Nie każdy film potrzebuje entuzjastycznych recenzji, by stać się kinowym przebojem. „Inna mamusia” z Jessicą Chastain jest tego najlepszym przykładem. Mroczny horror o rodzinnych lękach i niepokojącym sobowtórze zbiera druzgocące oceny krytyków, a jednocześnie zaskakuje wynikami box office. Tuż przed Halloween ta pełna sprzeczności produkcja przyciąga uwagę nie tylko miłośników gatunku.

WIDEO…

player placeholder

Jessica Chastain w podwójnej roli

Co, jeśli największe zagrożenie czai się pod postacią osoby, której ufamy najbardziej? „Inna mamusia” zamienia rodzinny dom w przestrzeń psychologicznego niepokoju, a macierzyństwo w źródło pierwotnego lęku. Bohaterką filmu jest ośmioletnia Bela (Arabella Olivia Clark), której dzieciństwo naznaczają konflikty rodziców. Sytuacja przybiera złowrogi obrót, gdy dziewczynka spotyka tajemniczą istotę wyglądającą dokładnie jak jej matka, Ursula. W obie postacie wciela się Jessica Chastain, nadając historii dodatkowy wymiar niejednoznaczności.

Za kamerą stanął Rob Savage, reżyser „Boogeymana”, który sięgnął po powieść „Coś się dzieje w naszym domu” Josha Malermana. Scenariusz przygotował Nathan Elston, a wśród producentów znalazł się James Wan, doskonale znany miłośnikom kina grozy. Na ekranie Chastain towarzyszą Jay Duplass i Karen Allen. Dla oscarowej aktorki, mającej w dorobku „Mamę” i „To: Rozdział drugi”, jest to kolejny powrót do gatunku, w którym psychologiczne napięcie okazuje się równie istotne jak sam strach.

Zobacz także:

Zobacz też: "The New York Times" opublikował ranking najlepszych seriali XXI wieku. TOP 10 zaskakuje!

Fenomen „Innej mamusi” w box office

Gwiazdorska obsada, uznani twórcy i sugestywny punkt wyjścia nie zagwarantowały jednak artystycznego sukcesu. „Inna mamusia” spotkała się z wyjątkowo surowym przyjęciem. Film uzyskał zaledwie 17 % pozytywnych ocen krytyków w Rotten Tomatoes, podczas gdy wynik publiczności wynosi 48%. Recenzenci zarzucają jej fabularny chaos, nieprzekonujące efekty wizualne i niewykorzystany potencjał historii. Nawet podwójna kreacja Jessiki Chastain nie zdołała odmienić krytycznego odbioru.

inn

Tymczasem przy kinowych kasach rozgrywa się zupełnie inny scenariusz. Według danych „Inna mamusia” zarobiła globalnie 45,1 mln dolarów, przy budżecie szacowanym na ok. 18 miliona dolarów. Na rynku amerykańskim wpływy wyniosły ok. 27,5 mln, a za granicą 17,69 mln. To zaskakujący kontrast między ocenami a komercyjnym zainteresowaniem. Choć dalsza dynamika sprzedaży biletów pozostaje niewiadomą, horror już udowodnił, że druzgoczące recenzje nie zawsze odstraszają publiczność.

Horror, którego największą zagadką jest jego popularność

Trudno o bardziej sugestywny motyw na halloweenowy seans niż sobowtór matki, który podważa wszystko, co dotąd wydawało się bezpieczne. „Inna mamusia” wykorzystuje jeden z najbardziej niepokojących paradoksów kina grozy, gdie znajoma twarz może budzić większy strach niż najbardziej wymyślny potwór. To właśnie ten koncept, w połączeniu z magnetyzmem Jessiki Chastain, pozostaje najmocniejszą obietnicą filmu.

Polska premiera została zaplanowana na 23 października, tuż przed Halloween. Dla wielbicieli aktorki będzie to okazja do zobaczenia jej w dwóch kontrastujących odsłonach, a dla fanów horroru do skonfrontowania wyjątkowo złych recenzji z niespodziewaną popularnością produkcji. Bo choć „Inna mamusia” nie przekonała krytyków, najwyraźniej znalazła sposób, by przyciągnąć widzów. I być może właśnie ten rozdźwięk jest najbardziej intrygującym elementem całego widowiska.

Zobacz też: Twórca „Nosferatu” powraca z jeszcze mroczniejszym filmem. Nowy zwiastun potwierdza hollywoodzką obsadę oraz mistyczną aurę