Reklama

Krzysztof Tyniec to jedna z najbardziej barwnych postaci w polskiej telewizji oraz teatrze. Uwielbiany jest zarówno przez starszych, jak i najmłodszych widzów. I mimo właśnie skończył 70 lat, nawet nie chce słyszeć o emeryturze.

Zobacz też: Leczył złamane serce, gdy w jego życiu zjawiła się ona. Krzysztof Tyniec z żoną kroczą razem przez życie od 50 lat

Swoją żonę Tyniec spotkał w nietypowym miejscu

W sercu Krzysztofa Tyńca znalazło się miejsce na dwie życiowe miłości. Pierwszą z nich — Jagodę — poznał jeszcze jako nastolatek. Oboje mieli 16 lat, kiedy Krzysztof po raz pierwszy zobaczył ją w kościele i zakochał się bez pamięci. Chociaż praca, jak i życie napisały wiele różnych scenariuszy, to akurat dla tej dwójki był zdecydowanie jeden. Są razem od ponad pięciu dekad, wspólnie wychowali dwie córki, a niedawno obchodzili również Dzień Babci i Dziadka. Nade wszystko para ceni sobie stabilność, a także prywatność. Rzadko pojawiają się publicznie, a Jagoda całym sercem stara się wspierać męża w karierze zawodowej. A ta nie zawsze bywa łatwa.

Krzysztof Tyniec z żoną
Krzysztof Tyniec z żoną fot. Kurnikowski/AKPA

Zawodowo ryzykant, prywatnie lubiący stabilność

Drugą życiową miłością, której wierny jest od ponad 45 lat, jest zdecydowanie aktorstwo. Twarz równie rozpoznawalna co głos, a jednocześnie wieloletnia obecność na scenie uczyniły go jednym z czołowych polskich aktorów — zarówno ekranowych, jak i teatralnych. Mikrofony, kamery i deski sceniczne nie mają przed nim żadnych tajemnic. Talentów ma znacznie więcej. W 2007 roku był objawieniem "Tańca z Gwiazdami". Widzowie, przyzwyczajeni do jego występów w teatrze i filmie, z zapartym tchem śledzili jego poczynania na parkiecie i w każdym odcinku oddawali na niego swoje głosy. Efekt był taki, że Tyniec, który tańczył w parze z Kamilą Kajak, sięgnął po Kryształową Kulę piątej edycji tego show.

Wielogodzinne próby o najróżniejszych porach, również tych późnych, oraz nieregularny tryb życia bywały momentami wykańczające. Jednak koniec końców zawsze liczył się czekający dom, a w nim ukochana rodzina. W jednym z wywiadów dla „Dobrego Tygodnia” aktor przyznał, że ryzyko pozostawia życiu zawodowemu, natomiast prywatnie ceni sobie stabilność.

Krzysztof Tyniec, 2023, "M jak Miłość"
Krzysztof Tyniec, 2023, "M jak Miłość" fot. Piętka Mieszko/AKPA

Pamięta początki polskiego dubbingu — musiał być gotowy niczym gwiazda estrady

Obok dubbingowych ról Krzysztofa Tyńca nie można przejść obojętnie. To dzięki nim zapisał się w sercach najmłodszych — i nie tylko. Jego głos wychował całe pokolenia. Nic w tym dziwnego — wcielił się w najbardziej kultowe postacie disneyowskich produkcji i nie tylko.
Chociaż nikt nie przypuszczałby, że za Dżinem z „Aladyna”, Timonem z „Króla Lwa”, Królikiem Bugsem czy Goofym z „Myszki Miki” kryje się jedna osoba. To było coś więcej niż tylko kultowe bajki. Tyniec pamięta czasy, kiedy technologia nie pozwalała na cięcie materiałów, a jedna pomyłka w piosence gwarantowała konieczność ponownego nagrania całości.

W rozmowie dla kanału „Widzę Głosy” zaśmiał się nawet, że musiał być niekiedy tak przygotowany, jakby występował na estradzie, chociaż w rzeczywistości znajdował się w wygłuszonym pokoju. Aktor wspomniał również o etapie, w którym użyczał głosu jedynie rysunkom, a dopiero później na tej podstawie dorabiano całą resztę, by nadać postaciom ruch. Były to legendarne czasy bajkowych produkcji, które dziś trudno sobie wyobrazić ze względu na obecne możliwości technologiczne.

Krzysztof Tyniec w studiu dubbingowym do filmu "I ty możesz zostać bohaterem"
Krzysztof Tyniec w studiu dubbingowym do filmu "I ty możesz zostać bohaterem" fot. Kurkowska/AKPA

Zobacz również: Poszły własną drogą, nie wybrały aktorstwa. Córki Krzysztofa Tyńca zawsze miały wsparcie ojca

„Zdejmuję lustra i działam dalej”

Krzysztof Tyniec mimo wieloletniej kariery nie zwalnia tempa — wręcz przeciwnie. W wywiadzie dla Plejady wyznał, że stara się nie zauważać swojego wieku, a jedyne, co mu o nim przypomina, to lustro. „Ale jaka emerytura? W ogóle nie rozmyślam na ten temat. Nie ma dla mnie na razie takiej kategorii jak emerytura. Zdejmuję lustra i działam dalej" dodał aktor.

5 lutego Krzysztof Tyniec skończył 70 lat, ale zamiast o odpoczynku myśli o kolejnych wyzwaniach. Jest szczęśliwym mężem, ojcem oraz dziadkiem, a także spełniającym się zawodowo aktorem, którego wciąż można oglądać na ekranie oraz na deskach teatralnych scen.

Źródła: Widzę Głosy, Plejada.pl

Reklama
Reklama
Reklama