Miał go poprosić o pożyczkę, lecz on mu odmówił. Teraz Grosicki odpowiada Lewandowskiemu. Padły mocne słowa
Czy między Robertem Lewandowskim a Kamilem Grosickim naprawdę doszło do spięcia o pieniądze? Gdy „Lewy” ujawnił kulisy ich prywatnej rozmowy, w mediach zawrzało. Teraz Grosicki przerywa milczenie i zdradza, co naprawdę zaszło. Słowa o „szpileczce” i „odgryzieniu się” rozbudzają wyobraźnię…

Kilka tygodni temu słowa Roberta Lewandowskiego, który w programie „Rymanowski Live" opowiedział o swojej decyzji dotyczącej odmowy pożyczenia pieniędzy koledze z drużyny rozgrzały media. Teraz to Kamil Grosicki zabrał głos i nie zostawił wątpliwości.
Robert Lewandowski o pożyczce dla Kamila Grosickiego
Wszystko zaczęło się od nieautoryzowanej biografii autorstwa Sebastiana Staszewskiego, „Lewandowski. Prawdziwy", która odsłoniła kulisy życia prywatnego "Lewego". Jednym z najgłośniejszych wątków była rzekoma odmowa udzielenia pożyczki Grosickiemu, co miało rzucić cień na wizerunek Roberta. Ten jednak szybko zabrał głos, tłumacząc, że kierowała nim troska, a nie skąpstwo. „Ja powiedziałem Kamilowi taką rzecz: "Kamil, nie pożyczę ci tych pieniędzy. Nie chodzi o to, że je mam albo mógłbym. Tylko ja wiem, że pożyczając ci te pieniądze, ja ci zaszkodzę. Nie chcę mieć na sumieniu, że pomimo tego, że chciałem być miły i pomóc ci, okaże się, że dla ciebie to będzie jeszcze większy problem", wyznał w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Według kibiców sprawa miała związek z dawnym uzależnieniem Grosickiego od hazardu i długami sięgającymi 200 tysięcy złotych. Lewandowski podkreślał, że nie chciał pogłębiać problemu kolegi z kadry. „Pożyczanie tych pieniędzy, wiedząc jaki jest background tego, danej sytuacji, w jakich latach to było, nie chciałem się przyczynić do tego, żeby jego problem się jeszcze pogłębił", dodał w tej samej rozmowie.

Kamil Grosicki odpowiada Robertowi Lewandowskiemu
Po kilku tygodniach milczenia Kamil Grosicki odpowiedział. W rozmowie w Kanale Sportowym zdradził, że nie prosił wprost o pieniądze. „Znając Roberta, to lekko chciał szpileczkę wbić, odgryźć się za jakieś moje wywiady po moim zakończeniu czerwcowym. Wydaje mi się, że tam nie padły słowa "chęć pożyczki". Po prostu chciałem się komuś wyspowiadać z moich dawnych problemów, wydaje mi się, że to była taka rozmowa. Wydaje mi się, że słowa "weź mi pomóż, pożycz" nie padły z moich ust. Ale oczywiście (…) choć nie użyłem tych słów, to on mógł tak odczuć, że po to do niego przyszedłem", powiedział szczerze. „Ten temat jest zamknięty. Wiadomo, że jak Robert coś powie, to to jest klikalne, mówi się o tym. Wydaje mi się, że akurat w tamtym momencie, gdzie o mnie dużo mówiło się w kontekście kontraktu, te sumy pieniędzy, to wszystko wyszło na jaw, to było takie podlanie benzyny, ale wiadomo, że Robert jest zawsze skuteczny i jak chciał się jakoś minimalnie odgryźć, to wiedział, w którym momencie. 1-1 i kończymy, wierzę, że jeszcze wspaniałe rzeczy razem osiągniemy w reprezentacji", podsumował.
Czy to rzeczywiście koniec medialnego zamieszania wokół tej historii? Czas pokaże, ale jedno jest pewne — nawet wśród najlepszych zdarzają się napięcia, które trafiają na pierwsze strony gazet.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tyle Robert Lewandowski zarobił w samym 2025 roku. Ta kwota przyprawia o zawrót głowy
