Ten serial był hitem Netfliksa, porównywano go do "Białego lotosu". Teraz powraca z drugim sezonem!
Wielki hit Netflixa wraca na platformę. „Cztery pory roku” znów zabiorą widzów do świata pełnego emocji, napięć i relacji, które zmieniają się z każdym kolejnym sezonem.

Powraca jeden z najbardziej zaskakujących hitów Netflixa ostatnich miesięcy. „Cztery pory roku” dziś doczekały się premiery 2. sezonu, a widzowie ponownie spotkają bohaterów, których relacje okazały się znacznie bardziej skomplikowane, niż sugerowała lekka komediowa forma. Tina Fey i gwiazdorska obsada wracają z historią pełną napięć, emocji i charakterystycznego, gorzko-zabawnego klimatu.
Fenomen serialu
Są seriale, które ogląda się dla fabuły, i są takie, które przypominają rozmowę podsłuchaną podczas wakacyjnego wyjazdu starych przyjaciół, pełną ironii, niewypowiedzianych żali i śmiechu, pod którym pulsuje lęk przed przemijaniem. „Cztery pory roku” należą właśnie do tej drugiej kategorii. Netflixowy hit Tiny Fey, inspirowany filmem Alana Aldy z 1981 roku, dziś powraca z drugim sezonem i ponownie zabiera widzów w świat ludzi po czterdziestce, którzy próbują ocalić relacje, choć życie coraz częściej wymyka im się spod kontroli.

Pierwszy sezon okazał się jednym z najbardziej komentowanych serialowych zaskoczeń platformy. Publiczność pokochała go za inteligentny humor i emocjonalną szczerość, a krytycy zwracali uwagę na wyjątkowy balans między komedią a melancholią. Tina Fey, współtwórczyni serialu obok Lang Fisher i Tracey Wigfield, stworzyła opowieść o przyjaźni, małżeństwie i starzeniu się bez taniego sentymentalizmu. Każdy odcinek rozgrywa się podczas kolejnych sezonowych wyjazdów bohaterów, a rytm natury staje się metaforą rozpadających się relacji i prób ich odbudowy. To właśnie ta prostota konstrukcji okazała się podstawową siłą serialu.
Gwiazdorska obsada i nowy rozdział po śmierci Nicka
W centrum historii ponownie znajdują się Kate i Jack grani przez Tinę Fey oraz Willa Forte, a także Danny i Claude, w tych rolach Colman Domingo i Marco Calvani. W obsadzie wracają również Kerri Kenney-Silver oraz Erika Henningsen. Nad drugim sezonem unosi się jednak cień Nicka, bohatera granego wcześniej przez Steve’a Carella. Jego śmierć staje się osią nowych odcinków i punktem wyjścia do opowieści o żałobie, samotności i konieczności redefiniowania relacji.

Nowy sezon liczy osiem odcinków, prowadząc bohaterów przez kolejne wspólne wyjazdy, tym razem również po Europie. Według zapowiedzi i pierwszych recenzji twórcy jeszcze mocniej skupiają się na emocjonalnym chaosie wieku średniego. Bohaterowie rozmawiają o rodzicielstwie, kryzysach małżeńskich i strachu przed starzeniem się, ale serial nie traci przy tym lekkości. Krytycy podkreślają, że „Cztery pory roku” nadal potrafią być błyskotliwe, absurdalnie zabawne i zaskakująco ciepłe. To właśnie chemia między aktorami sprawia, że nawet najbardziej gorzkie dialogi brzmią autentycznie.
Kulisy produkcji
Twórcy serialu od początku podkreślali, że nie chcieli realizować klasycznej komedii romantycznej. „Cztery pory roku” mają bardziej przypominać filmową kronikę ludzi, którzy osiągnęli moment życia, w którym wszystkie decyzje zaczynają mieć konsekwencje. W recenzjach powraca porównanie do kina Nancy Meyers, luksusowe domy, jeziora, włoskie plenery i perfekcyjnie stylizowane wnętrza kontrastują tu z emocjonalnym chaosem bohaterów. Ta estetyczna miękkość jest jednak tylko fasadą dla opowieści o lęku przed samotnością i rozpadem długoletnich związków.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Fenomen serialu polega również na tym, że mówi językiem widzów 40+. Bohaterowie nie próbują udawać młodszych niż są, a humor wynika z codziennych frustracji, zmęczenia i świadomości, że życie nie przypomina już romantycznej fantazji. Właśnie dlatego drugi sezon budzi dziś tak duże emocje. „Cztery pory roku” nie oferują eskapizmu, przeciwnie, pokazują, że współczesna dorosłość bywa niewygodna, śmieszna i bolesna jednocześnie. I być może właśnie dlatego widzowie tak bardzo chcą wracać do tej historii. Od dziś serial można oglądać na platformie Netflixa.
Zobacz też: Nowa komedia reżysera kultowego "Lejdis" z pierwszym zwiastunem! W obsadzie plejada polskich gwiazd