Była „tygrysicą” prezydenta Maduro, teraz to ona rządzi Wenezuelą. Kim jest Delcy Rodriquez?
„Odważna, doświadczoną kobieta, rewolucjonistka sprawdzona w tysiącu bitew". Tak o Delcy Rodriquez mówił prezydent Nicolas Maduro. Po tym, jak w sobotę został porwany przez amerykańskie siły specjalne, to właśnie ona objęła władzę w Wenezueli. I już pokazała, że nieprzypadkowo nazywana jest tygrysicą.

Od soboty cały świat żyje tym, co wydarzyło się w Wenezueli. Służby specjalne USA na polecenie Donalda Trumpa pojmały rządzącego tym krajem prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores. Amerykański przywódca zapowiedział, że będzie teraz kontrolował ten kraj, ale wbrew oczekiwaniom nie powierzył władzy liderce opozycji Marii Corinie Machado ani Edmundo Gonzalezowi Urrutii, zwycięzcy ostatnich wyborów prezydenckich. Wenezuelą będzie rządzić Delcy Rodriguez, dotychczasowa wiceprezydent i jedna z najpotężniejszych kobiet w Wenezueli. A jednocześnie najbardziej tajemniczych.
Dwie miłości Delcy Rodriguez – polityka i władza
Choć karierę w polityce robi od lat, to o jej życiu niewiele wiadomo. I nie jest to przypadek. Delcy Rodriguez, która jako wiceprezydent Wenezueli nadzorowała m.in. agencję wywiadowczą SEBIN, bardzo dbała o to, by media nie interesowały się jej życiem prywatnym. Wiadomo, że nigdy nie wyszła za mąż, nie ma partnera ani dzieci. Hobby? Jedyne, jakie ma, to polityka i wspinanie się po szczeblach władzy. Jest w tym dobra, bo w ciągu zaledwie kilku lat z mało znanej prawniczki stała się jedną z najważniejszych kobiet nie tylko w Wenezueli, ale całej Ameryce Południowej.
Czytaj także: Mówi o niej cały świat. To najbardziej wpływowa kobieta Wenezueli. Kim jest żona Nicolasa Maduro?
Rodriguez urodziła się w 18 maja 1969 roku w Caracas. Gdy miała 7 lat, straciła ojca. To wydarzenie mocno wpłynęło na jej życie. Jorge Antonio Rodriguez był ważną postacią w historii Wenezueli. Zasłynął jako twórca Ligi Socjalistycznej, skrajnej organizacji lewicowej, która dążyła do obalenia prawicowego rządu. W 1976 roku został aresztowany za udział w porwaniu amerykańskiego biznesmena. Zmarł w więzieniu w wyniku obrażeń spowodowanych brutalnymi torturami.
Ojciec stał się wzorem zarówno dla Delcy, jak i dla jej starszego brata. Oboje postanowili, że będą kontynuować zapoczątkowaną przez niego „socjalistyczną rewolucję” w Wenezueli. I dopięli swego, bo oboje są dziś na szczytach władzy. Ona jest głową państwa, a jej brat jest przewodniczącym wenezuelskiego parlamentu.
Czytaj też: Nie milkną plotki o jego złym stanie zdrowia. Z trudem chodzi po schodach, co ukrywa?
Do kariery w polityce Delcy przygotowała się bardzo skrupulatnie. Po szkole średniej zdała na prawo na Centralnym Uniwersytecie Wenezueli w Caracas. Studia kontynuowała też we Francji i Wielkiej Brytanii. Jako prawniczka pracowała jednak krótko. Gdy w 1999 roku prezydentem został socjalista Hugo Chavez, 30-letnia wówczas Rodriguez zaczęła mocno angażować się we wspieranie jego obozu politycznego. Jej kompetencje i zdolności w pełni docenił jednak dopiero Maduro. Gdy w 2013 roku zastąpił Chaveza w fotelu prezydenta, od razu powierzył jej tekę ministra komunikacji i informacji.
