Słowa syna Steczkowskiej wzruszają do łez. Gwiazda zaniemówiła
Wzruszający moment na antenie TVP. Justyna Steczkowska pojawiła się w programie „Pytanie na śniadanie”, gdzie podsumowała emocjonalny rok 2025. Gdy usłyszała słowa swojego syna, nie była w stanie powstrzymać łez. "Teraz to mi się płakać chce" — wyznała, poruszając widzów do głębi.

W niedzielnym wydaniu „Pytania na śniadanie” Justyna Steczkowska powróciła pamięcią do Eurowizji 2025. Choć był to trudny rok, emocje sięgnęły zenitu dopiero po słowach jej syna Leona. Poruszona artystka nie mogła powstrzymać łez. „Teraz to mi się płakać chce” – wyznała na wizji.
Justyna Steczkowska w "Pytaniu na śniadanie"
Justyna Steczkowska była gościem niedzielnego wydania programu „Pytanie na śniadanie”. Piosenkarka podsumowała w rozmowie z Grzegorzem Dobkiem mijający 2025 rok, który okazał się dla niej wyjątkowo intensywny zarówno zawodowo, jak i emocjonalnie. To właśnie podczas tej rozmowy doszło do niezwykle poruszającego momentu, który zakończył się łzami artystki na wizji.
ZOBACZ TEŻ: Syn Justyny Steczkowskiej się oświadczył! Zaręczyny na Malediwach jak z bajki

Trudny rok 2025 i emocjonalne wyznanie
W rozmowie Steczkowska przyznała, że 2025 rok był dla niej wyjątkowo trudny. — 2025 r. był trudny emocjonalnie i zawodowo. W 2026 r. wchodzę z nową energią, z nowymi ludźmi, zaczęłam sama organizować koncerty, chcę się jeszcze czegoś w życiu nauczyć, mam dopiero 53 lata. Na naukę nigdy nie jest za późno — powiedziała. Artystka podkreśliła, że ogromnym obciążeniem była dla niej organizacja udziału w Eurowizji.
Żeby unieść to wszystko, co się działo przed Eurowizją, po i w trakcie, to trzeba było zaangażować siebie w 100 proc. (...) To było naprawdę bardzo dużo pracy — dodała.
Eurowizja 2025: Steczkowska komentuje wynik
W 2025 roku Justyna Steczkowska reprezentowała Polskę w Konkursie Piosenki Eurowizji. Zajęła 14. miejsce, zdobywając 156 punktów. Konkurs wygrał Johannes "JJ" Pietsch z Austrii, 24-letni kontratenor z Wiednia, z balladą „Wasted Love”. Drugie miejsce przypadło reprezentantowi Izraela.
Steczkowska szczerze przyznała, że powrót po Eurowizji był dla niej trudny. — Bałam się powrotu z tego względu, że pomyślałam, jednak z punktu widzenia oceny jury po prostu przegrałam i muszę się z tym pogodzić — wyznała. Jednak powitanie na lotnisku i reakcje ludzi wzbudziły w niej refleksję. — Dlaczego ja nie jestem z siebie dumna, skoro tyle lat pracuję? — mówiła.

"Mamo jesteś tak wielka..." – łzy po słowach syna
Kulminacyjny moment rozmowy nastąpił, gdy prowadzący Grzegorz Dobek przytoczył słowa syna artystki, Leona. — Mamo jesteś tak wielka, jak twoje marzenia, a swoje właśnie spełniłaś — zacytował. Te słowa wywołały lawinę emocji. — Teraz to mi się płakać chce... No i super, po to jest rodzina — powiedziała Steczkowska, ocierając łzy.
Zapytana, czy rozważa ponowny udział w Eurowizji, piosenkarka nie wykluczyła takiej możliwości. — Umówiliśmy się z naszą taneczną grupą, że np. w wieku lat 60 lub 65, albo 70, o ile świat będzie tak wyglądał i Eurowizja będzie miała znaczenie i naprawi swoje błędy, to po prostu myślę, że byłoby to wyzwanie. Nie wiem, poczekamy do 70 — odpowiedziała z uśmiechem.
Źródło: Pytanie na śniadanie