Zawsze była niepokorna, nie przestraszyła się nawet ubeków, którzy chcieli ją zmusić do współpracy. Za swoją odwagę Bożena Dykiel nie raz płaciła wysoką cenę
Była bezpośrednia, zabawna, charyzmatyczna i odważna. Nie bała się wyrażać własnego zdania, czym często narażała się na krytykę. Sama wytykała obłudę politykom, nie oszczędzała też swoich rodaków, bo Polskę nazywała "krajem kołtunów". Takie podejście do życia zjednało Bożenie Dykiel fanów, ale też przysporzyło wrogów. Tych ostatnich się nie bała, nawet gdy byli to ubecy, którzy chcieli zniszczyć jej życie, gdy odmówiła im współpracy. Niepokorna aktorka zmarła 13 lutego 2026 roku.

Bożena Dykiel nie chciała być uwodzicielką. Ani w filmach, ani w życiu
W jednym z wywiadów Bożena Dykiel powiedziała, że dziękuje Bogu za to, że jest aktorką charakterystyczną, a nie na przykład amantką. "Jako amantka, w moim wieku nie miałabym już nic do roboty…", wyznała (cytat za zyciorysy.info). I rzeczywiście, zamiast ról uwodzicielek, aktorka od lat zachwyca widzów, grając kobiety tak samo charakterne i temperamentne, jak ona sama.
Bożena Dykiel urodziła się 26 sierpnia 1948 roku. W jej domu rodzinnym się nie przelewało, ale sama aktorka wspomina, że mimo biedy, dzieciństwo miała radosne. W najmłodszych latach mieszkała u babci w miejscowości Grabowo koło Kolna, później dołączyła do matki i dwójki przyrodniego rodzeństwa w Warszawie i tam już została. Stolica była w ruinie, brakowało wszystkiego, ale mimo to aktorka zachowała z tego okresu wiele szczęśliwych wspomnień.
W szkole na lekcji polskiego nauczycielka dostrzegła w młodej Bożenie talent aktorski. Zapisała uczennicę do szkolnego zespołu teatralnego. Podczas jednej z wycieczek do teatru na Pradze, młoda Bożena miała okazję obejrzeć spektakl Adama Hanuszkiewicza. Już wkrótce drogi reżysera i młodej aktorki miały się połączyć, ale o tym ona sama jeszcze wtedy nie miała pojęcia...

Ta sama polonistka, która odkryła talent aktorski Dykiel, "wypchnęła" ją również do szkoły teatralnej. Mentorka przeczuwała, że taka utalentowana i urodziwa dziewczyna na pewno się tam dostanie i nie pomyliła się. Bożena zdała za pierwszym razem i stała się studentką warszawskiej PWST. To był bardzo płodny czas w jej początkującej karierze aktorki. Otaczała się samymi utalentowanymi nazwiskami. Dołączyła do słynnego Studenckiego Teatru Satyryków, gdzie zdobywała doświadczenie u boku Janusza Głowackiego i Kaliny Jędrusik.
Czytaj także: Bożena Dykiel nie żyje. Uwielbiana aktorka i gwiazda filmów Wajdy miała 77 lat
Jako absolwentka szkoły teatralnej, dostała pracę w Teatrze Narodowym, a tam rozpoczęła się jej współpraca ze wspomnianym wcześniej Hanuszkiewiczem, którego sztuki aktorka oglądała jeszcze jako młoda uczennica. Bożena Dykiel dostała wówczas rolę Goplany w "Balladynie" i odniosła ogromny sukces, a to za sprawą pewnej sensacji, którą wywołał wjazd aktorki na scenę na motocyklu. Widzowie wyczuli kontrowersję, co tylko napędziło reklamę. W rezultacie spektakl nie schodził z afiszy przez długie miesiące, a widzowie za każdym razem przychodzili tłumnie, żeby zobaczyć słynną Goplanę.

