Brigitte Macron triumfuje. Autorzy pogłosek o tym, że zmieniła płeć, trafią do więzienia
Koniec trwającej niemal trzy lata batalii, którą żona prezydenta Francji toczyła z hejterami rozpowszechniającymi fałszywe informacje na jej temat. Dziesięć osób, które twierdziły, że Brigitte Macron urodziła się jako mężczyzna i kpiły z tego, że jest starsza od swojego męża, trafi za kratki. Francuski sąd uznał, że złośliwe, poniżające i obraźliwe" wypowiedzi były nękaniem i przyczyniły się do pogorszenia zdrowia psychicznego pierwszej damy.

Brigitte Macron może odetchnąć z ulgą. Autorzy wymierzonej w nią kampanii oszczerstw zostaną ukarani. Chodzi o dziesięć osób – dwie kobiety i ośmiu mężczyzn – którym żona prezydenta Francji wytoczyła proces za szerzenie pogłosek na temat tego, że urodziła się jako mężczyzna i przeszła operację zmiany płci. To niejedyny zarzut. Oskarżeni odpowiedzieli też za sugestie, że związek Brigitte z Emmanuelem Macronem nosi znamiona pedofilii, bo on jest od niej młodszy o 24 lata.
„Chcieli wyrządzić krzywdę”
Teraz Sąd Kasacyjny uznał, że rozpowszechnianie takich sugestii w internecie było działaniem "złośliwym, poniżającym i obraźliwym” i doprowadziło do pogorszenia stanu zdrowie psychicznego pierwszej damy. Wspominała o tym w swoich zeznaniach córka pierwszej damy. Tiphaine Auziere mówiła, że jej mama mocno przeżywała te kłamstwa na swój temat i odbiło to się na jej zdrowiu.
Sędzia Thierry Donnard w swoim wyroku podkreślił, że inicjatorami tej kampanii nienawiści były trzy osoby: Aurelien Poirson-Atlan (działająca w sieci pod pseudonimem Zoe Sagan), Delphine Jegousse (znana jako Amandine Roy) oraz właściciel galerii sztuki Bertrand Scholler. Cała trójka została skazana na osiem miesięcy więzienia.
Czytaj także: Sąd uznał to za wolność słowa. Brigitte Macron mówi „dość!” okrutnym plotkom. To nie koniec batalii
Pozostałe osoby zostały skierowane na przymusowe kursy przeciwdziałania nękaniu w sieci, do tego mają półroczny zakaz publikowania treści w mediach społecznościowych. Jeden mężczyzna, nieobecny na sali sądowej, został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Skazani w ciągu dziesięciu dni mogą złożyć apelację.

Sensacyjna „prawda” o Brigitte Macron
Pogłoski o rzekomej zmianie płci pierwszej damy pojawiły się w 2021 roku. Wtedy Amandine Roy, przedstawiająca się jako dziennikarka i jasnowidzka, razem z blogerka Nataschą Rey zamieściły w sieci wideo z zapisem swojego „wstrząsającego śledztwa”. Twierdziły w nim, że Brigitte Macron urodziła się jako mężczyzna, a przed zmianą płci nosiła nazwisko Jean-Michel Trogneux. Choć dość łatwo można było ustalić, że tak nazywa się brat pierwszej damy, to plotka zaczęła żyć własnym życiem, powtarzali ją nawet polityczni przeciwnicy prezydenta Macrona.
Zobacz również: Tak Brigitte Macron potraktowała męża po skandalu. Nowe zdjęcia mówią wszystko
Pierwsza dama oddała sprawę do sądu. Pierwszy wyrok był dla niej pomyślny - sąd uznał, że Natascha Rey i Amandine Roy zniesławiły Brigitte Macron. Obie musiały przeprosić, zapłacić po 500 euro grzywny oraz 8 tysięcy euro zadośćuczynienia dla pani Macron i 5 tysięcy euro dla jej brata. Skazane odwołały się jednak od wyroku, a paryski Sąd Apelacyjny w lipcu zeszłego roku je uniewinnił. W orzeczeniu podkreślono, że takie wypowiedzi nie naruszają wolności słowa. Wyrok zachęcił oskarżone i ich naśladowców do dalszych drwin z pierwszej damy. Teraz, po wyroku Sądu Kasacyjnego, dziesięć osób poniesie za to karę.
Znana dziennikarka twierdzi, że Emmanuel i Brigitte są krewnymi
Nie jest to jedyna batalia, jaką toczy pierwsza dama Francji. Ona i jej mąż w lipcu ubiegłego roku wytoczyli w Stanach proces prawicowej dziennikarce Candace Owens. W swoim podcaście głosiła ona teorię, że Macronowie są krewnymi, więc żyją w kazirodczym związku. Poza tym przekonywała, że żona prezydenta Francji była mężczyzną, ale zmieniła płeć i od tego momentu posługuje się skradzioną tożsamością innej osoby. Na wyrok w tej sprawie trzeba będzie jeszcze poczekać.