Reklama

Dramatyczna zmiana terapii psychiatrycznej Nicka Reinera miała tragiczne konsekwencje. Stabilny przez lata, po modyfikacji leków stracił kontakt z rzeczywistością. Miesiąc później jego rodzice, Rob i Michele Reinerowie, nie żyli.

Tragiczna decyzja lekarzy: zmiana terapii i załamanie psychiczne Nicka Reinera

Zgodnie z treścią dokumentu "TMZ Investigates: The Reiner Murders: What Really Happened", Nick Reiner od 2020 roku był leczony z powodu zdiagnozowanego zaburzenia schizoafektywnego. Stan zdrowia syna Roba i Michele Reinerów był przez długi czas stabilny, dzięki odpowiednio dobranej terapii farmakologicznej. Jeszcze miesiąc przed tragedią oceniano go jako stabilnego.

Na krótko przed dramatycznymi wydarzeniami, lekarze zdecydowali o zmianie leków, które wcześniej skutecznie kontrolowały objawy choroby. Co szokujące, decyzja ta została podjęta bez podania publicznego uzasadnienia. To właśnie ten krok miał doprowadzić do gwałtownego pogorszenia stanu psychicznego Reinera.

Z relacji bliskich wynika, że w krótkim czasie Nick Reiner stał się pobudzony, impulsywny i zaczął wykazywać oznaki oderwania od rzeczywistości. Jego rodzice dostrzegli niepokojące zmiany w zachowaniu syna i, jak sugeruje dokument, byli świadomi, że sytuacja staje się poważna.

Rodzice zauważyli niepokojące zmiany. Miesiąc później doszło do tragedii

Zmiana leków psychiatrycznych Nicka Reinera miała miejsce na około miesiąc przed tragicznymi wydarzeniami. Przez lata jego stan był stabilny, co świadczyło o skuteczności stosowanej terapii. Dopiero po modyfikacji leków u pacjenta wystąpiły objawy pogorszenia — w tym wzmożona impulsywność i dezorientacja.

14 grudnia w domu rodziny Reinerów w Brentwood doszło do brutalnego morderstwa Roba i Michele Reinerów. Ciała pary zostały znalezione około godziny 15:40. Ich syn, Nick Reiner, został zatrzymany tego samego dnia wieczorem, około 20 kilometrów od miejsca zbrodni, w pobliżu kampusu USC w Exposition Park.

Rob Reiner z żoną.
Rob Reiner z żoną. Fot. Getty Images North America

Nick Reiner traci adwokata. Niespodziewany zwrot w sądzie w Los Angeles

Podczas rozprawy 7 stycznia 2026 roku w Sądzie Najwyższym hrabstwa Los Angeles adwokat Alan Jackson niespodziewanie wycofał się z prowadzenia sprawy Nicka Reinera. Sędzia Theresa McGonigle zatwierdziła jego wniosek i odroczyła dalsze przesłuchanie do 23 lutego.

Jackson nie ujawnił przyczyn swojej decyzji, jednak zaznaczył, że "okoliczności niezależne od Nicka Reinera" uniemożliwiły dalszą reprezentację. Dodał również, że zgodnie z prawem jego były klient "nie jest winny morderstwa". Obrona Reinera została przejęta przez obrończynię z urzędu – Kimberly Greene.

Grozi mu dożywocie lub śmierć. Co dalej ze sprawą Reinera?

32-letni Nick Reiner został oskarżony o podwójne morderstwo pierwszego stopnia ze "szczególnymi okolicznościami". Jeżeli zostanie uznany za winnego, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego, a nawet kara śmierci.

Obecnie przebywa w Twin Towers Correctional Facility w Los Angeles, bez możliwości wyjścia za kaucją. Sprawa Nicka Reinera wzbudza ogromne emocje w mediach, a dokument "TMZ Investigates" wywołał poruszenie, stawiając w centrum uwagi potencjalny błąd lekarzy. Zmiana leków psychiatrycznych może stać się punktem zwrotnym w nadchodzących rozprawach.

Rob Reiner, Nick Reiner, 2016 rok
Rob Reiner, Nick Reiner, 2016 rok Adela Loconte/WireImage
Reklama
Reklama
Reklama