Reklama

Mówi, że przez lata żyła w biegu, z kalendarzem pełnym zobowiązań i głową pełną planów, poczuciem, że spokój przyjdzie, gdy coś osiągnie, gdy dojdzie „tam”. Czy doszła do swojego „tam”? Ewa Chodakowska w inspirującej rozmowie z Beatą Nowicką o samoświadomości, dojrzałej miłości, kampanii „Pokochaj swoje ciało – ocal swoje życie”, która ruszyła w ramach jej fundacji.

Ewa Chodakowska w szczerej rozmowie o momencie, w którym naprawdę wróciła do siebie. Wywiad VIVA!

– Od lat wspierasz kobiety i motywujesz do pracy nad sobą. Zacznijmy raz rozmowę od… Ciebie! Jak się czujesz? Ty, Ewa, dziewczyna z krwi i kości.

Czuję się… w domu. W sobie. Czuję się spełniona. I to jest coś, czego nie da się ani kupić, ani wytrenować w 30 dni. To przychodzi dopiero wtedy, kiedy przestajesz uciekać przed sobą. Kiedy już nie próbujesz być lepsza, silniejsza, bardziej inspirująca, tylko pozwalasz sobie być. Przez lata żyłam w biegu. Z kalendarzem pełnym zobowiązań, z głową pełną planów, z sercem w trybie „jeszcze chwila”. Z poczuciem, że spokój przyjdzie wtedy, gdy coś osiągnę. Gdy coś udowodnię. Gdy dojdę „tam”. Dziś wiem, że „tam” nie istnieje.

– Istnieje tylko…?

…tu i teraz. Spokój, który czuję dziś, nie jest efektem idealnego życia. To nie jest brak problemów, lęków czy trudnych rozmów. To zgoda na to, że życie bywa nieprzewidywalne. Na to, że nie muszę mieć odpowiedzi na każde pytanie. Nie potrzebuję już udowadniać swojej wartości. Nie potrzebuję być wszędzie. Nie potrzebuję spełniać cudzych oczekiwań. Nauczyłam się słuchać własnych. I to nie przyszło nagle. Przyszło wtedy, gdy zaczęłam sobie zadawać proste pytania: „Jak się czuję naprawdę? Czego dziś potrzebuję? Czy to, co robię, jest w zgodzie ze mną?”. Dziś czuję wdzięczność. Taką cichą, codzienną. Budzę się z nią i zasypiam w jej towarzystwie.

Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026.
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026. fot. Radek Świątkowski

– Co ostatnio zrobiłaś „egoistycznego”, dla siebie?

Dałam sobie zgodę na prostotę. Przez lata uczyliśmy się, że jeśli nie ma planu, celu, jeśli nie jest intensywnie, to coś jest nie tak. Że wartość ma tylko to, co głośne, szybkie, widoczne. A ja pozwalam sobie na dzień bez listy zadań. Bez poczucia, że powinnam gdzieś być, coś tworzyć. Siadam rano w ciszy z kubkiem zaparzonych ziół. Z myślami, które nie muszą być mądre ani produktywne. Bez telefonu. Z psem śpiącym na moich kolanach. Z twarzą wystawioną do światła dziennego. I czuję ulgę. Nie euforię. Ulgę. Wmawiano nam, że spokój to stagnacja. Jeśli nie pędzisz, zostajesz w tyle. A przecież to nieprawda. I może to jest największy akt „egoizmu”, na jaki sobie pozwalam – nie szukać ekscytacji na siłę. Nie uciekać od zwyczajności.

– Szaleństwo – masz taką przygodę w życiorysie?

Oczywiście. Dla mnie szaleństwo nie ma wiele wspólnego z impulsem czy brawurą. Najczęściej polega na tym, że stawiasz wszystko na jedną kartę, kiedy nikt nie daje ci gwarancji, że się uda. Największym szaleństwem było zostawienie bezpiecznego, poukładanego życia w Grecji i powrót do Polski. Wtedy, gdy nikt nie dawał mi szans. Nikt we mnie nie wierzył. To był moment, w którym musiałam być swoim największym fanem. Ale był jeszcze jeden moment – zupełnie inny, a równie przełomowy. Rok temu poleciałam na Seszele. Sama. Na dwa tygodnie. To był czas, w którym przestawałam wierzyć w drugiego człowieka. Kiedy czułam się oszukana, zawiedziona, zdradzona. Chciałam uciec. Od ludzi. Od rozmów. Od świata. Myślałam, że jadę się schować. A okazało się, że jadę się odnaleźć. Na tej wyspie wróciłam do korzeni, do tego, kim jestem naprawdę. Wtedy wydarzyło się coś bardzo ważnego. Zamiast zamykać się na ludzi, otworzyłam się na nich jeszcze bardziej. Rozmawiałam z każdą napotkaną osobą. Zrozumiałam, że to, co robię, nie jest poświęceniem. Jest pewnego rodzaju darem, który mnie buduje. Ten wyjazd dał mi ogromną moc. Dziś jestem na tej wyspie po raz drugi. Już nie sama. Przyjechałam z grupą osób, które wylicytowały ten wspólny wyjazd – a wszystkie środki trafiły na fundację Omeny i Rafała. Zaprosiłam także ekipę VIVY! Zrobiliśmy piękną sesję zdjęciową. Ta wyspa stała się dla mnie symbolem.

[...]

Cała rozmowa z Ewą Chodakowską do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 lutego.

Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026
Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026 fot. Radek Świątkowski

Co jeszcze w VIVIE! 3/2026?

Joanna Sarapata i Małgorzata Ohme. Malarka i psycholożka. Co wyniknęło z połączenia ich tak różnych światów?

Joanna Sarapata i Małgorzata Ohme. VIVA! 3/2026.
Joanna Sarapata i Małgorzata Ohme. VIVA! 3/2026. fot. Krzysztof Opaliński

O tym się mówi. Historie rodziny Beckhamów, Miley Cyrus czy córki Elona Muska zaprzeczają przykazaniu: „Czcij ojca swego i matkę swoją”.

Wojciech Siudmak. Gdyby nie jego „galaktyczne” obrazy, być może nie powstałby kinowy hit – „Diuna”.

Wojciech Siudmak, VIVA! 3/2026.
Wojciech Siudmak, VIVA! 3/2026. fot. Szymon Szcześniak/VISUAL CRAFTERS

Marta Klepka. Prowadząca program w TVN Style „Babski biznes”o cenie sukcesu.

Marta Klepka, VIVA! 3/2026.
Marta Klepka, VIVA! 3/2026. fot. Łukasz Kuś

Extra. Nie byłoby Hollywood bez Polaków: Samuela Goldwyna, Louisa B. Mayera, braci Warnerów czy Billy’ego Wildera...

Podróże. Delta Missisipi to więcej niż miejsce – to opowieść o rzece z duszą.

Reklama
Reklama
Reklama