Po roku Rodriguez objęła kolejną, znacznie ważniejszą funkcję – została szefową ministerstwa spraw zagranicznych. „Naprawdę zasługuje na uznanie całego kraju, ponieważ broniła suwerenności Wenezueli, pokoju i niepodległości jak tygrysica. Gratulacje towarzyszko! Dobra robota” – mówił o niej prezydent Maduro, gdy w 2017 roku rezygnowała pracy w ministerstwie. Była już wtedy jedną z najbardziej zaufanych osób w kręgu władzy. Dlatego prezydent powierzył jej jeszcze ważniejsze zadanie – została przewodniczącą Zgromadzenia Narodowego Wenezueli. Za zaufanie szybko mu się odwdzięczyła, zatwierdzając ustawę rozszerzającą uprawnienia prezydenta. Jej lojalność i bezgraniczne oddanie zostały nagrodzone kolejnym awansem. W 2018 roku Maduro mianował ją na stanowisko wiceprezydentki. „Jest młodą, odważną, doświadczoną kobietę, córkę męczennika, rewolucjonistką sprawdzoną w tysiącu bitew" – powiedział, gdy ogłaszał tę nominację.

„Nie wrócimy do bycia niewolnikami”
Talent przywódczy i doświadczenie Delcy Rodriguez doceniał ni tylko Maduro. Ceni ją także Donald Trump. Właśnie dlatego nie zlecił służbom, by pojmały ją tak jak prezydenta i jego żonę. Co więcej, choć zapowiadał, że Wenezuelą będą rządzić jego ludzie, zaakceptował decyzję wenezuelskiego parlamentu, który powierzył jej w sobotę funkcję pełniącej obowiązki głowy państwa. Jak twierdzi „New York Times”, Rodriguez jest potrzebna Amerykanom, bo w ostatnich latach nadzorowała ministerstwo gospodarki, w tym kluczowy sektor wydobycia ropy naftowej, który chce teraz kontrolować administracja Trumpa.
Czytaj również: Nietypowy gest Trumpa wobec księżnej Kate rozgrzał media. Wiadomo, jak ją nazwał. Ale to był dopiero początek
Czy wierna sojuszniczka Maduro będzie teraz lojalną współpracowniczką Donalda Trumpa? Początkowo niewiele na to wskazywało. Jeszcze w sobotę prezydent USA zapewniał, że Rodriguez jest gotowa do współpracy i "zrobi wszystko, czego będą wymagały Stany Zjednoczone”. Ona sama szybko temu zaprzeczyła. W telewizyjnym oświadczeniu potępiła porwanie Maduro, zażądała też natychmiastowego uwolnienia prezydenta i jego żony. A słowa o tym, że będzie wykonywać polecenia Amerykanów, skwitowała stwierdzeniem: „Jeśli jest coś, co naród wenezuelski i kraj wiedzą bardzo wyraźnie, to to, że nigdy nie wrócimy do bycia niewolnikami”.
Teraz jednak „tygrysica Maduro” schowała pazury. W poniedziałek 5 grudnia wydała kolejne oświadczenie, już znacznie delikatniejsze. "Wenezuela potwierdza swoje zobowiązanie do pokoju i pokojowego współistnienia. Nasz kraj aspiruje do życia bez zagrożeń zewnętrznych, w środowisku szacunku i międzynarodowej współpracy. Wierzymy, że pokój na świecie buduje się najpierw poprzez zapewnienie pokoju w każdym narodzie. Prezydent Donald Trump, nasze narody i nasz region zasługują na pokój i dialog, a nie na wojnę " - napisała w oświadczenie pod wymownym tytułem "Wiadomość z Wenezueli do świata i do Stanów Zjednoczonych". Wygląda więc na to, że Delcy Rodriguez jest gotowa porzucić lojalność wobec Maduro i współpracować z Amerykanami, byle tylko nadal utrzymać się przy władzy.