„Była silna”. Halina Rowicka o ostatnich miesiącach Bożeny Dykiel. Tak brzmiała ostatnia rozmowa przyjaciółek
Przez lata dzieliły scenę, garderobę i hotelowe pokoje podczas zagranicznych wyjazdów. Łączyła je przyjaźń, w której – jak podkreślała Halina Rowicka – nigdy nie było miejsca na rywalizację. Ich ostatnia rozmowa odbyła się kilka miesięcy temu. Dziś wraca do niej z drżeniem w głosie i wspomina słowa, które zapamięta na zawsze.

Świat polskiego teatru i telewizji przeżywa dziś wielką stratę. Ostatnia rozmowa Bożeny Dykiel z przyjaciółką dziś brzmi jak cichy epilog niezwykłego życia – pełnego siły, odwagi i bezkompromisowości. W rozmowie z „Super Expressem” Halina Rowicka-Kalczyńska wróciła pamięcią do telefonu sprzed kilku miesięcy. To wtedy padły słowa, które teraz wywołują dreszcz i wzruszenie.
Kilka miesięcy temu odbyła się ostatnia rozmowa
Ostatnia rozmowa Bożeny Dykiel z przyjaciółką miała miejsce kilka miesięcy temu. W rozmowie z „Super Expressem” Halina Rowicka-Kalczyńska opowiedziała, że to ona zadzwoniła do aktorki, ponieważ wiedziała o jej problemach z sercem. Chciała zaprosić ją na swoje przedstawienie.
– Ostatnio z nią rozmawiałam kilka miesięcy temu. Zadzwoniłam do niej, bo wiedziałam, że ma tam te problemy z sercem. Bagatelizowała to, mówiła, że wszystko w porządku i jest dobrze – relacjonowała w rozmowie z „Super Expressem”.
Bożena Dykiel nie rozczulała się nad sobą. Nie mówiła o słabości, nie skarżyła się. Zapowiedziała, że zobaczy, czy da radę przyjść do teatru. Ostatecznie nie pojawiła się na przedstawieniu. Jak przyznaje Rowicka-Kalczyńska, być może było to już związane ze stanem zdrowia aktorki.
Problemy z sercem i wycofanie z życia publicznego
W rozmowie z „Super Expressem” Halina Rowicka podkreśliła, że Bożena Dykiel już rok temu wycofała się z życia publicznego. Aktorka nie interpretowała swojego odejścia z serialu „Na Wspólnej” jako decyzji podyktowanej zdrowiem.
Dykiel mówiła jej: „Wiesz, nie będą mnie wykorzystywać”. Swoją decyzję tłumaczyła realiami pracy na planie – szybkim tempem nagrań i zasadą, by nakręcić jak najwięcej w jeden dzień. Rowicka zaznaczyła jednak, że mogła to być pewna „zasłona”, bo aktorka była silna i nie chciała przyznawać się do słabości.
Bożena Dykiel odeszła w wieku 77 lat. Informację przekazano w piątek 13 lutego.
Czytaj także: Nie tylko wybitna aktorka. Bożena Dykiel prywatnie była mamą, która miała jeden cel

Przyjaźń z planu „Dom” i Teatru Narodowego
Relacja obu aktorek zaczęła się w Teatrze Narodowym u Adama Hanuszkiewicza. To tam przez lata pracowały razem i tam narodziła się ich przyjaźń.
Występowały także wspólnie w serialu „Dom” w reżyserii Jana Łomnickiego. Halina Rowicka wcielała się w postać Ewy Talar, a Bożena Dykiel grała Halinę Jańczak, później Wrotek, żonę Rajmunda.
Razem wyjeżdżały również do byłego Związku Radzieckiego. Zawsze dzieliły pokój. Rowicka wspominała, że walizka Dykiel była jak „przenośny dom na kółkach” – aktorka woziła ze sobą nawet ściereczki i chusteczki z Polski.
Zobacz też: To było jej pożegnanie z publicznością. Bożena Dykiel w Łodzi wzruszyła wszystkich
Bożena Dykiel prywatnie – stanowcza i oddana rodzinie
W rozmowie z „Super Expressem” Halina Rowicka-Kalczyńska podkreślała, że Bożena Dykiel była kobietą niezwykle zorganizowaną i stanowczą. Nie owijała w bawełnę, potrafiła powiedzieć dosadnie, co myśli. Szybko skracała dystans – zarówno z Adamem Hanuszkiewiczem w teatrze, jak i z Janem Łomnickim na planie „Dom”.
Jednocześnie była osobą bardzo rodzinną. Mimo intensywnej pracy dbała o bliskich. Jej córki zawsze były przez nią zaopiekowane, a mąż – jak wynika ze wspomnień przyjaciółki – nie mógł narzekać.
Podczas zagranicznych wyjazdów przygotowywała śniadania dla całej ekipy. W czasach, gdy hotele nie zapewniały takich warunków jak dziś, brała sprawy w swoje ręce.
Ulubienica Jana Łomnickiego na planie „Dom”
Na planie serialu „Dom” Bożena Dykiel była ulubienicą Jana Łomnickiego. Reżyser cenił ją za poczucie humoru, talent, silną rękę i cięty język.
Między nią a Haliną Rowicką nigdy nie było rywalizacji. Nawet gdy wymiennie grały pannę młodą w „Weselu”, nie pojawiła się zazdrość. Jak podkreślała w rozmowie z „Super Expressem” Rowicka-Kalczyńska, każda z nich była inna i to było w tej relacji najcenniejsze.
Zobacz też: Upadła podczas zdjęć, potem przeszła operację. "Wiedziałam, że mam wadę serca, ale dalej żyłam jak wariatka"

07.05.2015 fot Mieczyslaw Wlodarski/REPORTER
