O tym filmie mówią wszyscy fani uniwersum DC. Kinowa premiera "Supergirl" już jutro!
Nie każda historia o superbohaterach zaczyna się od ratowania świata. Czasem prowadzi przez stratę, gniew i podróż, która zmienia wszystko. „Supergirl” ma otworzyć nowy rozdział filmowego DC i już przed premierą wzbudza więcej pytań niż daje odpowiedzi.

Jeszcze zanim widzowie zgaszą światła na pierwszym seansie, „Supergirl” zdążyła stać się jednym z najgłośniej komentowanych filmów roku. Nowa odsłona historii Kary Zor-El nie tylko przedstawia kolejną superbohaterkę DC, ale także wyznacza kierunek, w którym ma podążać odbudowywane filmowe uniwersum studia. Z nową obsadą, kosmiczną skalą opowieści i pierwszymi, szeroko dyskutowanymi opiniami krytyków produkcja wchodzi do polskich kin jako jedna z najważniejszych premier sezonu.
Początek kolejnego rozdziału DC
26 czerwca „Supergirl” debiutuje w polskich kinach jako jedna z najważniejszych premier roku i zarazem drugi kinowy film nowego DC Universe, rozwijanego przez Jamesa Gunna i Petera Safrana. Za kamerą stanął Craig Gillespie, znany z takich produkcji jak „Jestem najlepsza. Ja, Tonya” czy „Cruella”, a scenariusz napisała Ana Nogueira. W roli Kary Zor-El występuje Milly Alcock, której partnerują Matthias Schoenaerts, Eve Ridley, David Corenswet jako Superman oraz Jason Momoa, po raz pierwszy wcielający się w kultowego Lobo.

Film czerpie inspirację z komiksu „Supergirl: Woman of Tomorrow” autorstwa Toma Kinga i Bilquis Evely, jednak twórcy od początku podkreślali, że nie jest to dosłowna adaptacja. Produkcja zachowuje najważniejsze motywy pierwowzoru, jednocześnie rozwijając własny język wizualny i emocjonalny.
Zobacz też: Jesse Eisenberg powraca z nowym filmem jeszcze w tym roku. Pierwszy zwiastun uchyla rąbka tajemnicy
Kosmiczna opowieść o zemście, stracie i dojrzewaniu
Fabuła śledzi Karę Zor-El, która podczas podróży przez galaktykę spotyka młodą Ruthye Marye Knoll. Dziewczyna pragnie pomścić śmierć swojego ojca, a wspólna wyprawa prowadzi bohaterki na niebezpieczny szlak zemsty przeciwko Kremowi. Historia rozgrywa się na wielu odległych światach, łącząc widowiskowe sceny akcji z bardziej kameralną opowieścią o traumie, odpowiedzialności i poszukiwaniu własnej tożsamości.

Twórcy określali film jako kosmiczne kino drogi, świadomie odchodzące od klasycznej formuły superbohaterskich widowisk. W pierwszych reakcjach krytycy zwracali uwagę na surową estetykę, porównania do „Mad Maxa”, a także wyraźne inspiracje westernem i science fiction. Chwalono przede wszystkim kreację Milly Alcock oraz energiczny debiut Jasona Momoi jako Lobo, choć część recenzentów wskazywała również na nierówne tempo narracji i mniej wyrazistego antagonistę.
Pierwsze opinie i znaczenie filmu dla przyszłości DC
Jeszcze przed oficjalną premierą „Supergirl” zebrała zróżnicowane, ale przeważnie pozytywne pierwsze recenzje. Wiele z nich podkreśla emocjonalny ciężar historii, odmienny ton względem wcześniejszego „Supermana” oraz odwagę w budowaniu bardziej niejednoznacznej bohaterki. Krytycy zgodnie wskazują, że Milly Alcock tworzy własną interpretację Kary Zor-El, wyraźnie odcinając się od wcześniejszych ekranowych wcieleń postaci.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Premiera ma znaczenie nie tylko dla samej bohaterki, lecz również dla całego nowego uniwersum DC. Film jest kolejnym etapem realizacji planu Jamesa Gunna i Petera Safrana, zakładającego budowę spójnego świata opowieści po sukcesie „Supermana”. Jeśli publiczność podzieli entuzjazm części krytyków, „Supergirl” może okazać się produkcją, która umocni nowy kierunek DC Studios i pokaże, że kino superbohaterskie wciąż potrafi zaskakiwać nie tylko widowiskiem, ale również emocjami i autorskim podejściem do znanych postaci.