Doda rezygnuje z dalszych akcji w schroniskach. Tego, co zobaczyła, nie udźwignęła nawet ona. Ujawniła prawdę o swoim stanie zdrowia
Doda zaangażowała się w walkę o prawa zwierząt, nagłaśniając o dramatycznych warunkach w schroniskach. Teraz jednak wyznaje, że musi się wycofać. „Zrobiłam wszystko, co mogłam”, podkreśla. Jej poruszające słowa to apel do społeczeństwa: „Teraz wasza kolej”.

Na początku stycznia, kiedy Polskę sparaliżowały siarczyste mrozy, Doda podjęła decyzję, która zaskoczyła nawet jej fanów. Całkowicie poświęciła się pomocy zwierzętom. W schroniskach w Bytomiu i Sobolewie odkryła dramatyczne zaniedbania. Artystka z własnych środków finansowała zakup nowych bud, pomagała w ich docieplaniu i zachęcała do adopcji zwierząt.
Walka o życie zwierząt. Doda na pierwszej linii frontu
W schronisku w Bytomiu ujawniła nieprawidłowości, które wstrząsnęły opinią publiczną. Jednak to, co zastała w ośrodku „Happy Dog” w Sobolewie, było jeszcze bardziej przerażające. Właściciel placówki, Marian D., usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Sprawa wciąż czeka na prawomocne rozstrzygnięcie, ale dzięki presji medialnej udało się doprowadzić do zamknięcia placówki.
Choć działania Dody przyniosły realne efekty, ich cena okazała się zbyt wysoka. W najnowszym nagraniu artystka przyznała, że stan jej zdrowia psychicznego nie pozwala jej kontynuować tej misji. „Dzisiaj spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Sytuacje związane z patoschroniskami, z wszystkimi informacjami i obrazami, jakie mnie uderzyły przez ostatnie dni, bardzo mnie psychicznie poturbowały i najnormalniej w świecie nie daje sobie już z tym rady. Jak wiecie, mam nerwicę lękową nabytą przez show-biznes, która uaktywnia mi się w wyniku permanentnego stresu”, mówi z rozpaczą w głosie.

Doda mówi dość. Na ten moment kończy akcje pomocowe w schroniskach
Doda otwarcie przyznaje, że cierpi na nerwicę lękową, która nasiliła się pod wpływem ogromnego stresu. „To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia, jestem zbyt emocjonalna. Dlatego ja się nie nadaję do polityki, bo ja bym każdemu po mo*dzie dała. Ja się trzęsę. Dlatego nie mogę dalej w tym zostać, bo mnie to spala od środka i zrobiłam wszystko, co umiałam”, tłumaczy.
Doda nie ukrywa, że jednym z powodów jej wycofania się z działań pomocowych był także hejt. Choć nagłaśniała sprawy, które wielu omijało, w zamian spotkała się z falą krytyki. „Moi najbliżsi, kiedy rzuciłam wszystko — od trzech tygodni nie istnieje moja praca, życie zawodowe, zapytali się, gdzie będzie limit, kiedy powiem sobie dość. Obiecałam sobie wtedy, że jak zamknę, chociaż dwa patoschroniska — i udało się”, mówi.
Choć Doda ogłosiła, że wycofuje się z pierwszej linii frontu, nadal aktywnie wspiera działania pomocowe. W dniu publikacji swojego poruszającego nagrania – 25 stycznia – pojawiła się w schronisku „Zielone Pole”, by dowieźć niezbędne rzeczy i pomagać w docieplaniu bud. Udowodniła tym samym, że jej zaangażowanie to nie chwilowy zryw, lecz głęboka potrzeba serca.
W opisie nagrania opublikowanego w mediach społecznościowych napisała: „TERAZ WASZA KOLEJ — Do dzieła, ja muszę powiedzieć STOP, ale zostaje na warcie i wspieram tych, co mnie potrzebują”.
Doda zakończyła swoje wystąpienie apelem, który poruszył tysiące internautów. Podkreśliła, że każdy ma wpływ na dobrostan zwierząt i zachęciła do wspierania fundacji, adopcji i reagowania na nieprawidłowości w schroniskach. „Oddałam całe swoje serce, ruszyłam kamień milowy i niech to idzie teraz lawiną, ale nie chcę dalej wgłębiać się, bo dostrzeganie coraz gorszych rzeczy doprowadzi mnie do katastrofy”, powiedziała.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zamknęli schronisko, ale dramat trwa. Doda obnaża chaos po decyzji premiera i nie szczędzi mu krytyki
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
