Wojna między Lively a Baldonim trwa. Kontrowersyjna wypowiedź o mężu i wyciek rozmów z Taylor Swift rozwścieczyły fanów
Za kulisami filmu, który miał być ekranowym hitem, rozgrywa się dramat, jakiego nikt się nie spodziewał. W centrum skandalu – Blake Lively, Justin Baldoni i... Taylor Swift. Prywatne wiadomości, wielomilionowe pozwy i szokujące oskarżenia wychodzą na jaw. Co naprawdę wydarzyło się na planie It Ends with Us?

Afera wokół filmu It Ends with Us wciąż się rozwija. Blake Lively domaga się odszkodowania od Justina Baldoniego, a w mediach pojawiły się nowe, szokujące informacje. Ujawniono prywatne wiadomości aktorki i Taylor Swift, w których piosenkarka nazywa reżysera "s*ką". Co naprawdę wydarzyło się na planie?
Szokujące zarzuty Blake Lively wobec Justina Baldoniego
Przypomnijmy, że Blake Lively, odtwórczyni głównej roli w filmie It Ends with Us, złożyła pozew przeciwko Justinowi Baldoniemu, reżyserowi i partnerowi z planu. Artystka domaga się od niego 161 milionów dolarów odszkodowania za niewłaściwe zachowanie na planie oraz rzekomą kampanię oszczerstw.
Według jej pozwu, podczas jednej ze scen Baldoni miał pochylić się do przodu i przesunąć ustami od jej ucha w dół szyi, mówiąc, że „ładnie pachnie”. Reżyser stanowczo zaprzecza zarzutom. Co więcej, ujawnił blisko 200-stronicowy dokument zawierający treść SMS-ów wymienianych z aktorką. Dodatkowo, pozwał Lively, jej męża Ryana Reynoldsa, publicystkę Leslie Sloane oraz The New York Times na 400 milionów dolarów. Sąd jednak oddalił ten pozew w czerwcu 2025 roku, uznając, że zarzuty nie miały podstaw prawnych.
Blake Lively zdecydowała się również pozwać Jeda Wallace’a – eksperta od mediów społecznościowych, pracującego dla Justina Baldoniego. Według aktorki to właśnie on miał współorganizować kampanię oszczerstw wymierzoną w nią przez zespół PR-owy reżysera. Jednak i ten pozew został odrzucony. Sędzia Lewis Liman uznał, że Nowy Jork nie jest właściwym miejscem do rozpatrywania tej sprawy – Wallace na co dzień mieszka bowiem w Teksasie.
Mimo to Blake nie odpuszcza. Wciąż domaga się od Baldoniego aż 161 milionów dolarów za niewłaściwe zachowanie na planie i szerzenie kłamstw na jej temat. On z kolei zarzuca jej zniesławienie i próby wymuszeń. Atmosfera? Gęsta jak mgła w thrillerze.
Jeśli nie dojdzie do porozumienia podczas zaplanowanych na przyszły miesiąc rozmów ugodowych, sprawa trafi na wokandę w maju 2026 roku. A emocji nie zabraknie. 20 stycznia światło dzienne ujrzały szokujące SMS-y wymieniane przez Lively, jedną z aktorek z planu oraz Taylor Swift. I tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki…
CZYTAJ TEŻ: Koniec mitu wspaniałych Beckhamów. Afera, którą rozpętał Brooklyn, obnaża prawdę o relacjach w tej rodzinie

Taylor Swift i Jenny Slate: wspólny front przeciwko Baldoniemu
Jak donosi portal Deadline, do sądu trafiły dokumenty, które ujawniają „obrzydliwe i niepokojące” kulisy pracy na planie. Jedna z bohaterek afery to Jenny Slate – odtwórczyni roli Allysy, czyli najlepszej przyjaciółki Lily i siostry Ryle’a. Już w 2023 roku pisała do Lively o swoim doświadczeniu z Baldonim, nazywając go „największym klaunem i najbardziej zaciekłym narcyzem”. Co więcej, podkreśliła, że jego zachowanie sprawiało, że czuła się „obrzydzona i głęboko zaniepokojona”.
Ale to nie koniec! W kolejnych wiadomościach ujawnionych w sądzie pojawia się... Taylor Swift. Gwiazda, która od lat przyjaźni się z Blake, nie przebierała w słowach. W jednej z wiadomości nazwała Baldoniego „wściekłą świnią”, a w innej dodała z przekąsem, że „wyjął swoje maleńkie skrzypce”, jakby przeczuwał zbliżające się kłopoty. Lively nie była mniej dosadna – określiła Justina jako „głupkowatego reżysera mojego filmu” i „klauna, który teraz uważa się za pisarza”.
Nikt nie spodziewał się, że supergwiazda muzyki pop odegra tak istotną rolę w sądowym dramacie Blake Lively i Justina Baldoniego. A jednak. Piosenkarka została wciągnięta w konflikt po tym, jak Baldoni oskarżył Lively o wykorzystywanie swojej „potężnej” przyjaciółki i męża – Ryana Reynoldsa – do wywierania presji na niego i studio filmowe.
Z dokumentów sądowych wynika, że wokalistka była obecna na spotkaniu dotyczącym poprawek w scenariuszu It Ends With Us, które Blake próbowała przeforsować. Obecność Swift miała wzmocnić autorytet aktorki i przekonać reżysera do zaakceptowania zmian. Choć wcześniej obie gwiazdy zaprzeczały, że Taylor była w jakikolwiek sposób zaangażowana w tworzenie filmu, wiadomości tekstowe ujawnione przez sąd mówią coś zupełnie innego.

