Reklama

To miała być muzyczna podróż do lat 80., pełna nostalgii i niezapomnianych hitów Modern Talking. Zamiast tego widzowie Sylwestrowej Mocy Przebojów otrzymali show, który wielu określa jako "rozczarowanie roku". Thomas Anders, ikona popkultury, został oskarżony o występ w pełni z playbacku, co w połączeniu z wysokim wynagrodzeniem wywołało prawdziwą burzę w internecie.

Widzowie nie kryją zawodu występem Thomasa Andersa

Choć playback nie jest niczym nowym na imprezach sylwestrowych, to tym razem jego użycie wzbudziło wyjątkowo dużo emocji. Thomas Anders, zapowiadany jako jeden z głównych headlinerów Sylwestrowej Mocy Przebojów 2025/2026 organizowanej przez Polsat w Toruniu, miał zaśpiewać kultowe przeboje Modern Talking. Faktycznie je zaśpiewał – ale tylko z taśmy.

Thomas Anders
Thomas Anders Fot. Przemysław Świderski/AKPA

Dla wielu fanów występ na żywo oznacza coś więcej niż pojawienie się na scenie i odtworzenie utworu. Zarzuty wobec Andersa dotyczyły nie tylko braku śpiewu na żywo, ale też niskiego zaangażowania scenicznego.

Internet błyskawicznie zaroił się od krytycznych komentarzy: "Czy może być coś piękniejszego niż playback na takiej imprezie?", "Playback aż miło", "Fajna impreza, ale występ tego Pana to totalna porażka", "On nawet ruchem ust nie trafia w ten playback. Zrobił to tak chamsko od niechcenia jakby tam był za karę" – to tylko niektóre z reakcji internautów.

Wynagrodzenie w ogniu krytyki. Czy 400 tysięcy złotych za playback to przesada?

Kolejny punkt zapalny to rzekome honorarium artysty. Jak donosi serwis Fakt, występ Thomasa Andersa miał kosztować organizatorów około 400 tysięcy złotych. To znaczna kwota nawet w realiach branży muzycznej – zwłaszcza jeśli show nie spełniło oczekiwań widzów.

Fani szybko podchwycili temat, pytając retorycznie, czy za tyle nie można było zaśpiewać chociaż jednej zwrotki na żywo. Zawód był tym większy, że artysta miał być jedną z największych gwiazd wieczoru. Sam Anders na razie nie odniósł się publicznie do zarzutów, co jedynie wzmogło spekulacje i rozczarowanie.

Thomas Anders.
Thomas Anders. Fot. Przemysław Świderski/AKPA
Thomas Anders
Thomas Anders Fot. Przemysław Świderski/AKPA
Reklama
Reklama
Reklama