Pielęgnuje pamięć o ukochanej w wyjątkowy sposób, ten wpis chwyta za serce. Mąż Agnieszki Maciąg dzieli się wzruszającym wspomnieniem
To były pierwsze święta bez Agnieszki Maciąg. Na oficjalnym profilu zmarłej żony Robert Wolański opublikował poruszający wpis, pełen tęsknoty, miłości i wspomnień. Opisał rodzinne rytuały, które kiedyś tworzyli razem, i ciszę, która zapanowała po jej odejściu. Jego słowa są nie tylko wyrazem bólu, ale i hołdu dla wspólnego życia, które dziś istnieje już tylko w pamięci.

To pierwsze święta, które Robert Wolański przeżył bez niej. Bez jej śmiechu, zapachu świec i czułych spojrzeń przy wigilijnym stole. Artysta podzielił się poruszającym wpisem na oficjalnym profilu Agnieszki Maciąg. Tak wspomina kobietę, z którą dzielił miłość, marzenia i codzienne rytuały. Jego słowa, przesiąknięte bezgranicznym uczuciem, stały się symbolicznym hołdem dla życia, które razem budowali.
Robert Wolański wspomina Agnieszkę Maciąg. Pierwsze Boże Narodzenie bez ukochanej
Świat stracił Agnieszkę Maciąg. Kobietę niezwykłą, pełną duchowości, światła i inspiracji. Ale była przede wszystkim żoną, mamą, przyjaciółką. Jej mąż - słynny fotograf, Robert Wolański, nie przestaje dzielić się swoją żałobą i miłością w najbardziej intymny sposób, poprzez słowa kierowane do ukochanej i do tych, którzy wciąż ją wspominają. Na oficjalnym profilu Agnieszki Maciąg, który dziś staje się pomnikiem pamięci i serca, pojawił się kolejny poruszający wpis.
Czytaj też: Dwa dni po pogrzebie Agnieszki Maciąg jej mąż wrzucił wpis. Wspomina o magii świąt: "Wtedy była szczęśliwa"

Tym razem Robert Wolański wraca myślami do cichych, pełnych nostalgii chwil tuż po świętach — czasu, który niegdyś był pełen ich wspólnych rytuałów, marzeń i planów na przyszłość. „Teraz już spokojnie. Po świętach jest ciszej. Wolniej”, tak zaczyna się jego najnowszy wpis, który poruszył tysiące obserwujących. Te krótkie zdania stały się zapowiedzią głębokiej emocjonalnej podróży przez wspomnienia i tęsknotę. Okres poświąteczny był dla nich czasem zatrzymania się, refleksji i snucia marzeń. Jak zdradził w poście, razem z córką Helenką mieli zwyczaj tworzenia "map marzeń" – kolaży z wycinków gazet, symbolizujących ich plany i pragnienia na nowy rok. To były ich małe, rodzinne rytuały, które teraz stały się jedynie wspomnieniem. "Często robiliśmy w tych dniach podsumowanie roku, ale też skromne plany, a raczej pomysły i marzenia na przyszłość. Drobną tradycją stało się robienie mapy marzeń… To niezwykłe chwile. Było jeszcze lepiej, gdy zaczęła to z nami robić Helenka. Zbieraliśmy po całym domu gazety. Nożyczki…", napisał z poruszającą szczerością.
I dodał: „Dziś tego nie zrobię, bo miejsce, w którym robiliśmy to zazwyczaj, wypełnione jest jeszcze bólem i pustką. Ale powrócę tu jeszcze na pewno z Miłością”. Robert Wolański zakończył wpis tekstem z książki Agnieszki Maciąg pt. „Pełnia życia”.
Czytaj też: Pogrzeb Agnieszki Maciąg wzrusza do łez. Tak bliscy pożegnali modelkę
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Żałoba i pamięć. Miłość silniejsza niż śmierć
To nie pierwszy raz, gdy Robert Wolański zabiera głos na profilu Agnieszki. Od momentu jej śmierci pod koniec listopada, traktuje to miejsce jako przestrzeń pamięci, miłości. Jej odejście poruszyło nie tylko najbliższych, ale również tysiące fanów, którzy przez lata śledzili jej duchową i zawodową drogę.
15 grudnia w Warszawie pożegnano Agnieszkę Maciąg — kobietę, której życie było jak poemat: pełne pasji, światła, miłości i duchowej głębi. W otoczeniu rodziny, przyjaciół i tych, którzy ją kochali, wspominano nie tylko jej dokonania, ale przede wszystkim serce, którym obdarzała świat. Choć fizycznie odeszła, jej obecność trwa nadal — cicha, wzruszająca, obecna w każdym słowie Roberta Wolańskiego. To on dziś niesie dalej jej dziedzictwo, nie przez wielkie deklaracje, ale przez delikatne, czułe wspomnienia. Każdy jego wpis na profilu Agnieszki to jak list miłosny — szeptany, pełen tęsknoty i niegasnącego uczucia, które wciąż porusza serca tysięcy ludzi.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Jeszcze przed świętami, 23 grudnia, Robert Wolański opublikował wpis, który był niczym zapis rodzinnego rytuału cichego, pełnego wdzięczności i duchowego spokoju. Pisał o chwili zatrzymania, o zapachach i smakach, które budowały nastrój świąt w ich domu. W tym wszystkim, jak wyznał Robert Wolański, dziś przewodnikiem stały się dla bliskich słowa Agnieszki. Te, które zapisała w swoich książkach. To one prowadzą jego i córkę Helenkę przez kolejne dni. Dziewczynka powoli zapoznaje się z duchowym dziedzictwem mamy.
„Dzisiaj już zapewne wszystkie potrawy są gotowe. Mieliśmy nie za mało, nie za dużo. Tyle żeby czuć było… obfitość. Czuliśmy już wdzięczność za to, że mogliśmy to wszystko przygotować. Razem. W powietrzu unosiły się zapachy jednoznaczne dla świąt. Nasi bliscy tego dnia byli już z nami. W kuchni i w domu już mniejsza nerwowość i nadchodziło wytchnienie. Spokój. Dla ciała i duszy. Tak było u nas w domu. Wieczorem i rano mieliśmy chwile tylko dla nas. Modliliśmy się tak, jak najlepiej czuły nasze serca. Medytowaliśmy wspólnie. Śpiewaliśmy wspólnie. W podziękowaniu za to, co było. Z myślami o tym, co przyniesie nowe narodzenie. Nowy początek. Tak będzie do nowego roku. Dni wdzięczności, nadziei i wiary. Teraz Agnieszki słowa są dla nas przewodnikiem po życiu. Każdego dnia. Helena zapoznaje się powoli z tym, co pisała Mama. A może jej pokolenie, które jest mądre, otwarte i światłe odkryje w książkach Agnieszki takie samo przewodnictwo, jak tysiące kobiet przez ostatnie lata. Dla nas dwojga to przewodniki na najbliższe lata…”.

