Sandra Hüller w drodze po Oscara! Najnowsze dzieło aktorki to dramatyczna opowieść o zamianie ról
Niektóre role nie kończą się wraz z napisami. „Róża” już po pierwszych pokazach stała się filmem, o którym mówi się nie tylko w kontekście artystycznego sukcesu, lecz także wielkich nagród. W centrum tych rozmów staje Sandra Hüller.

Już po premierze na Berlinale „Róża” stała się jednym z najgłośniej komentowanych europejskich filmów roku. Hipnotyczny dramat Markusa Schleinzera zachwyca krytyków, ale to przede wszystkim niezwykła kreacja Sandry Hüller sprawia, że coraz częściej mówi się o jej szansach na oscarową nominację.
Historia, która wymyka się schematom
Po serii wybitnych kreacji Sandra Hüller ponownie znalazła się w centrum światowej dyskusji o kinie autorskim. W „Róży” w reżyserii Markusa Schleinzera wciela się w kobietę, która po wojnie trzydziestoletniej przybiera męską tożsamość, by zdobyć wolność i miejsce w świecie zdominowanym przez patriarchalne reguły. To opowieść inspirowana historycznymi przypadkami kobiet żyjących jako mężczyźni, lecz zamiast efektownego kostiumowego widowiska otrzymujemy kameralne studium człowieka zmuszonego do nieustannego ukrywania własnej prawdy.

Schleinzer, który odpowiada także za scenariusz napisany wspólnie z Alexandrem Bromem, buduje narrację z niezwykłą dyscypliną formalną. Czarno-białe zdjęcia Geralda Kerkletza, oszczędny rytm opowieści oraz muzyka Tary Nome Doyle tworzą hipnotyczny świat, w którym cisza bywa równie znacząca jak dialog. W obsadzie znaleźli się także Caro Braun, Robert Gwisdek, Godehard Giese i Marisa Growaldt. Krytycy podkreślają, że film bardziej niż historycznym dramatem jest refleksją nad tożsamością, społecznymi rolami i ceną wolności.
Rola, która zostaje pod skórą
Największą siłą filmu pozostaje Sandra Hüller. Jej Rose mówi niewiele, lecz każde spojrzenie, gest czy napięcie ciała stają się elementem opowieści. Aktorka tworzy postać żyjącą w permanentnym lęku przed demaskacją, jednocześnie zachowując wewnętrzną godność i siłę. W wywiadach podkreślała, że największym wyzwaniem było znalezienie równowagi między wiarygodnością męskiej tożsamości a nieustannym poczuciem zagrożenia. W przygotowaniach pomogły jej rozbudowane kostiumy oraz ścisła współpraca z reżyserem, który pozostawiał aktorom przestrzeń do twórczych poszukiwań.

Od premiery na Berlinale recenzenci niemal jednogłośnie wskazują Hüller jako największy atut filmu. Pojawiają się określenia mówiące o „fenomenalnym”, „wybitnym” czy „doskonale kontrolowanym” występie, a sam film chwalony jest za odwagę formalną i psychologiczną głębię. „Róża” znalazła się także na szczycie festiwalowego rankingu krytyków Screen International, a Hüller zdobyła Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszą rolę pierwszoplanową.
Czy Sandra Hüller idzie po Oscara?
Pytanie o Oscara pojawia się niemal automatycznie. Trzeba jednak oddzielić zachwyt krytyków od przewidywań dotyczących sezonu nagród. „Róża” ma wszystkie cechy filmu, który budzi uznanie recenzentów: odważny temat, wyrazisty język filmowy i niezwykle wymagającą rolę główną. To właśnie takie kreacje często stają się ważnym punktem rozmów o wyróżnieniach, zwłaszcza gdy aktorka potrafi całkowicie zniknąć za postacią.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Czy Sandra Hüller zdobędzie Oscara? Na obecnym etapie można mówić jedynie o rosnących oczekiwaniach i bardzo mocnej pozycji w dyskusjach wokół sezonu nagród. Entuzjastyczne recenzje, sukces na Berlinale oraz zgodna opinia wielu krytyków sprawiają, że „Róża” wyrasta na jeden z najważniejszych europejskich filmów roku. O tym, czy przełoży się to na nominację lub statuetkę Amerykańskiej Akademii, zdecyduje dopiero dalszy przebieg sezonu. Jedno wydaje się jednak pewne, Markus Schleinzer stworzył film, który prowokuje do rozmowy długo po seansie, a Sandra Hüller po raz kolejny udowodniła, że należy do grona najbardziej fascynujących aktorek współczesnego kina.