Z korespondencji wynika, że Blake specjalnie zaprosiła Taylor, która uznawana jest za mistrzynię pióra, by ta pochwaliła jej poprawki i wykorzystała swój wpływ, by wywrzeć presję na Baldonim. Co więcej, Swift miała pochwalić scenariusz, choć – jak przyznała Lively – „nie musiała go nawet czytać”. Po wszystkim Blake nie kryła zachwytu: „Byłaś dziś tak epicko heroiczna. Opowiedziałam Ryanowi każdą chwilę. Ciągle sobie coś przypominałam. Wymyślałaś bzdury o mnie i o tym, że się znam na obiektywach. I nazywałaś siebie moją lalką. Ten klaun dał się na to nabrać. Ale też się temu opierał. Jesteś absolutnie najlepszą przyjaciółką na świecie”, pisała do Taylor.
Na sali sądowej Blake musiała tłumaczyć się z tych działań. Zapewniała, że nie oczekiwała od Taylor wsparcia w ciemno i nie chciała, by ta czuła się zmuszana do popierania jej wersji scenariusza. „Wysłałam Taylor scenariusz, gdy była w drodze do mojego mieszkania, bo Justin wciąż tam był, i poprosiłam ją, żeby go przeczytała. Powiedziałam jej, że nie musi, nie chciałam, żeby czuła się do tego zmuszana, ale miałam nadzieję, że tak będzie", wyjaśniała.
Ale to nie wszystko. Taylor użyczyła też Blake praw do swojego utworu „My Tears Ricochet", który pojawił się w filmie i zwiastunie. Decyzja Baldoniego o jego zaakceptowaniu wywołała u wokalistki zdziwienie. W jednej z wiadomości napisała: „Gdyby Justin był strategiczny, powiedziałby: 'Nie będzie Taylor Swift w zwiastunie', bo to dałoby mu większą władzę. Jestem twoim sojusznikiem, a nie jego”.
Blake nie pozostawiła tego bez komentarza: „Masz zupełną rację… Powinien był uciec od twojej muzyki… Co za głupota. To była jego jedyna szansa, żeby zyskać pozory przewagi”.
Kropką nad "i" w tej szokującej wymianie była wiadomość z grudnia 2024 roku, gdy Swift przesłała Blake link do artykułu z wypowiedzią Baldoniego na temat jego przeszłych doświadczeń sek*ualnych. Wokalistka odczytała to jako próbę „przygotowania gruntu” pod medialną obronę i... nie gryzła się w język: „Myślę, że ta s*ka wie, co się święci, bo zaczyna się mazać. Nienawidzę, że jest w tym taki sprytny”, napisała wprost Taylor.

Blake Lively znowu na celowniku! Internauci bezlitośni po wywiadzie o Ryanie Reynoldsie
Niedawno Blake Lively wywołała kolejną burzę w sieci. Aktorka udzieliła obszernego wywiadu na temat swojej nowej marki kosmetycznej Blake Brown. I chociaż chciała postawić na szczerość i rodzinne ciepło, internauci odebrali jej słowa zupełnie inaczej…
W rozmowie z magazynem WWD Lively opowiedziała o wsparciu, jakie dostaje od swojego męża, Ryana Reynoldsa. „Cały czas rozmawiamy o pracy. Jesteśmy partnerami we wszystkim, bo jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi”, podkreślała, dodając, że Reynolds aktywnie testuje jej produkty i doradza w podejmowaniu decyzji biznesowych.
To właśnie słowa, że jest zależna od Ryana jako partnera biznesowego wywołały niemałą burzę. Komentujący zarzucili jej „toksyczność” i brak samodzielności. „Ona mówi za dużo bzdur”, „Blake Lively i Ryan Reynolds to toksyczni, niemili ludzie, a w środku wcale nie są piękni”, czytamy w komentarzach.
Internauci nie oszczędzili też jej nowej marki kosmetycznej. Choć Blake Brown miała być osobistym projektem Lively, w sieci mnożą się wątpliwości co do jej sukcesu. Serwis Fortune donosi, że sprzedaż produktów jest „słaba”, a użytkownicy powiązali to wprost z medialną burzą wokół aktorki. „Pielęgnacja włosów Blake Lively przynosi straty, czy to nie to mówiła w sądzie?”, ironizował jeden z internautów. Inny dodał: „Samo słuchanie jej kaleczy moje uszy”. Czy Blake zdoła odbudować swój wizerunek? Na razie wygląda na to, że powrót do blasku może nie być taki prosty.
Źródła: People.com, Deadline.com.
CZYTAJ TEŻ: Córka Roberta Redforda po raz pierwszy tak szczerze o ojcu. Jak naprawdę wyglądało życie z ikoną kina?