Polska, 1975. Teatr Narodowy. Spektakl "Wesele"
SB zaproponowało jej współpracę
Podziwiano aktorski talent Bożeny Dykiel, ale również jej słowiańską urodę. Jej czar i wdzięk postanowiła wykorzystać Służba Bezpieczeństwa. Funkcjonariusze podstępem zaprosili aktorkę na wywiad, podając się za dziennikarzy. W jednej chwili wręczali jej kwiaty w hallu hotelu MDM, a w drugiej próbowali ją zmusić do uwiedzenia niemieckiego dyplomaty, Franka Elbego. Funkcjonariusze wiedzieli, że aktorka zna mężczyznę, dlatego uznali, że współpraca pomiędzy nimi a aktorką będzie owocna.
Chcieli, żeby Dykiel zaciągnęła Elbego do łóżka, które to zajście nagra SB. Film miał być narzędziem do szantażu żonatego funkcjonariusza. Aktorkę ta propozycja ogromnie zbulwersowała. "Na żadną Matę Hari się nie nadawałam. Chcieli mi złamać życie i karierę, choć im nic nie zrobiłam. Jeszcze dziś myślę o tym wszystkim ze wstrętem" - wyznała po latach w tygodniku "Wprost". Jedno powiedzenie "nie" nie wystarczyło; funkcjonariusze nękali aktorkę jeszcze przez kolejne miesiące, ale ostatecznie dali spokój.
Bożena Dykiel: kariera filmowa
Pierwsza filmowa rola Bożeny Dykiel wydarzyła się w 1971 roku, gdy wystąpiła u Janusza Zaorskiego w "Uciec jak najbliżej". Rok później rolę Kaśki w "Weselu" zaproponował jej już sam Andrzej Wajda, który dostrzegł potencjał aktorki podczas spektaklu w STS-ie. Jak wyznała aktorka, ta produkcja była dla niej onieśmielająca, a sam czas spędzony na planie wspomina wspaniale. Wystąpiła u boku popularnych nazwisk polskiego kina. Było to dla niej niezwykłe wyróżnienie, a o samej pracy z mistrzem opowiadała po latach jako o bardzo owocnej. "Najlepsza szkoła dla młodej aktorki. Coś wspaniałego. Z Wajdą zawsze cudownie mi się pracowało", wyznała (cytat za plotek.pl)
Dykiel i Wajda mieli okazję pracować jeszcze razem przy okazji produkcji "Ziemia Obiecana", gdzie aktorka zagrała Madę Muller. To właśnie w tym filmie odbyła się pamiętna scena, w której aktorka zrzuca doniczkę na głowę Daniela Olbrychskiego. W jednym z wywiadów wyznała, że jest to jeden z jej ulubionych epizodów. "Do dziś pamiętam jego minę po tym, jak oberwał" - opowiadała ze śmiechem.
Czytaj także: Bożena Dykiel i Krzysztof Wakuliński: to była wielka, studencka miłość. Dlaczego się rozstali?

Bożena Dykiel oraz Katarzyna Figura i Daniel Olbrychski w dramacie "Ga Ga. Chwała bohaterom"
Bożena Dykiel: aktorka komediowa
Widzom Bożena Dykiel zdecydowanie przypadła do gustu w rolach komediowych. Pamiętna jest jej rola Miećki Aniołowej z serialu "Alternatywy 4", którą zagrała fenomenalnie. Jak głosi anegdota z planu, Stanisław Bareja dopiero w trakcie zdjęć wymyślił tę postać. Stwierdził nagle, że gospodarz domu, Anioł, powinien mieć żonę. Bożena Dykiel miała wówczas zagrać jedną z lokatorek, ale reżyser z miejsca zobaczył w nowej roli właśnie ją. Kiedy zapytał aktorkę, czy nie chciałaby zagrać nowej postaci, ta nie tylko się zgodziła, ale też sama nadała swojej postaci imię Miećka.
"A jak byś się chciała nazywać? Pytam: Co przez to rozumiesz? No, jak chcesz mieć na imię jako postać filmowa? Wiesz, Stasiu, mój małżonek, jak chce mnie wkurzyć, to mówi do mnie Miecia. Wspaniale, to niech będzie Mietka" - wspominała Dykiel w książce "Aktorki".
Słynie z ciętego języka
Aktorka z sukcesem wcielała się zarówno w role komediowe, jak i dramatyczne. Zagrała w serialach "Czterdziestolatek" czy "Alternatywy 4" oraz filmach "Awans", "Rozmowy kontrolowane", "Brunet wieczorową porą", "Wyjście awaryjne", "Nic śmiesznego" czy "Dzień świra". Wśród niezapomnianych ról Bożeny Dykiel można wymienić też tę w "Dekalogu Siedem" Krzysztofa Kieślowskiego, "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka, "Sztuce kochania" Jacka Bromskiego czy "Kontrakcie" Krzysztofa Zanussiego. Aktorka przez lata zachwycała widzów, grając kobiety tak samo charakterne i temperamentne, jak ona sama.
Poza talentem aktorskim, zwłaszcza komediowym, słynęła także z ciętego języka. Mówiła bez ogródek o tym, co myśli. Obok niektórych jej wypowiedzi wielu nie przeszło obojętnie. W 2015 roku w TVP Bożena Dykiel w ostrych słowach wyraziła się o ówczesnym prezydencie Bronisławie Komorowskim i PO, przez co otrzymała przydomek "pupilki prawicy". Na ten zarzut aktorka jasno odpowiedziała, że nie ma na celu popierania żadnej konkretnej partii politycznej. "Chodzi mi tylko o to, żeby mnie i moich przyjaciół nie robili w bambuko. I tyle. Nie dam się robić w jajo" - tłumaczyła (cytat za plotek.pl)

