Zamieszkali razem dopiero po ślubie. Klaudia i Józef Pawłowscy każdego dnia celebrują miłość. Tak mówią o swoim wyjątkowym uczuciu
Miłość Klaudii Szafrańskiej i Józefa Pawłowskiego to historia pełna zaufania, cierpliwości i świadomych wyborów. Dziś, patrząc na dzieci i wspólne życie, wiedzą, że każda chwila, nawet trudna, wzmocniła ich rodzinę. To opowieść o miłości, która rośnie dzięki codziennym decyzjom i czułym gestom.

Ich związek to prawdziwa opowieść o cierpliwości, zaufaniu i wzajemnym wsparciu, ale również o wyborach, które okazały się kluczem do ich szczęścia. Decyzja o tym, by nie zamieszkać razem aż do dnia ślubu, była manifestem ich wiary w siłę wzajemnego szacunku, ale także ostateczną próbą dla ich miłości. Dziś, kiedy patrzą na swoje dzieci i wspólnie przekraczają próg kolejnych życiowych rozdziałów, mogą z dumą powiedzieć, że każda z chwil, nawet te trudna, ukształtowały ich rodzinę i sprawiły, że stali się silniejsi.
Historia miłości Józefa Pawłowskiego i Klaudii Szafrańskiej-Pawłowskiej
Ich miłość, pełna zrozumienia i pasji, łączy dwa artystyczne światy. Razem tworzą niezwykły duet. On – aktor o głębokim spojrzeniu i charyzmie, który porusza serca widzów rolami w „Miasto 44” i „Belfrze”. Ona – wokalistka o eterycznym głosie i duszy artystki, której muzyka z zespołu Xxanaxx zrewolucjonizowała polską elektronikę. To kobieta, która tworzy świat, gdzie dźwięk i emocje splatają się w jedną, niepowtarzalną całość. Józef Pawłowski i Klaudia Szafrańska – para, która magnetyzuje nie tylko na czerwonym dywanie, ale i w życiu.
A wszystko zaczęło się od jednej wiadomości… Klaudia Szafrańska zrobiła pierwszy krok. Obejrzała „Miasto 44”i, jak sama przyznaje, długo nie mogła dojść do siebie. Film zostawił w niej ślad, a postać grana przez Józefa Pawłowskiego poruszyła najczulsze struny. Napisała do niego. Bez flirtu, bez ukrytych intencji, bez planu na ciąg dalszy. Po prostu dała znać, że zrobił coś ważnego. Odpowiedź była krótka, niemal ascetyczna: jedno „Dziękuję”. Mogło się tak skończyć. Los jednak miał wobec nich inne plany.
„Nawet nie wiem, kiedy zrozumiałam, że to nie jest już przypadkowe wymienianie zdań, tylko relacja, która ma kierunek. Po prostu pewnego dnia poczułam, że dobrze mi z nim w tej przestrzeni słowa”, mówiła artystka w rozmowie z Pani.
Czytaj też: Iza Miko o trudach kariery w Hollywood. Życie w USA bez lukru i wielki powrót do „Tańca z gwiazdami”

Szybko zrozumieli, jak wiele ich łączy. Klaudia Szafrańska była pewna uczuć ukochanego. Czuła się przy nim od początku spokojna, szczęśliwa… Dla niej kluczowe było to, że Józef Pawłowski nigdy nie uciekał od trudnych tematów, a jego reakcje na momenty słabości były pełne zrozumienia i wsparcia. Przy nim mogła być sobą.
W słowach Józefa Pawłowskiego zawarta jest z kolei głęboka refleksja nad miłością, odpowiedzialnością i równowagą, które stanowią fundamenty jego życia zarówno zawodowego, jak i prywatnego. „Miłość to wybór” – to zdanie, które przez lata kształtowało jego podejście do relacji, stając się fundamentem dorosłości. Nie ukrywa, że ukochana nauczyła go ważnej rzeczy. „Klaudia nauczyła mnie czułości. I tego, że w męskości jest miejsce na miękkość, nie na pokaz, tylko w praktyce: w tym, jak trzymasz dziecko, w tym, jak słuchasz, w tym, jak potrafisz powiedzieć: „Nie wiem, pomóż mi”. Zawdzięczam jej rodzinę. I to, że jestem dziś bardziej sobą, a mniej projektem samego siebie”, wyznał poruszająco w rozmowie z Pani.
