Syn ikony telewizji przerwał milczenie, tak dziś mówi o ojcu. Tego nikt się nie spodziewał
Aleksander Rewiński w szczerym i intymnym wywiadzie opublikowanym w książce „Siara. I nic nie jest jasne" wspomina w niezwykle poruszających słowach wspomniał zmarłego ojca. To nieznane dotąd oblicze wybitnego aktora porusza do głębi.

Przypomnijmy, że Janusz Rewiński odszedł w 2024 roku. Osierocił dwóch synów – Aleksandra i Jonasza. Obaj synowie aktora rzadko wypowiadają się publicznie, jednak Aleksander zdecydował się na osobistą rozmowę, którą możemy przeczytać w książce biograficznej „Siara. I nic nie jest jasne". W rozmowie z Beatą Biały mówi wprost: „Ojciec nie mówił wiele. Raczej robił. Nie był typem, który siada przy stole i tłumaczy życie przy pomidorowej".
Ganek, cygaro, cisza – codzienne rytuały Janusza Rewińskiego
Ganek ich rodzinnego domu był dla Janusza Rewińskiego miejscem wyjątkowym. Aleksander nazywa go „sceną bez widowni”. To właśnie tam jego ojciec spędzał najwięcej czasu – z deską serów, piwem i cygarem. Nie rozmawiał wiele. Wystarczyło być. „Ganek był jego królestwem. Nie teatralnym, z tronem i publicznością. Raczej jak klasztorna cela dla człowieka znającego wartość samotności. Miejsce, gdzie nie trzeba nikomu nic udowadniać. Gdzie wszystko było na swoim miejscu. (...) Tam siadał. Z deską serów, z piwem, czasem z cygarem, które palił powoli, bez pośpiechu, jakby miał czas. I był. Bez potrzeby mówienia. Bez tłumaczenia się ze swojej obecności. Bez roszczeń i bez wstydu. Po prostu był. Czasem sam. Czasem z kimś. Z Krzyśkiem Piaseckim najczęściej, przyjacielem, z którym łączyła go nić nie do końca wypowiedzianego porozumienia. Przyjaźń niepotrzebująca narracji. Nie trzeba było tam mówić wiele. Kilka słów wystarczyło, resztę załatwiało milczenie. Prawdziwe, oswojone, współdzielone", relacjonuje Aleksander.
CZYTAJ TEŻ: Nieznane oblicze Janusza Rewińskiego. Syn filmowego Siary ujawnił, jakim był ojcem

Wychowanie bez słów. Tak Janusz Rewiński uczył życia
Choć był wymagający i czasem niecierpliwy, Janusz Rewiński nie był surowy. Jego ojcowska miłość była pełna zaufania i szacunku. „Uczył, że trzeba samemu zbudować swoje imię. Z boku obserwował rozwój, doceniał talent, ale nie wyręczał. I była w tym jego cicha, godna miłość, taka, która nie tuliła, ale wierzyła. Nauczył jazdy na rowerze. Trzymał za kierownicę, ale tylko przez moment. A potem puścił. I wtedy nastąpiła eureka. Samodzielność. Ulotna chwila pionu, kiedy świat już nie przechyla się na boki, kiedy można jechać samemu. Podobnie było z nauką pływania, z deską, cierpliwie, krok po kroku. Nie był trenerem wymagającym, ale obecnym. Pomagał, wspierał, nie naciskał. Wierzył, że przyjdzie moment, kiedy deska przestanie być potrzebna. I rzeczywiście, przyszedł. Pamiętam też, jak uczył mnie recytować. Jak wsłuchiwał się w mój głos, poprawiał intonację, wybierał teksty, które "miały sens", jak mawiał, w moim wieku", czytamy.
Z dzieciństwa Aleksander wyniósł lekcje, które towarzyszą mu do dziś. „Z domu wyniosłem coś więcej niż umiejętności, również wartości. Z dzieciństwa pamiętam też inne zdanie, które do dziś noszę w sobie: "Nie bierz wszystkiego, co ci dają". Z początku brzmiało to jak ostrzeżenie. Później zrozumiałem, to była lekcja godności. Że nie wszystko, co jest podane, jest dobre. Że trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć "nie", dodał.
Książka „Siara. I nic nie jest jasne", której premiera zaplanowana jest na 28 stycznia, to wyjątkowy portret Janusza Rewińskiego. W rozdziale „Chłopaki nie płaczą" Aleksander dzieli się emocjonalnym obrazem swojego taty. „Bo tata był mistrzem milczenia. Nie tego chłodnego, odcinającego, ale milczenia pełnego treści. Milczenia, które mówiło: "Jestem. Widzę cię. Słucham", podsumował.
Źródło: Fragmenty pochodzą z książki „Siara. I nic nie jest jasne. Biografia Janusza Rewińskiego” autorstwa Beaty Biały (Wyd. Otwarte).
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Był z żoną pół wieku, niemal ominął własny ślub. Legendzie PRL pomógł inny znany aktor
