Mówi: "Nie byłam idealną matką". Gwiazda estrady lat 90. wychowała go samodzielnie. Porusza wyznaniem o relacji z synem
Edyta Bartosiewicz przez lata chroniła swoją prywatność, a zwłaszcza życie rodzinne. Dziś z dumą mówi o dorosłym już synu, którego wychowała samodzielnie. Ich relacja przeszła długą drogę – od trudów macierzyństwa po wzruszające momenty pełne bliskości i zaufania.

Edyta Bartosiewicz od lat słynie z dyskrecji. Chroni swoją prywatność z żelazną konsekwencją. Czasami dzieli się z fanami fragmentami życia, które skrywa przed światem. W takich chwilach internet dosłownie eksploduje od komentarzy. Jakiś czas temu artystka zamieściła w sieci zdjęcie z synem. W kadrze widać ciepło, bliskość, spojrzenia pełne zrozumienia. A w tle? To opowieść o silnej kobiecie, która samotnie wychowała syna. Kobiecie, która balansowała między blaskiem reflektorów a codziennością wypełnioną domowymi obowiązkami, szkolnymi zadaniami i niepewnością. Dziś, po latach, może z dumą patrzeć, jak jej syn wyrósł na przystojnego, pewnego siebie mężczyznę. To nie jest historia idealna. To historia prawdziwa – o macierzyństwie, dojrzewaniu i miłości, która, choć czasem wystawiana na próbę, przetrwała wszystko. Bez braw, bez fleszy, ale z ogromnym sercem.
Syn jest dla niej całym światem. Edyta Bartosiewicz wychowała go samodzielnie
Nie było drugiej takiej. W latach 90. Edyta Bartosiewicz królowała nie tylko na scenie, ale przede wszystkim w sercach słuchaczy. Jej głos był wszędzie – w eterze, na domowych kasetach, w słuchawkach nastolatek marzących o wielkiej miłości i wolności. „Ostatni”, „Sen”, „Jenny” – te utwory to nie tylko hity. To muzyczne symbole epoki, które do dziś wywołują dreszcze i falę nostalgii.
Ale tamten czas był dla Bartosiewicz ważny nie tylko zawodowo. Za kulisami sławy, pośród tras koncertowych i studyjnych nagrań, rozgrywało się coś znacznie bardziej intymnego – artystka została mamą. „Wtedy zrozumiałam, czym jest miłość bezwarunkowa”, mówiła w jednym z wywiadów dla Wysokich Obcasów.
W tamtym czasie serce Edyty Bartosiewicz należało do Leszka Kamińskiego – cenionego producenta muzycznego. Połączyła ich pasja, wspólne projekty i artystyczna wrażliwość. Wspólnie doczekali się ukochanego syna. Aleksander przyszedł na świat w 1991 roku. Ale to, co z początku było siłą napędową ich relacji, z czasem zaczęło ją osłabiać. Związek z Leszkiem Kamińskim nie wytrzymał próby czasu. Gdy nikt już nie miał złudzeń, para sfinalizowała rozwód. Aleksander miał wtedy zaledwie siedem lat. Dla Edyty Bartosiewicz to był moment przełomowy – bolesny, ale także mobilizujący. Od tego dnia wszystko spoczęło na jej barkach. Na scenie – artystka pełna energii. W domu – mama, która gotowała obiady, odprowadzała syna do szkoły, odrabiała z nim lekcje. I choć sama przyznała, że nie była „idealna”, jedno jest pewne, robiła wszystko, by Aleksander czuł się kochany i bezpieczny. Edyta Bartosiewicz szczerze wyznała, że samotne macierzyństwo nie należało do najłatwiejszych. „Na pewno nie byłam idealną matką. Alek był świadkiem wielu moich emocji, i to na pewno nie było dla niego łatwe”, opowiadała jakiś czas temu na łamach Wysokich Obcasów.

Edyta Bartosiewicz o relacji z synem, Aleksandrem
Edyta Bartosiewicz nie ukrywa, że ich wspólna droga była kręta i pełna zakrętów. Choć była obecna w jego życiu, choć dbała, kochała i towarzyszyła mu na każdym etapie dorastania, dopiero niedawno ich relacja nabrała innego wymiaru. Wspólne zdjęcia, wzajemna troska i ciepłe słowa w komentarzach pokazują, że mimo przeszkód stworzyli silną więź. Aleksander jest dla niej oparciem, a ona z dumą mówi o jego dorosłości i niezależności.
„Dopiero w ostatnim czasie udało nam się z Alkiem zbudować całkiem fajną relację. (...) To było tak wzruszające. Tak piękne, że ja nawet nie chcę myśleć o tym, co było wcześniej”, zwierzała się z kolei w rozmowie z Moniką Olejnik. A w wywiadzie dla Zwierciadła dodawała: „Nasze relacje z Aleksym uważam dziś za bardzo dobre. Dajemy sobie przestrzeń. Ja nie dokonuję inwazji w jego życie, a on coraz bardziej się na mnie otwiera, częściej się do mnie zwraca po radę. Czy to nie cud? (śmiech)”. W tych słowach nie ma przesady. Jest za to cała prawda o dojrzałym macierzyństwie – takim, które przeszło próbę czasu. I relacja oparta na zaufaniu i wzajemnym szacunku.
Czytaj też: Edyta Bartosiewicz przerwała milczenie. Po latach umocniła relację z synem. Mówi też o eks mężu

Czym zajmuje się syn Edyty Bartosiewicz?
Choć jego matka to legenda polskiej sceny muzycznej, Aleksander wybrał własną drogę. Z dostępnych informacji wynika, że nie jest związany z show-biznesem i trzyma się z dala od medialnego zamieszania.
„Kiedyś grał na bębnach i to naprawdę nieźle, mieli z kolegami nawet swój zespół. Z czasem jednak to się rozmyło i każdy poszedł swoją drogą”, zdradziła kiedyś Edyta Bartosiewicz w rozmowie z Plejadą. Artystka mówi o nim z ogromną dumą, podkreślając, jak bardzo szanuje jego decyzje i samodzielność.
Dwa lata temu Edyta Bartosiewicz zdecydowała się na gest, który poruszył tysiące fanów – opublikowała wspólny kadr z synem. Choć przez lata strzegła jego prywatności jak najcenniejszego skarbu, postanowiła uchylić drzwi do świata, który dla niej znaczy najwięcej. Na zdjęciu – ona, ikona polskiej muzyki, i on – Aleksander. Dorosły, pewny siebie, z uśmiechem, w którym widać dumę i spokój. Fani byli zachwyceni:
„Z synem ? Wygląda pani rewelacyjnie jak siostra tego młodego człowieka”, „Niebywałe. Niemożliwe. Za młoda na takiego syna”, pisali.
Życzymy wszystkiego, co najlepsze!
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.