, który wcześniej wykreował sukces Boney M. Potem postawnowił stworzyć coś nowego. Jego pomysł był prosty, ale bezwzględny: muzyka miała zejść na drugi plan, liczył się obraz. Do nowego projektu wybrał więc nie wokalistów, lecz modeli – młodych, olśniewająco przystojnych mężczyzn, którzy wyglądali jak urodzeni idole popu. Prawdziwe głosy miały pozostać w cieniu, a publiczność miała zobaczyć tylko to, co Farian zaplanował: idealną fasadę sukcesu.
Zanim świat poznał Milli Vanilli, wszystko zaczęło się od jednego utworu. Frank Farian usłyszał w klubie piosenkę „Girl You Know It’s True”, oryginalnie nagraną przez Numarx, i natychmiast uznał ją za gotowy przebój. W studiu powstała nowa wersja nagrania, za której wokale odpowiadali Charles Shaw, Brad Howell i John Davis. Ich głosy miały jednak pozostać anonimowe.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Dopiero później Farian zaprosił do projektu Roba Pilatusa i Fabrice’a Morvana. To oni mieli stać się twarzami zespołu – pojawiać się na scenie i w teledyskach, śpiewając z playbacku. To ich nazwiska figurowały na okładkach płyt, plakatach i listach przebojów. Publiczność widziała tylko ich. Prawdziwi wykonawcy pozostawali w cieniu, a iluzja gwiazdorstwa działała perfekcyjnie.
Milli Vanilli Sukces, o jakim nawet nie marzyli
Opłaciło się! Singiel okazał się gigantycznym przebojem, a album „All or Nothing” błyskawicznie trafił na listy przebojów na całym świecie. „Girl You Know It’s True” było rozpoznawalne w wielu krajach, a Milli Vanilli zaczęli pojawiać się na największych scenach, w telewizjach i na okładkach magazynów. Choć w rzeczywistości nie zaśpiewali na płycie ani jednej nuty, perfekcyjnie odgrywali role popowych idoli. Dla milionów fanów byli symbolem sukcesu, stylu i marzenia o wielkiej karierze – dokładnie takimi, jakimi mieli się wydawać.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Milli Vanilli : Pierwsze wpadki i narastające podejrzenia
Wszystko szło jak po maśle… aż do momentu pewnego koncertu. W 1989 roku w Bristolu, w trakcie występu dla stacji MTV, wydarzyło się coś, czego nikt nie przewidział. Zawiodła taśma z playbackiem. Z głośników zaczęła w kółko powtarzać się ta sama fraza, a scena – zamiast triumfu – wypełniła się konsternacją. Publiczność początkowo nie zareagowała gwałtownie. Nie było skandalu ani gwizdów. Ale ziarno niepewności zostało zasiane. W branży i mediach zaczęły krążyć pytania: czy Milli Vanilli naprawdę śpiewają na żywo?
W 1990 roku duet zebrał imponującą liczbę nominacji i nagród, a kulminacją triumfu było zdobycie najbardziej prestiżowego wyróżnienia w branży muzycznej – Grammy za najlepszy debiut. Dla świata był to dowód ogromnego sukcesu. Nikt nie przypuszczał, że to zwycięstwo już wkrótce stanie się symbolem jednego z największych upadków w historii popu.
Co ciekawe, chwilę wcześniej rozpętała się istna burza. Charles Shaw, jeden z wokalistów, którzy faktycznie nagrali partie wokalne, ujawnił mediom, że to on – wraz z innymi sesyjnymi śpiewakami – stał za głosami zespołu. Choć później próbował się z tych słów wycofać, według części źródeł po interwencji producenta, było już za późno. Wątpliwości przerodziły się w podejrzenia, a perfekcyjna fasada zaczęła pękać na oczach całego świata.

Prawda na jaw: upadek legendy Milli Vanilli
Prawdziwy cios przyszedł w 1990 roku, gdy Frank Farian przyznał publicznie, że Rob i Fab wcale nie wykonywali wokali na krążku. To był koniec mitu. Grammy, które Milli Vanilli zdobyli za najlepszy debiut roku, zostało odebrane, a wobec duetu posypały się pozwy sądowe od rozczarowanych fanów i nabywców biletów oraz płyt.
Po skandalu duo próbowało ratować swoją karierę. Wydali płytę „Rob & Fab” z własnymi wokalami, ale sprzedała się w zaledwie około 2 000 egzemplarzy, co było komercyjną klapą. W międzyczasie Rob popadł w uzależnienia. Jego życie toczyło się w cieniu upokorzenia i bezustannego porównywania z wcześniejszym sukcesem.
Tragiczny finał – koniec, który nikt się nie spodziewał
Nadzieja na nowy rozdział pojawiła się jeszcze raz. W 1997 roku zaczęto mówić o wznowieniu działalności Milli Vanilli, a Frank Farian zwrócił się z tą propozycją bezpośrednio do Roba Pilatusa i Fabrice’a Morvana. Powrót miał stać się próbą odbudowy dawnej legendy i zamknięcia burzliwej historii zespołu. Ten powrót nigdy jednak nie doszedł do skutku. W kwietniu 1998 roku, tuż przed planowaną trasą koncertową, Rob Pilatus został znaleziony martwy w pokoju hotelowym w Niemczech.

Źródło: Wikipedia, Onet Kultura, Polskie Radio Trójka