Święta to dla niej wyjątkowy czas, mimo trudnych doświadczeń, które spotkały jej rodzinę. Ewa Błaszczyk podkreśliła, że atmosferę tego okresu buduje bliskość rodziny i wspólnie spędzane chwile.

WIDEO

player placeholder

Ewa Błaszczyk opowiedziała o świątecznych planach

W rozmowie z Joanną Racewicz dla serwisu "Party" Ewa Błaszczyk szczerze opowiedziała o nadchodzących świętach Bożego Narodzenia. Aktorka zdradziła, że w jej domu w tym czasie pojawia się wiele osób. "Tłum ludzi, trzeba przynieść stoły z ogrodu i połączyć, przytargać choinkę. Tak jest nas zawsze ze 20 osób. No tak, jak to święta...", powiedziała Błaszczyk.

Emocje towarzyszące Ewie Błaszczyk podczas rozmowy były wyraźne. Wspomnienie o córce Oli poruszyło ją szczególnie: „Dwanaście potraw to nie, ale żeby było ciepło, żeby wszyscy byli. Ale zawsze jest fajna atmosfera. Pali się w kominie i dobrze. Ola na wózeczku z nami…”.

Zobacz także:
ewa-blaszczyk-z-corka-viva-sierpien-2016-372722-GALLERYBIG-158fa11
Fot. ks. Wojtek Drozdowicz /

– Kiedy następne operacje wszczepienia stymulatorów?

Ewa Błaszczyk: Pod koniec lipca, potem październik i grudzień, żeby jak najszybciej było 15, bo na tyle jest zgoda Komisji Bioetycznej. Wszystko finansuje fundacja. Sam stymulator kosztuje 80 tysięcy, do tego dochodzi pobyt w szpitalu. Bardzo potrzebne są nam pieniądze. Program na razie jest eksperymentalny. Ale jeśli się potwierdzi, że metoda daje efekty, jest szansa na sfinansowanie terapii przez NFZ. Zobacz, kiedyś stymulatory serca też były eksperymentalne, a dziś wszczepia się je w małych szpitalach. Bardzo czekam na „Budzik” dla dorosłych. Ogromna szansa dla ludzi w śpiączce po wypadkach komunikacyjnych, innych ciężkich urazach. Będą mogli być w szpitalu do 15 miesięcy po wypadku.


– A kiedy odpoczniesz?
Ewa Błaszczyk:Mam nadzieję, że w połowie sierpnia wsiądziemy z Manią w samolot i polecimy do Chorwacji. Na cały długi tydzień (śmiech). Będziemy sobie pływać łódeczką do Dubrownika.


– Potrafisz się wyłączyć?
Ewa Błaszczyk:Już teraz tak. Zostawiam wszystko. Komunikuję się tylko z domem w sprawach Oli. Nie odpoczywam tak jak dawniej. Kiedyś wyjeżdżałam na dłużej, dużo zwiedzałam, a teraz na wakacjach nie robię prawie nic. Leżę sobie na plaży i rozmyślam, czy może przekręcę się na lewy bok. Zajmuje mi to ze cztery godziny. Może wstanę i dojdę do morza. Może… Nic nie muszę, totalny reset. I najlepiej, żebym w ogóle nie rozumiała języka, którym mówią wokół ludzie. I żeby nikt się do mnie nie odzywał i nic ode mnie nie chciał.


Polecamy:"Musimy to obserwować. Dzisiaj rano byłam z nią na SPEKCIE". Ewa Błaszczyk o operacji Oli

ewa-blaszczyk-z-corka-viva-sierpien-2016-372724-GALLERY600-22e56ef
ks. Wojtek Drozdowicz /

Córką Ewy Błaszczyk, Olą Janczarską, aktorka opiekuje się wraz z drugą córką, Manią, siostrą bliźniaczką Oli.

Wszystkie prezentowane zdjęcia zostały wykonane przez księdza Wojciecha Drozdowicza, przyjaciela Ewy Błaszczyk, z którym w 2002 roku założyła fundację „A kogo?” i zostały opublikowane w magazynie VIVA! w sierpniu 2016 roku.

Fundacja "Budzik" i nieustająca walka Ewy Błaszczyk

Aleksandra, jedna z córek aktorki, w 2000 roku po zakrztuszeniu się straciła przytomność i od tego momentu pozostaje w stanie śpiączki. Był to dla Ewy Błaszczyk niezwykle trudny czas, który na zawsze odmienił życie jej rodziny. Aktorka nie poddała się rozpaczy – rozpoczęła aktywną walkę o zdrowie córki, m.in. poprzez założenie fundacji "Budzik".

Fundacja ta zajmuje się pomocą osobom w stanie śpiączki i wspiera ich rodziny. Jej działania są doceniane w całym kraju. Dzięki fundacji wiele dzieci i dorosłych miało szansę na rehabilitację i wybudzenie. Błaszczyk nie przestaje wierzyć, że i jej ukochana córka pewnego dnia odzyska świadomość.

Fot. PAP/Paweł Supernak