O imprezach w tym hotelu na Ibizie do dziś krążą legendy. Ta piosenka sprawiła, że stał się miejscem kultowym
Choć „Club Tropicana” to dziś klasyk muzyki pop, jego twórcy – George Michael i Andrew Ridgeley – nie byli do końca usatysfakcjonowani jego odbiorem. Z okazji 63. urodzin Ridgeleya cofamy się do lat 80., by przypomnieć historię tego wakacyjnego hitu, który narodził się w jego salonie i niemal zdobył szczyt list przebojów.

Z okazji 63. urodzin Andrew Ridgeleya przyglądamy się historii kultowego hitu „Club Tropicana” zespołu Wham! Utwór, napisany wspólnie z George'em Michaelem, powstał w salonie Ridgeleya. Choć osiągnął sukces komercyjny, artyści czuli niedosyt. „To mógł być numer jeden!” – twierdzili.
Jak powstał „Club Tropicana”? Początki w salonie Ridgeleya
Ten jeden z najbardziej charakterystycznych hitów lat 80. – „Club Tropicana” – narodził się w nietypowym miejscu. Utwór został wspólnie napisany przez George’a Michaela i Andrew Ridgeleya w... salonie tego drugiego. Był to pierwszy singiel, który duet stworzył po debiutanckim albumie Wham!. Inspiracją stała się m.in. subkultura new romantic, znana z ekstrawaganckiego stylu i zamiłowania do muzyki elektronicznej.

Club Tropicana – hedonistyczny ukłon w stronę Ibizy
„Club Tropicana” miał być czymś więcej niż tylko piosenką – to był manifest stylu życia. Utwór był hedonistycznym hołdem dla hotelu na Ibizie, który w latach 80. uchodził za miejsce kultowe, odwiedzane przez takie gwiazdy jak Freddie Mercury. To właśnie na tej hiszpańskiej wyspie nakręcono słynny teledysk do utworu, co dodatkowo podkreśliło jego wakacyjny, beztroski klimat.
Sukces, który mógł być większy. Wham! kontra Top Of The Pops
Pomimo dużej popularności, „Club Tropicana” nie osiągnął szczytu list przebojów. Piosenka dotarła do czwartego miejsca brytyjskiej listy przebojów, ale według Ridgeleya miała potencjał na więcej. W wywiadzie dla „No. 1 Magazine” z 1983 roku artysta wyraził swoje rozczarowanie:
– Uważam, że "Club Tropicana" mogłaby być numerem jeden, gdyby miała odpowiednią promocję, ale przez dwa tygodnie po premierze byliśmy spychani do pierwszej połowy programu Top Of The Pops, emitowanego wcześniej wieczorem. Byliśmy naprawdę wkurzeni – mówił.
Klubowy hit kontra krytyka. George Michael niedoceniony?
Różnica między debiutanckim albumem Wham! a „Club Tropicana” była wyraźna – nowy utwór był znacznie bardziej rozrywkowy. To nie spodobało się części mediów, które zaczęły krytykować zespół za hedonistyczny przekaz. Ridgeley wspominał, że wpływało to szczególnie na George’a Michaela:
– George rzeczywiście przejmował się tym znacznie bardziej niż ja, ponieważ wtedy sam dźwigał na swoich barkach obowiązki pisania. Nie chodziło tylko o pisanie piosenek – jego talent wokalny był niedostrzegany, a uznanie przyszło trochę za późno – powiedział w rozmowie z „The Guardian” w 2023 roku.
Dziedzictwo „Club Tropicana” – 40 lat później
Dziś, z perspektywy czasu, „Club Tropicana” pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów lat 80. Choć nigdy nie dotarł na sam szczyt list przebojów, jego wpływ na popkulturę jest niepodważalny. To piosenka, która idealnie oddaje ducha epoki – beztroskę, zabawę i kolorowy eskapizm. A wszystko zaczęło się w skromnym salonie Andrew Ridgeleya.
Źródło: Złote Przeboje