Nie tylko „Mężczyźni wolą blondynki”. Oto 5 filmów Marilyn Monroe, które warto zobaczyć choć raz
Przypadająca dziś setna rocznica urodzin Marilyn Monroe to dobra okazja, by przypomnieć, dlaczego pozostaje jedną z największych legend kina. Jej dorobek nie ograniczał się do najbardziej oczywistych tytułów i ekranowego wizerunku seksbomby. W tych pięciu filmach Monroe udowodniła, że była aktorką o niezwykłej charyzmie, komediowym wyczuciu i dramatycznej wrażliwości.

Marilyn Monroe pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon w historii światowego kina. Choć przez lata jej wizerunek często sprowadzano do symbolu seksu i hollywoodzkiej gwiazdy, na ekranie wielokrotnie udowadniała, że posiadała znacznie większy talent aktorski, niż przypisywali jej krytycy początku kariery. Potrafiła być zabawna, wzruszająca, romantyczna i dramatyczna, a każda kolejna rola odsłaniała nową twarz aktorki. Oto pięć filmów, w których Marilyn Monroe stworzyła swoje najważniejsze i najbardziej pamiętne kreacje.
1. „Asfaltowa dżungla” (1950), reż. John Huston
Choć Marilyn Monroe pojawia się w „Asfaltowej dżungli” stosunkowo krótko, właśnie ten film stał się jednym z pierwszych momentów, gdy Hollywood zwróciło na nią uwagę. Klasyczny kryminał Johna Hustona opowiada o grupie przestępców planujących perfekcyjny napad na sklep jubilerski. Misternie przygotowana akcja szybko zaczyna jednak wymykać się spod kontroli, prowadząc bohaterów ku nieuniknionej katastrofie.

Monroe wciela się w Angelę Phinlay, młodą kochankę wpływowego prawnika. Wystarczyło zaledwie kilka scen, by przyciągnęła uwagę widzów i producentów. Jej ekranowa obecność była magnetyczna, kamera wręcz instynktownie odnajdywała ją w każdym ujęciu. Film zdobył cztery nominacje do Oscara, a sukces produkcji pomógł Marilyn rozpocząć drogę ku gwiazdorstwu. Dziś jej występ jest często wskazywany jako pierwszy sygnał narodzin wielkiej hollywoodzkiej legendy.
2. „Słomiany wdowiec” (1955), reż. Billy Wilder
Jeżeli istnieje jedna scena, która na zawsze zapisała się w historii popkultury, to właśnie ta z filmu „Słomiany wdowiec”. Adaptacja broadwayowskiej sztuki opowiada o nowojorskim wydawcy Richardzie Shermanie, który podczas wakacyjnej nieobecności żony zaczyna fantazjować o romansie z piękną sąsiadką mieszkającą piętro wyżej.

Marilyn Monroe gra tutaj postać określaną po prostu jako „Dziewczyna”. Aktorka stworzyła bohaterkę pełną uroku, naturalności i niewinnego wdzięku, który skutecznie rozbraja głównego bohatera. To właśnie w tym filmie powstała słynna scena nad kratką wentylacyjną metra, gdy podmuch powietrza unosi białą sukienkę Monroe. Obraz Billy’ego Wildera stał się ogromnym sukcesem komercyjnym, a sama scena przeszła do historii kina jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów XX wieku. Marilyn udowodniła, że jej komediowy talent jest równie imponujący jak niezwykła fotogeniczność.
Zobacz też: To dzieło zachwyciło krytyków. Jest pierwszy zwiastun nagrodzonego w Cannes filmu Pawlikowskiego
3. „Przystanek autobusowy” (1956), reż. Joshua Logan
„Przystanek autobusowy” przyniósł Marilyn Monroe jedną z najbardziej dojrzałych i cenionych ról w całej karierze. Film opowiada historię Cherie, piosenkarki występującej w podrzędnym klubie, która marzy o lepszym życiu. Jej los splata się z historią młodego kowboja zakochanego w niej niemal od pierwszego wejrzenia.

To właśnie tutaj Monroe odchodzi od stereotypowego wizerunku blond piękności. Jej Cherie jest zagubiona, wrażliwa i pełna emocjonalnych sprzeczności. Aktorka stworzyła postać niezwykle ludzką, pokazując subtelność i dramatyczną głębię, której wcześniej wielu krytyków u niej nie dostrzegało. Występ spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem recenzentów i przyniósł jej nominację do Złotego Globu. Film do dziś pozostaje jednym z najważniejszych dowodów na to, że Monroe była pełnoprawną aktorką dramatyczną, a nie wyłącznie gwiazdą komedii romantycznych.
4. „Książę i aktoreczka” (1957), reż. Laurence Olivier
Spotkanie dwóch światów, hollywoodzkiej gwiazdy i brytyjskiego mistrza sceny. Tak najkrócej można opisać „Księcia i aktoreczkę”, film będący efektem współpracy Marilyn Monroe i Laurence’a Oliviera. Akcja rozgrywa się w Londynie na początku XX wieku. Amerykańska aktorka musicalowa Elsie Marina spotyka wpływowego księcia-regenta niewielkiego europejskiego państwa, a ich relacja szybko komplikuje polityczne i uczuciowe plany obu stron.

Monroe zachwyca w roli Elsie energią, spontanicznością i komediowym wyczuciem. Jej bohaterka wnosi do sztywnego świata arystokracji świeżość oraz naturalny wdzięk. Za tę kreację aktorka otrzymała nagrodę David di Donatello dla najlepszej zagranicznej aktorki. Film pozostaje fascynującym zapisem momentu, w którym Marilyn mierzyła się z jednym z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia i bez kompleksów dotrzymywała mu kroku.
Zobacz też: Ten serial był hitem Netfliksa, porównywano go do "Białego lotosu". Teraz powraca z drugim sezonem!
5. „Pół żartem, pół serio” (1959), reż. Billy Wilder
Dla wielu krytyków i widzów jest to nie tylko najlepsza rola Marilyn Monroe, ale także jedna z najwybitniejszych komedii w historii kina. Film Billy’ego Wildera opowiada o dwóch muzykach, którzy stają się świadkami mafijnych porachunków. Aby uniknąć śmierci, przebierają się za kobiety i dołączają do żeńskiego zespołu muzycznego podróżującego przez Stany Zjednoczone.

Monroe wciela się w Sugar Kane Kowalczyk, wokalistkę i ukulelistkę marzącą o wielkiej miłości. Aktorka stworzyła postać jednocześnie zabawną, uroczą i wzruszającą. Sugar skrywa za pogodnym uśmiechem samotność oraz rozczarowania życiowe, co nadaje bohaterce wyjątkową głębię. Film zdobył Oscara za kostiumy, a Monroe otrzymała za swoją rolę Złoty Glob dla najlepszej aktorki w komedii lub musicalu. Jej ekranowa charyzma, perfekcyjne wyczucie humoru i naturalna lekkość sprawiły, że „Pół żartem, pół serio” pozostaje najpełniejszym symbolem jej talentu.