Syn legendy lat 90. poszedł w jego ślady, ale pozostaje w cieniu. Mało kto wie, jak wygląda
Jego ojciec był jednym z najważniejszych głosów polskiej sceny lat 90. On sam od lat podąża własną muzyczną ścieżką, choć wciąż pozostaje poza światłem reflektorów. Mało kto rozpoznaje jego twarz, a jeszcze mniej osób zna jego historię. Kim jest tajemniczy syn Stanisława Soyki?

Antek Sojka, syn znanego wokalisty Stanisława Soyki, od dziecka był blisko muzyki. Choć zaczynał jako dźwiękowiec u ojca, dziś sam komponuje i śpiewa. Mimo dwóch wydanych albumów i rosnącej obecności na scenie, wciąż pozostaje w cieniu sławnego ojca. Kim naprawdę jest Antek Sojka?
Kim jest Antek Sojka?
Antoni Sojka, znany jako Antek Sojka, to jeden z czterech synów Stanisława Soyki — ikony polskiej sceny muzycznej lat 90. Mimo że ojciec nie wymuszał na synach kierunku ich życiowych wyborów, dom przepełniony muzyką miał swoje konsekwencje. Zarówno Antek, jak i jego brat Jakub, poszli ścieżką artystyczną.
„Syn prawnika często pracuje u ojca w kancelarii, syn szewca przejmuje warsztat. Ja też pierwszą pracę miałem u taty” – mówił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.
ZOBACZ TEŻ: Chrześnica w emocjonalnym wpisie wspomina Stanisława Soykę. Tak uczciła jego pamięć
Muzyczne początki: praca u ojca
Jako nastolatek Antek był dźwiękowcem i technicznym podczas koncertów ojca. Brał udział w trasach, jeździł na koncerty, obserwował scenę od kulis. Wspólnie z bratem tworzyli zgraną ekipę wspierającą ojca na scenie: Kuba grał na perkusji, Antek odpowiadał za nagłośnienie.
„Jeździłem z nim jako dźwiękowiec. Ale potem się usamodzielniłem. Teraz usłyszałem od niego, że to, co robię, ma sens. To fajne” – wspomina muzyk.
Debiutancka płyta i kolejne sukcesy
Choć długo nie wierzył w swój głos, muzykę tworzył od lat. „Najpierw była to muzyka elektroniczna – z jednym, drugim kolektywem. Ale nie przepadałem za swoim głosem. Jeśli już go nagrywałem, to przetwarzałem. Nie chciałem, aby można go było ze mną identyfikować” – opowiadał.
Z czasem jednak zaczął śmielej śpiewać i komponować. W efekcie powstał jego pierwszy album „Po niebie”, który ukazał się we wrześniu. „Intensywnie pracowałem ostatnio nad wydaniem debiutanckiej płyty. Ukaże się we wrześniu” – mówił tuż przed premierą.
Płyta, na której znalazły się autorskie teksty i muzyka, była efektem kilkuletniego procesu twórczego. „Teksty i muzykę napisałem sam na przestrzeni dłuższego okresu, bo robiłem to w międzyczasie. Jestem realizatorem dźwięku i producentem. Wyszło naturalnie” – zdradził.
CZYTAJ TEŻ: Bliscy Stanisława Soyki zabrali głos. Te słowa poruszyły wszystkich. Wymowny gest
Jak wygląda dziś Antek Sojka?
Mimo swojego nazwiska i silnych skojarzeń z ojcem, Antek funkcjonuje na scenie pod własnym imieniem. „Bo takie jest moje nazwisko, podobnie zresztą jak ojca. Pseudonim 'Soyka' pasuje jednak do niego” – wyjaśnił. Nie używa żadnych pseudonimów, jak np. synowie Wojciecha Waglewskiego — Fisz i Emade.
Obecnie Antek prowadzi projekt „Antek Sojka Music”, występuje z autorskim repertuarem, a w grudniu miał swój pierwszy większy koncert jako support przed zespołem Voo Voo. „Schodziłem już jednak z poczuciem: 'Kurczę, kocham tę robotę!'” – podsumował.

Dlaczego wciąż pozostaje w cieniu ojca?
Choć Antek ma na koncie płyty, koncerty i własną twórczość, jego kariera toczy się spokojnym rytmem. Nie wywołuje sensacji, nie pojawia się w mediach zbyt często. Skupia się na pracy i konsekwentnie buduje własną tożsamość artystyczną.
„W każdym zawodzie trzeba być konsekwentnym. Skupiać się na swojej pracy” – mówił w rozmowie. Jego podejście do muzyki jest odległe od parcia na szkło. Stawia na autentyczność, szczerość i stopniowy rozwój.
Antek Sojka to przykład artysty, który nie odcina kuponów od znanego nazwiska, lecz sam krok po kroku tworzy swoją drogę. Choć wychowany w cieniu legendy, dziś ma własny głos – zarówno w sensie dosłownym, jak i artystycznym. Wciąż jednak pozostaje postacią mało znaną szerokiej publiczności. A szkoda, bo jego twórczość zasługuje na więcej niż tylko porównania z ojcem.
Źródło: Gazeta Wyborcza, Telemagazyn, Podcast Polskiego Radia, Facebook