Tworzą legendarny duet od 50 lat. Teraz Włodzimierz Korcz i Alicja Majewska zaskoczyli wyznaniem. Byli o krok od rozstania!
Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz od pięciu dekad tworzą jeden z najbardziej niezwykłych duetów polskiej sceny muzycznej. Ich jubileuszowy koncert „Żyć się chce” był nie tylko świętem muzyki, ale też szczerym spojrzeniem na pięćdziesiąt lat wspólnej drogi – pełnej wzlotów, emocji i momentów, gdy ich współpraca naprawdę „wisiała na włosku”.

Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz od pół wieku tworzą jeden z najtrwalszych duetów polskiej sceny muzycznej. Z okazji jubileuszu ich współpracy wyemitowano koncert „Żyć się chce”, podczas którego nie zabrakło szczerych, momentami zaskakujących wyznań. Artyści nie ukrywali, że przez te wszystkie lata były chwile, gdy ich współpraca wisiała na włosku.
Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz: muzyczna historia, która trwa pół wieku
Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz – tych nazwisk nikomu nie trzeba przedstawiać. Od pięciu dekad ich relacja porusza struny emocji nie tylko w piosenkach, ale też w sercach publiczności. To nie tylko współpraca, to historia spleciona z dźwięków, nieporozumień, olśnień i zaufania, którego nie da się podrobić. Ich muzyczna chemia wciąż hipnotyzuje, a ich największe przeboje stały się soundtrackiem do życia wielu pokoleń.
Ale za sceniczną harmonią kryje się coś więcej niż wspólne nuty. To dziesiątki rozmów, nieporozumień i emocjonalnych zakrętów, które niemal niejednokrotnie rozdzieliłyby nawet najtrwalsze duety. W ich przypadku, paradoksalnie, uczyniły więź jeszcze mocniejszą. Bo prawdziwa sztuka nie rodzi się w ciszy, ona wybucha, pulsuje, kłóci się i godzi, by ostatecznie zostawić po sobie coś pięknego.


Kiedy współpraca „wisiała na włosku”. Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz o kulisach współpracy
Choć dla widzów są symbolem harmonii i artystycznego porozumienia, prawda okazała się znacznie bardziej złożona. W trakcie koncertu padły słowa, które zaskoczyły wielu fanów. „Przez te 50 lat pracowałem z bardzo wieloma wybitnymi artystami estrady polskiej (...) ale w pewnym momencie musiałem dokonać wyboru, którego skutki ponoszę do dzisiaj...”, żartował ze sceny Włodzimierz Korcz, wywołując uśmiech u publiczności.
Alicja Majewska, jak przystało na artystkę o nieprzeciętnej klasie i charakterze, nie pozostawiła zaczepki bez odpowiedzi. Z lekkością i nutą prowokacyjnego uroku spojrzała na Włodzimierza Korcza i zapytała wprost, czy żałuje. Kompozytor bez chwili wahania, z rozbrajającą szczerością odparł: „A co ja mam powiedzieć po tych pięćdziesięciu latach?”.
Ale Majewska nie zatrzymała się na półsłówkach. Z charakterystyczną dla siebie odwagą i autoironią sięgnęła głębiej, do chwil, które nie trafiały na pierwsze strony gazet, a które tworzyły prawdziwy obraz ich zawodowego duetu.
Przyznała bez ogródek, że były momenty, w których ich współpraca wisiała na włosku. „Kilkadziesiąt razy”, dopowiedział Korcz z uśmiechem. To było jak mrugnięcie oka do tych wszystkich, którzy wiedzą, że w relacji dwóch silnych osobowości nigdy nie jest tylko różowo. Ale jeśli ta relacja trwa, to znaczy, że jest w niej coś prawdziwego.

Koncert „Żyć się chce” pełen emocji i wspomnień
Podczas jubileuszowego wieczoru, oprócz wzruszeń i muzycznych perełek, pojawiło się coś, co publiczność kocha równie mocno jak przeboje – szczere, nieocenzurowane anegdoty z życia wielkich artystów. Alicja Majewska z uśmiechem przyznała, że zdarzało jej się podważać kompozycje Włodzimierza Korcza w sposób, który dla wielu mógłby wydawać się szokujący. Wspominała momenty, gdy potrafiła spojrzeć mu w oczy i powiedzieć, że utwór jest… za ładny. Albo „rumuński”, mimo że nie miała żadnego punktu odniesienia do muzyki z tamtego kraju.
W tle tych opowieści pobrzmiewała jednak głęboka czułość i bezwarunkowe uznanie. Bo tylko w relacji zbudowanej na zaufaniu można pozwolić sobie na takie słowa i wyjść z nich jeszcze silniejszym duetem. „Proszę wyobrazić sobie taką sytuację, gdzie kompozytor przedstawia piosenkarce piosenkę, nad którą pracował z dwa dni, a ta piosenkarka mówi, że ta piosenka jest rumuńska... mimo że nigdy rumuńskiej piosenki nie śpiewała. Albo stawia taki zarzut kompozytorowi: "Włodku, ta piosenka jest za ładna”, wybrzmiało.
Korcz, podsumowując wszystkie te lata wspólnych doświadczeń, stwierdził krótko, ale z charakterystycznym dla siebie wdziękiem: „Ja jestem złoty człowiek”.

Włodzimierz Korcz, Alicja Majewska Pawel Wodzynski/East News
Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz dziś – co dalej z duetem?
Mimo burz, sporów i artystycznych zgrzytów, ich wspólna historia wciąż pisze się na oczach publiczności z tym samym ogniem, z jakim rozpoczęła się pół wieku temu. Pięćdziesiąt lat to nie tylko okrągła liczba. To świadectwo wytrwałości, lojalności i bezwarunkowego oddania temu, co naprawdę ważne. Bo tylko prawdziwa pasja potrafi przetrwać wszystko: ego, emocje, zmieniające się trendy i osobiste ambicje.
Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz nie należą do tych artystów, którzy celebrują jubileusze, by potem zejść ze sceny. Wręcz przeciwnie, ich obecność na koncertach, w telewizji, na wielkich wydarzeniach, to dowód, że nadal mają coś do powiedzenia. Że nadal potrafią poruszać serca, tak samo mocno jak wtedy, gdy wszystko się zaczęło. Nie tylko nie zwalniają tempa. Oni wciąż biegną, tyle że z gracją, klasą i ogromnym bagażem doświadczeń.