1975r. Scena z filmu "Ziemia obiecana" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Nz: (od lewej) Bożena Dykiel, Daniel Olbrychski i Franciszek Pieczka
Bożena Dykiel: rodzina ważniejsza niż kariera
Kariera nie była dla niej najważniejsza, zwłaszcza po tym, co już osiągnęła w swoim zawodzie. W ostatnich latach życia skupiała się na rodzinie i na swoich pasjach. A tych miała kilka i realizowała je z taką samą energią, jak niegdyś aktorstwo. Dykiel uwielbiała gotować. Niegdyś miała swój program w telewizji pt. "Z Bożeną Dykiel na ostrzu noża". Wydała też książkę kucharską ze swoim poradami: "Moje sekrety kulinarne, czyli jak robić, żeby się nie narobić".
To, że ceniła życie rodzinne, nie jest zaskoczeniem dla tych, którzy znali ją prywatnie. Aktorce udało się stworzyć szczęśliwy dom. Przez 50 lat była w związku małżeńskim z producentem filmowym Ryszardem Kirejczykiem, którego zdrobniale nazywa "panem Rysiem". Mieli dwie córki i czworo wnucząt. Bożena Dykiel w jednym z wywiadów wyznała, że to rodzina daje jej największą siłę. Nie ukrywała także, że po pół wieku wspólnego życia wraz z mężem, oboje wciąż czerpią ogromną satysfakcję z małżeństwa. Aktorka wielokrotnie podkreśla, że nadal są w sobie ogromnie zakochani, a ich życie seksualne jest bardzo udane.
Czytaj także: Słynna reżyserka Izabella Cywińska, żona Janusza Michałowskiego, żałuje, że nie miała dzieci

Bożena Dykiel z córkami
"Seks po pięćdziesiątce może być lepszy niż po dwudziestce, bo już nie trzeba się niczego bać, wstydzić. Daje tylko radość. Nie należy opowiadać bzdur, że "- wyznała aktorka dla magazynu "Twój styl".

Bożena Dykiel z mężem
W tej samej rozmowie opowiedziała również, na czym polega sekret jej związku: "Lubię widzieć, że mój mąż patrzy na mnie z przyjemnością. To wcale nie przychodzi samo. Codziennie ćwiczę i odpowiednio się odżywiam. Ale najlepszą receptą na młodość jest miłość. Gdy kobieta ma pracę, którą lubi, i dom, do którego chce wracać, bo czeka na nią ukochany mężczyzna, wtedy jest zawsze piękna".
W ostatnich latach życia miała problemy ze zdrowiem. W 2017 Bożena Dykiel przeszła operację serca, cztery lata później przyznała, że zmaga się z depresją. Zwolniła też tempo pracy, do czego skłonili ją lekarze. Aktorka nie wycofała się z zawodu kompletnie, wciąż jeszcze grała w "Na Wspólnej". Z tego serialu zniknęła dopiero w ubiegłym roku z powodu pogarszającego się stanu zdrowia. Widzowie liczyli, że jeszcze zobaczą ją w roli Marii Zięby. Niestety, los zdecydował inaczej.