Reklama

Irena Santor z wielkim wzruszeniem wspomina wspaniałego artystkę, Stanisława Soykę, i ujawnia, że niedawno spełnił jej wyjątkową prośbę. Podarował jej duet, który dziś stał się bezcenną pamiątką.

Reklama

Irena Santor wspomina Stanisława Soykę

21 sierpnia 2025 roku świat muzyki zatrzymał się w ciszy. Bo jak wyobrazić sobie scenę bez niego. Wśród tych, którzy najmocniej przeżyli to rozstanie, znalazła się Irena Santor – dama polskiej piosenki, legenda estrady. W poruszających słowach opowiada o relacji z wybitnym artystą.

„Spotkała nas wielka krzywda. Odszedł wybitny człowiek — nie tylko kompozytor piosenek, ale także człowiek, który swoją działalnością teraz współczesną wpisywał się w muzykę, w muzykę klasyczną”, wyznała Irena Santor w rozmowie z Plejadą, nie kryjąc emocji.

Z jej wypowiedzi wybrzmiewa żal i sprzeciw wobec niesprawiedliwości losu. To także świadectwo wielkiego uznania dla Stanisława Soyki jako twórcy, z którym łączyła go nie tylko scena, ale i wspólne rozumienie muzyki, sztuki, wartości. „Jest mi trudno, użalam się, mam pretensje do Pana Boga. Nie wolno takich ludzi zabierać wtedy, kiedy jeszcze mają tyle do powiedzenia”, mówiła Irena Santor.

Czytaj też: Wystarczyło jedno zdanie Soyki. Nie wiedział, że to ostatnia próba. Dziś te słowa brzmią jak pożegnanie

Stanisław Soyka, VIVA! 11/2015
Stanisław Soyka, VIVA! 11/2015 Fot. Olga Majrowska

Piosenka, która stała się symbolem

Ich drogi krzyżowały się rzadko, lecz zawsze z wzajemnym uznaniem i ciepłem. Trzy lata temu, jak wspomina Santor, spotkali się ze Stanisławem Soyką przypadkiem. „Jakieś trzy lata temu chyba przypadkiem spotkałam Stasia, bośmy byli po imieniu. My się nie spotykamy codziennie na kawkach — tak towarzysko, z doskoku. Wiemy o sobie dużo, szanujemy się, opowiadamy o sobie, ale na spotkania mamy mało okazji”, relacjonowała na łamach Plejady.

W tamtym momencie artystka zdecydowała się zaryzykować pytanie, które nosiła w sercu od dawna. Zapytała, czy kompozytor nie stworzyłby czegoś dla niej. Soyka – zaskoczony, a może i wzruszony – nie obiecał, ale zasugerował, że ma fragment tekstu Agnieszki Osieckiej. „Mówię do niego – "Stasieńka, a może byś coś skrobnął dla mnie? Już tyle lat, a ty nic dla mnie nie napisałeś". Widziałam, że chce się może wymigać z tego. Powiedziałam: "Wiem, bo musiałabym usiąść do tego, żeby ci zaproponować piosenkę, jakiś ważny tekst, a akurat niczego takiego nie ma, więc trudno, przepraszam". On powiedział: "Poczekaj, mam kawałek tekstu Osieckiej. Coś może zrobię”, opowiadała.

Sprawdź też: Późną porą pożegnał ojca, legendę lat 90. Jedno słowo wywołało ogromne poruszenie

Irena Santor, Stanisław Soyka, Krzysztof Herdzin 7 lutego 2012
Irena Santor, Stanisław Soyka, Krzysztof Herdzin 7 lutego 2012 fot. Gałązka/AKPA

Ostatnie wspomnienie: duet, który zostanie na zawsze

Stanisław Soyka odezwał się do Ireny Santor w bardzo krótkim czasie. To był moment cichy, ale pełen znaczenia. Kompozytor nie tylko spełnił prośbę Ireny Santor, ale zrobił coś więcej – wszedł z nią do studia i zaśpiewał z nią jedną frazę piosenki. Bez zbędnych słów, bez wahania. Z prostoty tej chwili powstało coś wyjątkowego – wspólny utwór, który dziś ma wartość nie do opisania. Nie był to planowany duet, ale spontaniczny gest, który został z Ireną Santor na zawsze.

Dziś to nie tylko nagranie, to też więcej niż wspomnienie. To historia o sztuce, przyjaźni i wielkim sercu. „Mam na pamiątkę duet ze Stanisławem Sojką. Jestem dumna i bardzo wzruszona tym, że on, który pisał te wielkie wspaniałe rzeczy, zechciał starszej koleżance przysłużyć się swoim talentem. Spotkało mnie szczęście, wyróżnienie”, mówiła Irena Santor.

Reklama

Źródło: Plejada

Irena Santor, Viva! 1/2022
Mateusz Stankiewicz/SameSame
Reklama
Reklama
Reklama