W 2019 roku Klaudia Szafrańska i Józef Pawłowski stanęli na ślubnym kobiercu. To było prawdziwe święto miłości. Tylko oni i najbliżsi. „Przed ślubem trzy lata mieszkaliśmy osobno — z powodu wiary. Na początku kompletnie tego nie rozumiałam. […] Wkurzało mnie to czasem, ale po długich rozmowach zrozumiałam, że to nie jest konserwatyzm dla zasady, tylko uczciwość wobec siebie. I wobec mnie. Zobaczyłam, że to nam dało coś naprawdę dobrego: czysty, równy start. Moment, w którym po ślubie naprawdę zaczynaliśmy wspólne życie, nie kontynuowaliśmy czegoś rozpoczętego wcześniej”, opowiadała Klaudia Szafrańska-Pawłowska. Majowy dzień ceremonii stał się dla nich symbolicznym początkiem nowego rozdziału. Dopiero po wymianie przysięgi zamieszkali razem. I choć pod wieloma względami się różnicą, to jest między nimi dialog, porozumienie, a przede wszystkim jedno – wielka miłość.
Narodziny dzieci i rodzicielstwo – wzruszające wyznania Klaudii i Józefa Pawłowskich
Gdy na świat przyszły ich dwie córeczki, wszystko nabrało nowego wymiaru. To właśnie wtedy ich związek przeszedł transformację, która scementowała go w sposób głęboki i nieodwracalny. W tych chwilach, kiedy wszystko koncentruje się na małych istotach, które przyszły na świat, ich miłość zyskała nowy wymiar – nie tylko jako partnerzy, ale także jako rodzice. „I chcemy więcej dzieci. Nie dlatego, że tak wypada. Po prostu w naszej codzienności jest sens, którego nie da się wytłumaczyć komuś, kto tego nie czuje. Największa zmiana wydarzyła się jednak we mnie”, mówi Klaudia Szafrańska-Pawłowska.
Ich miłość jest niezwykła. Przy sobie kwitną, rozwijają się. Czują się spełnieni i szczęśliwi. Związek z Józefem zmienił Klaudię. Przedtem żyła w cieniu przekonania, że jej zdanie nie ma wielkiej wartości. To skutecznie podważyło jej pewność siebie. W rezultacie, przez wiele lat, jej głos pozostawał stłumiony, a lęk przed wyrażaniem własnych myśli i opinii stał się częścią jej codzienności. „Teraz wiem, czego potrzebuję. Wiem, co myślę. Wiem, że mam prawo to wypowiedzieć. Jestem sobą — pełniej niż kiedykolwiek. Mam dom, w którym czuję się bezpiecznie. Męża, który mnie widzi i traktuje serio. Dwie córki, które codziennie uczą mnie miłości w działaniu. I siebie — taką, którą dopiero przy nim odważyłam się odkryć”, mówiła w Pani.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Józef Pawłowski podkreśla, że przy ukochanej czuje się sobą – pozbawiony masek, bez roli do odegrania. To ona widziała go w chwilach słabości. „I w tych momentach patrzyła na mnie bez oceny, ale też bez naiwnego zachwytu. To była uważność bez złudzeń, a jednocześnie — bez chłodu. Najrzadsze połączenie”, wyjaśniał na łamach Pani.
Dom Klaudii i Józefa Pawłowskich to prawdziwa oaza miłości – przestrzeń, w której codzienność zyskuje nowe znaczenie. To miejsce pełne ciepła, radości, ale i wspólnego wysiłku. Ich związek oparty jest na głębokim zaufaniu i wzajemnym wsparciu, które przenika wszystkie aspekty ich życia i głębokiej rozmowie. „Bo mamy różne temperamenty, różne prędkości, różne zranienia. Ja emocje trzymam długo. Potrzebuję czasu, żeby ostygnąć. Klaudia wraca do równowagi szybciej. Ale dla mnie kluczowe jest to, że potrafimy do siebie wrócić. Nie w formie patetycznego pojednania, tylko zwykłej rozmowy. Dialog jest dla mnie ważniejszy niż jakakolwiek technika „naprawiania”, mówi aktor w rozmowie z Pani.
W ich azylu nie ma miejsca na udawanie czy pozory. To przestrzeń, w której liczy się szczerość, zrozumienie i codzienne, drobne gesty miłości – od wspólnych chwil z dziećmi po pokonywanie życiowych wyzwań. „To jest mój punkt odniesienia. Mój rozbieg i mój powrót”, mówił o rodzinie Józef Pawłowski w rozmowie z Pani.
Źródło: Pani nr 2/2026
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
