Reklama

Daria Ładocha i Tomasz Jakubiak stworzyli wyjątkową relację – „rodzeństwo z wyboru”, jak o sobie mówili. Tego samego dnia, gdy Daria opowiedziała mu o swoim rozstaniu po 25 latach, on wyznał, że jest chory. Ich przyjaźń, pełna czułości i wsparcia, była latarnią w mroku największych życiowych zawieruch. Dziś, gdy jego już nie ma, Daria Ładocha wraca myślami do tej niezwykłej więzi z wdzięcznością i wzruszeniem. Mówi o tej stracie szeptem, z bólem, który wciąż nie znajduje słów.

Daria Ładocha w poruszającym wywiadzie VIVY!

– Byłaś w związku 25 lat. Żyłaś w bańce.
I ona pękła, a ja wiele rzeczy robię po raz pierwszy. Właściwie to moje ostatnie półtora roku można by określić jako „suma pierwszych razów”. Pierwsze święta osobno, pierwsze urodziny córek, pierwszy sylwester. I mówię o tym spokojnie, bo upłynęło już sporo czasu. A na własnej skórze przekonałam się, że czas jest najlepszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. To on pozwala poukładać wszystko i działa na naszą korzyść. Mimo że z drugiej strony mija nieubłaganie, uważam, że jest lekarstwem na wszystko. Za to zmiana… jest jedyną pewną w naszym życiu i nie ma co przeciwstawiać się czemuś, co jest pewne. Tylko że od nas zależy, jak będziemy zarządzać tą zmianą. Rozstanie z ojcem moich dzieci było taką zmianą i dużym wyzwaniem.

– Potem wydarzyły się jeszcze różne inne rzeczy, jak odejście z programu czy śmierć przyjaciela. Czy rozstanie z partnerem to był pierwszy taki moment, kiedy Twoje życie potoczyło się inaczej, niż się spodziewałaś?
Na pewno tak, dlatego że taka zmiana ma konsekwencje i pociąga za sobą też wiele innych zdarzeń. Jej konsekwencją nie było odejście Tomka Jakubiaka, ale jest z nim związana, bo my, rodzeństwo z wyboru, tego samego dnia powiedzieliśmy sobie nawzajem – on mi o chorobie, a ja jemu o rozstaniu. Ale tak, to ono było siłą, która spowodowała, że musiałam inaczej zarządzić życiem. [...]

– To jak określiłabyś te rzeczy, które Ci się przytrafiły w ciągu tego ostatniego półtora roku?
To były moje lekcje. Czasami, żeby pójść dalej, trzeba mieć przystanek w pit stopie na mapie życia i usłyszeć „sprawdzam”. [...]

TYLKO U NAS: Rozstała się z długoletnim partnerem, ale jej serce wciąż bije nadzieją! Tylko VIVIE! Bogna Sworowska wyznaje: "Myślę, że nowa miłość przede mną"

Daria Ładocha, Viva! 1/2026
Daria Ładocha, Viva! 1/2026 Zdjęcia Szymon Szcześniak/ Visual Crafters

– Czy już nauczyłaś się stawiać na siebie?
Pamiętaj o tym, że jestem matką (śmiech). Najpierw córki, potem ja. Kiedyś mnie irytowało, gdy ktoś mówił mi, że mam pomyśleć o sobie. Nigdy nie myślałam o sobie i nie rozumiałam, co ci ludzie każą mi zrobić.

– Kiedyś powiedziałaś mi, że dopiero po rozstaniu zaczęłaś odkrywać, co tak naprawdę lubisz jeść. Bardzo mnie to zaskoczyło.
Musiałam nauczyć się siebie i musiałam zacząć od najprostszych rzeczy. Zawsze gotowałam dla innych. Musiałam się nieźle nagłowić, żeby się zorientować, co by mi sprawiło przyjemność. Uczyłam się odpoczywać, chodzić spać wcześniej. Tak jak powiedziałam, te półtora roku mogłabym określić sformułowaniem „suma pierwszych razów”. Drugi raz już jest zawsze łatwiejszy.

– Przy pierwszym jest strach.
Czyli nominalizacja. Zakłada proces zaklęty w czasie. Pod słowem „strach” nic się nie kryje. Moja pani nauczycielka od neurolingwistyki zawsze mówiła: „Przestań się bać. Przecież to tylko twój strach”. To ona zasiała we mnie ziarno nie niepokoju, tylko spokoju, że to wszystko jest tylko w mojej głowie. I że boimy się rzeczy, których po prostu nie znamy. I wiesz co? I to też jest wszystko normalne. Jakbym miała dać radę na 2026 rok ludziom, którzy stoją przed trudnymi decyzjami, powiedziałabym im, że ewolucyjnie boimy się nieznanego. Gdybyśmy się nie bali, moglibyśmy narobić sobie kłopotów.

TYLKO W VIVIE!: Syn jest jej całym światem, dziś spełnia marzenia w USA. Tylko w VIVIE! Bogna Sworowska opowiada o wielkiej pasji Ivana. Taką drogę wybrał

– I przestałaś się bać?
Boję się jak diabli, ale to jest OK. Akceptuję to.

– Bałaś się, gdy odchodził Twój przyjaciel Tomek Jakubiak?
Nie lubię o nim rozmawiać. Nie udzieliłam do tej pory żadnego wywiadu na jego temat. Bardzo przeżyłam jego śmierć i ciągle nie mogę uwierzyć, że go nie ma. Był jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Zresztą każdy człowiek, który pojawia się w moim życiu, jest ważny. Od każdego człowieka możemy się wiele nauczyć.

– Jaki masz przepis na życie?
Moja babcia zawsze mówiła, że przepis na życie jest jak przepis na zupę pomidorową. Niby każda z nas robi to inaczej, ale i tak wychodzi zupa pomidorowa. Mam więc przepis na zupę pomidorową. Idę w przyszłość małymi kroczkami. Mam dużo krótszy horyzont czasowy niż kiedyś. Myślę o tym, co będzie za chwilę, a nie za kilka lat. Ciągle czeka na mnie powieść kulinarna, której dam tytuł „Dramaty kucharek”. Budda mówił: „Jak ci ciężko, to zostaw ten ciężar i idź dalej”. I ja idę dalej. Bo nie tylko droga jest ważna, ale również to, z kim przez to życie idziesz.

Cała rozmowa z Darią Ładochą do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 15 stycznia.

Rozmawiała KATARZYNA PIĄTKOWSKA

Daria Ładocha, Viva! 1/2026
Daria Ładocha, Viva! 1/2026 Zdjęcia Szymon Szcześniak/ Visual Crafters
Bogna Sworowska, Viva! 1/2026 okładka
Bogna Sworowska, Viva! 1/2026 okładka Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/Feed Me Lab
Reklama
Reklama
Reklama