Reklama

Związek z jej pierwszym mężem okazał się koszmarem, a kolejne związki kończyły się rozczarowaniem. W jednym z wywiadów wyznała, że była skazana na związki z mężczyznami, którzy nie byli gotowi na prawdziwą miłość i relację opartą na wzajemnym szacunku. Jej historia to opowieść o tęsknocie za prawdziwym uczuciem i wielkich rozczarowaniach, które w efekcie wpłynęły na jej postrzeganie miłości.

Pierwsze małżeństwo – nieświadoma zdrada

W wieku niespełna 20 lat Ewa Kuklińska po raz pierwszy wyszła za mąż. Jej mąż, przystojny architekt, pochodził z Francji, a znajomość z nim zaczęła się bardzo obiecująco. „Ten obywatel świata zawojował mnie absolutnie” – mówiła o nim Kuklińska, wspominając, jak zakochała się w nim po prostu od pierwszego wejrzenia. Ślub odbył się w jej rodzinnej Szczawnicy, a młoda aktorka pełna nadziei wkraczała w nowy etap życia.

Jednak już po kilku miesiącach zaczęła zauważać, że mąż unika spędzania wspólnego czasu w jego rodzinnym mieście. „Pochłonięta rygorem teatralnego życia, nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego mąż nigdy nie zaprasza mnie do Paryża” mówiła w rozmowie z „Galą”. „Dopiero po paru miesiącach okazało się, że jest nas dwie”. Aktorka odkryła, że jej mąż był już żonaty we Francji, a jego małżeństwo z Ewą nigdy nie zostało zalegalizowane, ponieważ formalności związane z rozwodem z poprzednią żoną nie zostały dopełnione. Kuklińska po latach na łamach „Magazynu Kobiet Spełnionych” powiedziała wprost, że jej małżeństwo „ani sekundy nie było ważne”. To była prawdziwa trauma, która na zawsze zmieniła jej postrzeganie miłości i zaufania w relacjach międzyludzkich. „Później przez długie lata nie mogłam wejść w żadną poważną relację z mężczyznami. Nagle straciłam do wszystkich zaufanie. To była skaza” czytamy jej wypowiedź dla „Gali”.

Ewa Kuklińska, Warszawa 1983.
Ewa Kuklińska, Warszawa 1983. Fot. PAP/Afa Pixx/Krzysztof Wellman

Ewa Kuklińska: związki pełne bólu i rozczarowań

Po zakończeniu małżeństwa z pierwszym mężem Ewa Kuklińska próbowała ponownie uwierzyć w miłość, decydując się na kolejne związki. Niestety, i te okazały się pełne rozczarowań. W 1981 roku, po bolesnym rozstaniu, aktorka poznała kolejnego mężczyznę – majętnego biznesmena. Związek wydawał się obiecujący, ale i ten mężczyzna, mimo obietnic, nie rozwiązał swoich spraw małżeńskich. Zamiast Ewy, po wyjeździe za granicę zabrał ze sobą… swoją żonę i dzieci. To kolejne zranienie, które zostawiło po sobie głęboką ranę.

Jej kolejnym partnerem był profesor ekonomii, z którym wiązała nadzieje na szczęśliwe życie, ale także ten związek zakończył się rozwodem. Kuklińska z bólem wspominała, że przez lata po tym doświadczeniu nie mogła wejść w żadną poważną relację, tracąc wiarę w mężczyzn i w miłość. Jej ostatnim mężem był Holender, który również nie zapewnił jej stabilizacji w życiu. „W końcu zmobilizowałam wszystkie siły i wypchnęłam go za drzwi. Więcej go nie widziałam. Rozwiodłam się z nim per procura i tak zakończyły się moje małżeństwa” wyznała na łamach „Gali”.

Dojrzałość i samotność

Z biegiem lat Ewa Kuklińska coraz bardziej oswajała się z samotnością. W międzyczasie była w nieformalnym związku z Tomaszek Stockingerem, który pozostawał w związku małżeńskim z inną kobietą. Po tym zawodzie miłosnym, choć wciąż miała wielu adoratorów, jej serce było zamknięte na nowe relacje.

Ewa Kuklińska, Tomasz Stockinger, 01.07.2005
Ewa Kuklińska, Tomasz Stockinger, 01.07.2005 Fot. PIOTR GAJEK/East News

Po latach doświadczeń aktorka stwierdziła, że życie singielki jest może mniej ekscytujące, ale zdecydowanie spokojniejsze. W jednym z wywiadów przyznała, że teraz, jako dojrzała kobieta, zaczęła doceniać to, że nie musi już polegać na mężczyznach. „Po latach, kiedy jestem dojrzałą kobietą, docierają do mnie zwierzenia mężczyzn, którzy się we mnie kochali... niektórych nigdy bym o to nie podejrzewała” – wyznała, wspominając mężczyzn, którzy kiedyś skrycie ją adorowali, ale nigdy nie wyrazili swoich uczuć. Aktorka zauważyła, że w młodszych latach wydawało jej się, że nie przystaje do ideału partnerki, ale teraz rozumie, że to ona sama stawiała bariery. Kuklińska zaakceptowała życie w pojedynkę, przyznając, że to może być mniej porywające, ale daje jej poczucie wewnętrznej harmonii.

Ewa Kuklińska, Warszawa 05.1987.
Ewa Kuklińska, Warszawa 05.1987. Fot. PAP/Maciej Belina Brzozowski

Authors

Reklama
Reklama
Reklama