2026 rok należy do Sandry Hüller. Aktorka pojawia się w czterech bardzo różnych produkcjach, pracuje z uznanymi reżyserami i ponownie trafia do centrum rozmów o Oscarach. Od „Project Hail Mary” po „Rose” jej filmografia pokazuje dziś, że Hüller nie buduje kariery według jednego schematu, lecz konsekwentnie wymyka się oczekiwaniom.

WIDEO…

player placeholder

Od „Anatomii upadku” do Hollywood

Jeszcze niedawno Sandra Hüller była przede wszystkim jednym z najważniejszych nazwisk europejskiego kina ale 2023 rok zmienił skalę jej kariery. W Cannes pojawiła się jednocześnie w „Anatomii upadku” Justine Triet i „Strefie interesów” Jonathana Glazera, dwóch filmach, które później stały się częścią festiwalowego sezonu. Za pierwszą z tych ról Hüller otrzymała nominację do Oscara dla najlepszej aktorki.

Sandra Hüller - Oscary 2027
Zobacz także:

Zamiast jednak wykorzystać ten moment do prostego transferu do Hollywood, zaczęła poruszać się między dwoma światami. W 2026 ma aż cztery znaczące premiery: widowiskowy „Project Hail Mary”, „Digger” Alejandro G. Iñárritu oraz dwa czarno-białe dramaty, „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego i „Róża” Markusa Schleinzera. To nie seria podobnych wyborów, lecz demonstracja aktorskiej elastyczności.

Zobacz też: Ten film to największy faworyt do Oscarów 2027! Warto go obejrzeć choćby dla Penélope Cruz i Glenn Close

Cztery filmy, cztery różne Hüller

W „Project Hail Mary” Hüller gra Evę Stratt, architektkę misji, która podejmuje bezwzględne decyzje w obliczu globalnego zagrożenia. To postać daleka od klasycznej hollywoodzkiej mentorki, chłodna, pragmatyczna i moralnie niejednoznaczna. W „Digger” Iñárritu aktorka ponownie zmienia rejestr, pojawiając się jako Emma Rockwell, przyrodnia siostra i partnerka biznesowa bohatera granego przez Toma Cruise’a.

Sandra Hüller - Oscary 2027

Jeszcze inny ciężar ma „Ojczyzna”. Hüller wciela się w Erikę Mann, która towarzyszy swojemu ojcu Thomasowi Mannowi podczas jego podróży po powojennych Niemczech w 1949. Film Pawlikowskiego był prezentowany w konkursie w Cannes, a Polska wybrała go jako swojego oficjalnego kandydata do Oscara w kategorii najlepszego filmu międzynarodowego. Hüller znajduje się tu w samym emocjonalnym centrum opowieści o rodzinie, wygnaniu i powrocie.

„Róża” prowadzi ją z Berlina prosto do sezonu oscarowego

Najbardziej bezpośrednio z oscarową rozmową łączy Hüller „Róża”. U Schleinzera gra kobietę, która po wojnie trzydziestoletniej żyje jako mężczyzna i próbuje znaleźć miejsce w odizolowanej społeczności. Rola przyniosła jej na Berlinale Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszą główną kreację aktorską. Austria wybrała „Różę” jako swojego kandydata do Oscara w kategorii filmu międzynarodowego, a kinową premierę zaplanowano na 9 października.

To sprawia, że Hüller może być obecna w sezonie nagród na kilku frontach jednocześnie. „Róża” i „Ojczyzna” reprezentują Austrię oraz Polskę w wyścigu międzynarodowym, podczas gdy „Project Hail Mary” i „Digger” pokazują jej rosnącą pozycję w dużych produkcjach anglojęzycznych. Po „Anatomii upadku” nie próbuje więc powtórzyć tego samego sukcesu. Buduje karierę, w której kolejny Oscar może być efektem ubocznym znacznie ciekawszej strategii: nieprzewidywalności.

Zobacz też: Sandra Hüller w drodze po Oscara! Najnowsze dzieło aktorki to dramatyczna opowieść o zamianie ról