Reklama

James Van Der Beek odszedł 11 lutego 2026 roku w wieku 48 lat. Jeszcze 26 stycznia 2026 roku dzielił się z fanami pełnym wdzięczności i miłości. W grudniu 2025 roku w szczerym wywiadzie mówił o byciu obecnym i docenianiu każdej chwili z bliskimi. Dziś te słowa nabierają szczególnej mocy i zostają z nami na długo.

11 lutego 2026 roku. Rodzina przekazała informację o odejściu aktora

11 lutego 2026 roku świat obiegła wiadomość o odejściu Jamesa Van Der Beeka. Miał 48 lat. Informację przekazała jego rodzina w mediach społecznościowych, prosząc o uszanowanie prywatności w tym niezwykle trudnym czasie. Ta wiadomość w jednej chwili zatrzymała fanów, którzy przez lata dorastali razem z nim na ekranie.

Dla milionów widzów był przede wszystkim Dawsonem Leerym z serialu „Jezioro marzeń” – bohaterem, który stał się symbolem telewizji przełomu lat 90. i 2000. To właśnie ta rola przyniosła mu międzynarodową rozpoznawalność i na stałe wpisała jego nazwisko w historię popkultury.

Prywatnie był mężem Kimberly, z którą był związany ponad 15 lat, oraz ojcem sześciorga dzieci. W swoich publicznych wypowiedziach wielokrotnie podkreślał, jak ważna jest dla niego rodzina – i to właśnie bliscy przekazali światu tę poruszającą informację.

Czytaj też: Odszedł James Van Der Beek, zmagał się z ciężką chorobą. Gwiazdor "Jeziora marzeń" osierocił sześcioro dzieci

Ostatni wpis Jamesa Van Der Beeka na Instagramie

Pod koniec stycznia 2026 roku, James Van Der Beek opublikował w mediach społecznościowych swój ostatni wpis. Aktor wspomniał o urodzinach swojego ojca i córki. Pisał o ich cechach, o wdzięczności, o miłości. To był osobisty, ciepły i niezwykle rodzinny przekaz, w którym była za to szczerość i bliskość.

„Mój tata i moja córka obchodzą dziś urodziny. Na początku myślałam, że to jedyne, co ich łączy — wydawali mi się tacy różni. Ale z czasem, kiedy oboje coraz bardziej pokazujecie światu, kim naprawdę jesteście, zaczęłam dostrzegać w Was to samo — otwarte, ciepłe, kochające i łagodne serce. Widzę troskę i oddanie, którymi obdarzacie tych, których kochacie najbardziej. Widzę tę kreatywność i oryginalność charakterystyczną dla wodników — to nieszablonowe podejście do świata. Macie różne poczucie humoru, ale oboje potraficie w tak subtelny sposób zmienić atmosferę wokół siebie, że można niemal nie zauważyć, jak potężna jest ta zmiana. W tym szalonym świecie zadziwia mnie, że udało wam się pozostać tak otwartymi, czułymi i autentycznie dobrymi ludźmi. Jesteście cudowni... i jestem niesamowicie wdzięczny, że mam was w swoim życiu. Świat jest lepszym miejscem, ponieważ jesteście w nim obecni”, wyznał.

Dziś tamte słowa wybrzmiewają inaczej. Wpis Jamesa Van Der Beeka stał się jego ostatnim publicznym śladem – zapisem czułości i obecności, który pozostanie z fanami na długo.

Sprawdź też: Żona Emiliana Kamińskiego o ostatnich chwilach jego życia: „Rozwiodę się z tobą, jeśli nie pójdziesz do lekarza”. Niepokoiło ją jedno

Grudzień 2025. Ostatni wywiad i słowa o byciu obecnym

W grudniu 2025 roku James Van Der Beek udzielił wywiadu, w którym otwarcie mówił o doświadczeniach ostatnich miesięcy. Wspominał też chwilę, gdy poznał diagnozę.

„Usłyszałem wtedy w głowie cichy głos: "Wprowadzisz w swoim życiu zmiany, których nigdy, przenigdy byś nie zrobił, gdyby nie ta ekstremalna diagnoza, a one dodadzą ci zdrowych, szczęśliwych lat”, relacjonował na łamach Today.

Przyznawał, że wcześniej drobne, piękne momenty były dla niego elementem większej układanki — czymś, co naturalnie wpisywało się w codzienność. Z czasem nauczył się jednak zatrzymywać w pojedynczej chwili, naprawdę ją przeżywać i doceniać jej ciężar. Podkreślał, że to właśnie ta nowa uważność, umiejętność bycia „tu i teraz”, stała się dla niego najcenniejszym darem ostatnich miesięcy.

„Myślę, że przed chorobą traktowałem te wszystkie małe, piękne chwile jako część większej całości. Po prostu byłem świadomy wszystkiego. Teraz potrafię znacznie częściej zatrzymać się w tej konkretnej chwili. Bycie obecnym to prawdziwy dar, jaki dał mi rak”, dodawał.

Aktor nie ukrywał, że diagnoza zmusiła go do zatrzymania się i przewartościowania codzienności. Mówił wprost, że musiał zwolnić tempo i z większą uważnością podejść do siebie oraz swojego organizmu. Przyznawał, że to proces znacznie dłuższy, niż zakładał — wymagający od niego więcej cierpliwości, większej dyscypliny i siły, o której istnienie wcześniej sam siebie nie podejrzewał.

Sprawdź też: Przeżyli razem niemal 50 lat, los rozdzielił ich rok temu. Joanna Senyszyn wspomina ukochanego męża. Jej słowa wyciskają łzy

James Van Der Beek
James Van Der Beek Michael Buckner/Deadline/Penske Media via Getty Images
Reklama
Reklama
Reklama