Przeżyli razem niemal 50 lat, los rozdzielił ich rok temu. Joanna Senyszyn wspomina ukochanego męża. Jej słowa wyciskają łzy
Blisko razem blisko 50 lat. 10 lutego Joanna Senyszyn wróciła do daty, która zamknęła ten rozdział. Na Instagramie opublikowała krótkie, osobiste wyznanie, przypominając o rocznicy odejścia męża. Kilka prostych słów wystarczyło, by pokazać, jak silna była ich więź i jak bardzo wciąż jest obecna w jej życiu.

Minął rok od chwili, która zamknęła niemal 50-letni rozdział wspólnego życia Joanny i Bolesława Senyszynów. 10 lutego polityczka wróciła pamięcią do ukochanego męża, publikując w mediach społecznościowych krótkie, przejmujące wyznanie.
Spędzili u swojego boku blisko 50 lat. Los przedwcześnie ich rozdzielił
Joanna i Bolesław Senyszyn powiedzieli sobie „tak” w 1976 r. Od tego momentu tworzyli duet, który przetrwał niemal pół wieku – wspólne wybory, zawodowe wyzwania i codzienność, którą budowali razem przez prawie 50 lat. Ich historia była długą, konsekwentnie pisaną opowieścią o partnerstwie i bliskości. Fundamentem ich relacji była miłość i podobne podejście do życia. „To ja wypływałam do Warszawy, a mój mąż, niczym Penelopa, czekał na mnie w Gdyni. (...) Do nieobecności można się tak samo przyzwyczaić jak do obecności. Marynarskie małżeństwa są nawet trwalsze. Nie ma czasu się sobą nawzajem znudzić, a powroty są świętem”, opowiadała kiedyś na łamach Gali.
Rok temu ta opowieść nagle się zatrzymała. Joanna Senyszyn przekazała w mediach społecznościowych wiadomość, która poruszyła wielu jej obserwatorów. W emocjonalnym wpisie pożegnała męża, z którym spędziła większość swojego dorosłego życia. To był moment, w którym prywatny świat polityczki na chwilę stał się publiczny – pełen wzruszenia, wdzięczności za wspólne lata i bólu po stracie najbliższej osoby. „Sztuczna inteligencja zapytana, kim jest Bolesław Senyszyn, odpowiedziała: Postać fikcyjna wymyślona przez Joannę Senyszyn. Bardzo się myliła. Nie byłabym w stanie wymyślić Bolka. Był bardzo prawdziwy, szlachetny, mądry. Miałam szczęście przeżyć z nim prawie 50 lat. Żegnaj, Bolku! Świat bez ciebie stał się gorszy”, pisała Joanna Senyszyn.

Rocznica odejścia męża Joanny Senyszyn. Poruszający wpis polityczki
Joanna Senyszyn nie ukrywała, że odejście męża było dla niej jednym z najboleśniejszych doświadczeń. Po niemal 50 latach wspólnego życia nagle trzeba nauczyć się codzienności na nowo – bez osoby, która była obok przez większość dorosłych lat. Trzeba zdefiniować siebie na nowo. To nie tylko dojmujący brak drugiej osoby u swojego boku, ale konieczność podjęcia decyzji, w jakim kierunku potoczy się nasze życie. Czy pozwolimy sobie, by żałoba stała się jedynym punktem odniesienia, czy spróbować odbudować rytm i sens dnia.
W rozmowie z Plotkiem podzieliła się refleksją, która pokazuje jej sposób myślenia o tym czasie: „Zawsze, kiedy się traci taką najbliższą osobę, z którą się spędziło prawie całe życie, to człowiek musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy pogrąży się w żałobie, czy wybiera życie. Uważam, że tylko ta druga odpowiedź jest trafna”.
I dodawała, że praca była dla niej ucieczką od rzeczywistości. „Między innymi dlatego zdecydowałam się w dalszym ciągu iść w kampanię wyborczą, dlatego że po stracie takiej najbliższej osoby to jedyne, co nas może uratować, to praca – wpaść w wir zajęć, żeby po prostu nie myśleć. Człowiek wieczorem zmęczony pada na łóżko, zasypia i się nie zastanawia", zwierzyła się.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
I jak zaznaczała proces oswajania straty nie dzieje się z dnia na dzień. Joanna Senyszyn nie idealizuje czasu ani nie przypisuje mu magicznych właściwości. Nie mówi o cudownym ukojeniu, raczej o powolnym łagodzeniu bólu. „Musi minąć czas. Czy on leczy rany? Pewnie nie leczy, ale powoduje pewne takie zapomnienie”, dodawała poruszająco.
Joanna Senyszyn rok temu pożegnała męża. Tak go wspomina
10 lutego Joanna Senyszyn wróciła do tej daty w wyjątkowo osobisty sposób. Na Instagramie opublikowała krótki wpis, w którym zaznaczyła, że mija pierwszy rok od odejścia jej ukochanego męża. Bez długich wywodów, bez zbędnych słów – tylko szczere wyznanie i emocje, które nie potrzebowały komentarza.
„Dziś mija rok od śmierci mojego męża. Bardzo mi go brakuje”, napisała, zostawiając obserwatorów z ciszą, w której wybrzmiewała tęsknota.
