Zamachowski wrócił wspomnieniami do swojej najtrudniejszej roli. Zwrócił uwagę na jedno
Zbigniew Zamachowski wspomina wyzwania, jakie napotkał grając Michała Wołodyjowskiego w Ogniem i mieczem Jerzego Hoffmana. Aktor opowiada o trudach związanych z porównaniami do Tadeusza Łomnickiego oraz osobistych obawach, które towarzyszyły mu na planie.

Zbigniew Zamachowski powrócił wspomnieniami do jednej z najtrudniejszych ról w swojej karierze – Michała Wołodyjowskiego w Ogniem i mieczem. W rozmowie z Tomaszem Raczkiem aktor otwarcie przyznał, że już na początku pracy nad tym projektem wiedział, iż mierzy się z legendą, której nie da się przebić. W szczególności chodziło o niezapomnianą kreację Tadeusza Łomnickiego, który w Potopie i Panu Wołodyjowskim stworzył postać "małego rycerza", uznawaną za jedną z największych w historii polskiego kina.
Zamachowski przyznał, że jako dziecko miał wielki szacunek do tej roli, ponieważ Michał Wołodyjowski towarzyszył mu od lat młodzieńczych, a postać wykreowana przez Łomnickiego była wzorem dla niego i jego rówieśników. Wspomniał, jak po każdym odcinku Przygód pana Michała z radością naśladował swojego bohatera, uznając go za ideał męskości i honoru.
Przyjęcie roli i obawy aktora
Wspomnienie o propozycji Jerzego Hoffmana, który zaproponował mu rolę Wołodyjowskiego w Ogniem i mieczem, było dla Zamachowskiego momentem pełnym ambiwalencji. "Grom mnie trafił z jasnego nieba" – mówił aktor, który z jednej strony poczuł ogromną radość, a z drugiej – świadomość nieporównywalnej trudności tego zadania. Zdecydowanie zdawał sobie sprawę, że nie da się przebić Łomnickiego, co stanowiło dla niego ogromną barierę.
ZOBACZ TEŻ: "Piłam codziennie" – Richardson ujawnia kulisy związku z Zamachowskim

Trudności na planie i nieoczekiwane wyzwanie
Zamachowski zwrócił uwagę na ograniczenia scenariusza, które wpłynęły na jego rolę w filmie. Jego Wołodyjowski w Ogniem i mieczem jest postacią bardziej drugoplanową, a jego obecność w filmie jest raczej symboliczna. Największym wyzwaniem na planie była dla niego scena pojedynku, która wymagała umiejętności, których wcześniej nie ćwiczył.
Jednak to, co naprawdę przeraziło Zamachowskiego, nie było związane z graniem samej postaci, ale z koniecznością jazdy konnej. Aktor wyjaśnił, że po wypadku związanym z koniem, który miał miejsce w przeszłości, unikał kontaktu z tymi zwierzętami. Praca na planie wymagała od niego przezwyciężenia tego lęku.
CZYTAJ TEŻ: Gabriela Muskała szczerze o Zbigniewie Zamachowskim: „Chyba mogę to zdradzić”

Rola Michała Wołodyjowskiego była dla Zbigniewa Zamachowskiego nie tylko zawodowym wyzwaniem, ale także osobistą podróżą w głąb pamięci i emocji związanych z postacią, którą darzył ogromnym szacunkiem od dzieciństwa. Choć nigdy nie udało mu się przebić legendy Tadeusza Łomnickiego, aktor z powodzeniem oddał ducha tej postaci na ekranie, zmierzył się z trudnościami i obawami, które towarzyszyły mu przez całą produkcję.
Źródło: "Idę do kina z..." Tomasza Raczka