Zanim świat oszalał na punkcie Margot Robbie, była ona. „Wichrowe wzgórza” otworzyły jej drzwi do międzynarodowej kariery
Gdy dziś cały świat dyskutuje o nowej Catherine Earnshaw w wykonaniu Margot Robbie, łatwo zapomnieć, że trzy dekady temu to inna aktorka rozpalała emocje wokół „Wichrowych wzgórz”. Juliette Binoche – Francuzka w sercu brytyjskiego klasyka – wywołała burzę, podzieliła krytyków i zapisała się w historii jednej z najbardziej kontrowersyjnych ekranizacji powieści Emily Brontë. Dla niej był to nie tylko odważny casting, ale także punkt zwrotny, który otworzył drzwi do światowej kariery i na zawsze zmienił jej pozycję w kinie.

Zanim Margot Robbie zachwyciła świat jako nowa Catherine Earnshaw, inna aktorka – Juliette Binoche – wpisała się na zawsze w historię ekranizacji „Wichrowych wzgórz”. To właśnie rola w filmie Petera Kosminsky’ego z 1992 roku stała się dla niej początkiem międzynarodowej drogi i dowodem na to, że klasyczne romanse mogą wynieść aktora na szczyt – o ile tylko przekaże na ekranie prawdę i cierpienie. Dziś emocje wokół nowej wersji nie milkną, ale warto przypomnieć, kto naprawdę przecierał ten szlak.
Juliette Binoche jako Catherine Earnshaw – odwaga, emocje i kontrowersje
Rok 1992. Reżyser Peter Kosminsky postanawia stworzyć nową ekranizację „Wichrowych wzgórz” autorstwa Emily Brontë. Wybór obsady budzi natychmiastowe poruszenie. W roli Heathcliffa – Ralph Fiennes, nieznany wówczas szerzej aktor. W roli Catherine – francuska gwiazda Juliette Binoche. Ten casting wzbudza emocje, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Media kpią z „franglais” Binoche, czyli jej wyraźnego francuskiego akcentu. Część krytyków drwi z pomysłu, by klasyczną, angielską bohaterkę grała aktorka spoza wyspiarskiego kręgu kulturowego.
Ale mimo ataków i nieprzychylnych recenzji w Wielkiej Brytanii, Binoche i Fiennes tworzą na ekranie duet, który aż kipi od emocji. Chemia między aktorami była tak silna, że po latach powrócili razem w wielokrotnie nagradzanym „Angielskim pacjencie”. Choć wtedy to ona wyszła z gali Oscarowej ze statuetką, a on nie.

„Wichrowe wzgórza” z 1992 roku – wierna adaptacja czy film przeklęty?
Film Petera Kosminsky’ego został okrzyknięty jedną z bardziej wiernych adaptacji powieści Brontë. Jednak historia jego powstania nie należała do najłatwiejszych. Sama Juliette Binoche odmówiła promowania filmu i nie zgodziła się na jego dubbing po francusku. Uważała, że dzieło nie oddało w pełni jej wizji postaci.
Mimo to, rola Catherine Earnshaw stała się dla niej przełomem. To właśnie po tej produkcji Binoche zaczęła otrzymywać oferty od największych reżyserów. W 1993 roku zagrała w „Trzech kolorach: Niebieskim” Kieślowskiego, a trzy lata później zdobyła Oscara za „Angielskiego pacjenta”.

Teraz czas na Margot Robbie i Jacoba Elordiego – czy przebiją legendę?
13 lutego 2026 roku do kin trafi nowa ekranizacja „Wichrowych wzgórz” w reżyserii Emerald Fennell. W rolach głównych: Margot Robbie jako Catherine i Jacob Elordi jako Heathcliff. Obsada, która wywołuje skrajne emocje – od zachwytu po sceptycyzm. Widzowie zastanawiają się, czy duet Robbie-Elordi dorówna niezapomnianym Fiennesowi i Binoche.
Emerald Fennell, reżyserka filmu, nie ukrywa, że traktuje projekt bardzo osobiście. Podczas wystąpienia na Festiwalu Pisarstwa Kobiet Brontë w Anglii wyznała, że „byłaby wściekła, gdyby to nie ona przeniosła 'Wichrowe wzgórza' do współczesności”. Jak mówi, zależało jej na tym, by oddać emocje, które towarzyszyły jej przy pierwszej lekturze książki Brontë. „To coś pierwotnego, seksualnego” – podkreśla.
Krytycy w ekstazie: „To nie jest zwykły romans – to emocjonalne zniszczenie”
Przedpremierowy pokaz filmu Fennell dla przedstawicieli amerykańskiej prasy wywołał burzę zachwytów. Courtney Howard nazwała produkcję „nowym klasykiem najwyższej próby”, dodając, że film „doskonale oddaje zapierający dech w piersiach ból i istotę pożądania”.
Jazz Tangcay z „Variety” mówi o „gorącej, pokręconej opowieści”, a Scott Menzel określił dzieło jako „zapierające dech w piersiach” i widzi w nim potencjał oscarowy – przede wszystkim w kategoriach zdjęć, kostiumów i scenografii.
Wśród najczęściej powtarzanych opinii dominuje jedna: napięcie seksualne między Robbie a Elordim jest tak silne, że „można je kroić nożem”.
CZYTAJ TEŻ: Już dziś premiera filmu o Melanii Trump. Poznaj sekrety, które skrywała zanim została żoną prezydenta

Walka gigantów: Netflix kontra Warner Bros. i cena wolności artystycznej
Netflix zaoferował za prawa do nowego filmu 150 milionów dolarów. Ostatecznie jednak Margot Robbie, będąca także producentką filmu, oraz Emerald Fennell zdecydowały się na współpracę z Warner Bros. – za kwotę 80 milionów dolarów.
Dlaczego? Jak donoszą źródła branżowe, decydujące były nie pieniądze, a gwarancja pełnej swobody twórczej i kinowej dystrybucji.
To pokazuje, jak wielką wagę ekipa przykładała do jakości artystycznej projektu. Bo „Wichrowe wzgórza” to nie kolejna opowieść o miłości – to emocjonalna bomba, która może wybuchnąć tylko wtedy, gdy nikomu nie podcina się skrzydeł.
Przed seansem w kinie – warto wrócić do wersji z Binoche i Fiennesem
Zanim wybierzecie się do kina, warto przypomnieć sobie „Wichrowe wzgórza” z 1992 roku. Film Petera Kosminsky’ego od kilku dni dostępny jest na platformie SkyShowtime. To dzieło pełne pasji, bólu i niszczącej miłości – dokładnie takiej, jaką opisała Emily Brontë 179 lat temu.
Choć aktorzy byli wtedy na początku swoich karier, ich występ przeszedł do historii jako jeden z najbardziej elektryzujących duetów filmowych. Juliette Binoche – emocjonalna, niepokorna, intensywna. Ralph Fiennes – niebezpieczny, chłodny, a zarazem przejmująco ludzki.
Czy Margot Robbie i Jacob Elordi ich przebiją? To pytanie, na które odpowiedź poznamy już niebawem.

Źródła: film.wp.pl, independent.co.uk, bustle.com, filmweb.pl, variety.com, deadline.com, indiewire.com