Reklama

Za tą pozorną pewnością, którą widzimy na ekranie, krył się trudny moment zawodowy. Aktorka otwarcie mówi o czasie zwątpienia, który przyszedł po serii nieudanych castingów. „Wielu rzeczy po drodze nie dostałam. Kolejne castingi, które nie kończyły się rolą, sprawiły, że straciłam wiarę, że cokolwiek jeszcze mnie spotka w kinie lub serialu”, przyznaje bez upiększeń.

Justyna Wasilewska i „Heweliusz”. Rola, która przyszła w momencie zwątpienia

Choć teatr dawał jej ciągłość pracy, brak filmowych propozycji uruchomił lawinę wątpliwości. „Zaczęłam myśleć, że może to już nie dla mnie. Może się nie nadaję”, mówi. I dodaje, że w takim momencie naturalnie pojawia się rezygnacja: „W pewnym momencie odpuszczasz, trudno. A ja chcę dalej się rozwijać”, ujawnia.

To właśnie potrzeba rozwoju sprawiła, że Wasilewska zaczęła myśleć o studiach i możliwej zmianie zawodowej ścieżki. Nie jako ucieczce od aktorstwa, ale jako jego rozszerzeniu. „Pomyślałam więc, że pójdę na studia. Dokształcę się. Może zmienię swoją profesję na bardziej twórczą, sprawczą, będę mogła decydować”, tłumaczy. Jak podkreśla, w aktorstwie najmocniej uwiera ją zależność od czynników zewnętrznych: „Bo jako aktorka jestem bardzo zależna od zewnętrznych okoliczności”.

CZYTAJ TEŻ: To ona skradła serce aktorki z „Heweliusza". Jest równie znana i ceniona w branży. Mało kto o tym wiedział

Justyna Wasilewska
Justyna Wasilewska Niemiec/AKPA

Studia, rozwój i potrzeba sprawczości poza aktorstwem

Choć w tym roku intensywna praca zawodowa pokrzyżowała edukacyjne plany, temat wcale nie jest zamknięty. Aktorkę fascynuje kondycja współczesnego człowieka i role, jakie narzuca nam system. „Akurat przyszły dwie produkcje plus plany w teatrze, więc w tym roku nie dało się tego pogodzić. Ale w przyszłym będę próbować. Interesują mnie kondycja ludzka i miejsce, w którym cywilizacyjnie jesteśmy teraz, a aktorstwo jest bardzo ciekawym punktem wyjścia do rozważań nad stanem współczesnego człowieka, bo przecież wszyscy odgrywamy jakieś społeczne role przypisane przez system, uprawiamy jakiegoś rodzaju prywatne i publiczne performance”, mówi.

W tym kontekście padają też mocne słowa o patriarchacie. „Patriarchat to też konwencja, z której należałoby po prostu wyjść. Spojrzeć na ten system z zewnątrz. Zobaczyć wyraźnie, w jakie role nas wtłoczono. Po co nam one były, co utwierdzały. I w wyobrażeniu o nowym społeczeństwie, w którym nie obowiązują dychotomie, sfery kobiece i męskie czy dominujące i zdominowane, zastanowić się, jakie role możemy przyjąć. Aktorstwo podsuwa różne scenariusze, umożliwia sprawdzenie wielu strategii i w ten sposób paradoksalnie sprawia, że stajemy się coraz bardziej autentyczni i wolni od konwencji”, podkreśla Wasilewska.

Japonia, Berlin, Francja – Justyna Wasilewska o życiu za granicą

Nie bez znaczenia jest dla niej także doświadczenie innych kultur. Choć nigdy nie mieszkała na stałe za granicą, coraz częściej myśli o dłuższym wyjeździe. „Nęci mnie bardzo, żeby wyjść na dłużej poza nasz polski kontekst”, przyznaje. Berlin, Francja, a może jeszcze dalej – to kierunki, które ją kuszą.

Szczególne miejsce w jej pamięci zajmuje Japonia, gdzie spędziła pięć tygodni przy realizacji opery w reżyserii Mariusza Trelińskiego. „Zobaczyłam kulturę opartą na innych wartościach – nie na kapitalistycznym skupieniu na jednostce, bo tam ważniejsze są: tradycja, zbiorowość i szacunek do siebie nawzajem. I ten ich porządek. Może nie potrafiłabym tak żyć…”, wspomina. „Brakowałoby mi bezpośredniości w byciu z drugim człowiekiem, takiej obecności bez konwencji”, tłumaczy.

Z dystansem i humorem mówi też o kulturowych różnicach. „My dla nich jesteśmy jak dzikusy”, śmieje się, wymieniając to, co w Europie wydaje się normalne, a w Japonii bywa nie do przyjęcia. I puentuje bez wahania: „Brudni, śmierdzimy, przechodzimy na czerwonym świetle, pchamy się w metrze, głośno mówimy i patrzymy prosto w oczy. To wszystko jest dla Japończyków za bardzo, zbyt intensywne. Ja lubię konwencją się bawić, tylko nie chcę, żeby mnie więziła. Jestem dzikusem”.

Źródło: Zwierciadło.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Gwiazda „Heweliusza" już dawno zrobiła coming out. Niewiele osób wie, kim jest jej partnerka. Ależ one się kochają

Justyna Wasilewska
Justyna Wasilewska AKPA

Authors

Reklama
Reklama
Reklama