Najpierw Cannes, potem Nowe Horyzonty, teraz oscarowa kampania. „Meltdown” Manueli Martelli został oficjalnym reprezentantem Chile w wyścigu po statuetkę w kategorii najlepszego filmu międzynarodowego. W tej surowej, zanurzonej w andyjskim pejzażu opowieści jedną z najważniejszych ról gra Jakub Gierszał.
WIDEO…
„Meltdown” buduje międzynarodową pozycję
Są filmy, które od pierwszego festiwalowego pokazu zdradzają ambicję wyjścia poza jeden sezon i jedną widownię. „Meltdown”, drugi pełnometrażowy film Manueli Martelli, należy właśnie do tej kategorii. Jego światowa premiera odbyła się w Cannes, w sekcji Un Certain Regard, a kolejnym ważnym przystankiem były Nowe Horyzonty oraz pokaz na festiwalu w San Sebastian. Już na tym etapie było jasne, że Martelli nie interesuje kino łatwe ani efektowne w oczywisty sposób. Zamiast tego proponuje chłodną, precyzyjną formę, która powoli buduje napięcie i pozostawia widza z poczuciem niepokoju.
Festiwalowa droga okazała się jednak dopiero początkiem. Chile wybrało „Meltdown” jako swojego reprezentanta w kategorii najlepszego filmu międzynarodowego Oscarów 2027. W krajowym głosowaniu produkcja zdobyła 51 głosów, podczas gdy „Hangar rojo” otrzymało 43. Teraz przed filmem zaczyna się znacznie trudniejszy etap. Wśród konkurentów pojawiają się m.in. laureat Złotej Palmy – rumuński „Fiord” Cristiana Mungiu, belgijski „Coward” Lukasa Dhonta, japoński „All of a sudden” Ryusuke Hamaguchiego oraz austriacki „Rose” Markusa Schleinzera z główną rolą Sandry Hüller. To mocne nazwiska i tytuły, które pokazują, że oscarowy sezon dla „Meltdown” dopiero się rozpoczyna.
Zobacz też: To najbardziej osobisty film w jego karierze. Najnowsze dzieło Pedro Almodóvara niebawem w kinach!
Jakub Gierszał w Andach
Akcja filmu rozgrywa się w 1992 roku w Chile, w hotelu położonym przy ośrodku narciarskim w Andach. Dziewięcioletnia Inés poznaje tam młodą niemiecką narciarkę Hannę. Kiedy dziewczyna znika, przestrzeń, która początkowo wydaje się niemal pocztówkowa, zaczyna stopniowo zmieniać charakter. Poszukiwania prowadzą nie tylko do kolejnych pytań o samą Hannę, ale także odsłaniają napięcia zapisane w miejscu i czasie. Chile próbuje zostawić za sobą lata dyktatury, a Martelli wpisuje ten historyczny ciężar w krajobraz, ciszę i relacje między bohaterami. Im piękniejsze stają się góry, tym mocniej wybrzmiewa poczucie izolacji.
W tę atmosferę bardzo precyzyjnie wpisuje się Jakub Gierszał, który gra Alexandra, niemieckiego trenera narciarstwa. W obsadzie znaleźli się również Maya O’Rourke, Saskia Rosendahl, Maia Domagala, Paulina Urrutia i Mauricio Pešutić, a polski aktor wybrzmiewa na drugim planie. Jego bohater nie potrzebuje wielkich gestów, wystarczy sposób, w jaki pojawia się w kadrze, by zaburzyć jego równowagę. Podobne poczucie odcięcia od świata towarzyszyło również samej realizacji. Ekipa spędziła siedem tygodni praktycznie odizolowana w górach, a hotel był jednocześnie planem zdjęciowym i miejscem zakwaterowania. Najbliższe miasteczko znajdowało się prawie dwie godziny jazdy samochodem przy dobrej pogodzie, dzięki czemu atmosfera filmu zaczęła przenikać także do codzienności jego twórców.
Chłód, niedopowiedzenia i polska premiera
„Meltdown” działa przede wszystkim tym, czego nie dopowiada. Martelli nie prowadzi widza za rękę i nie buduje emocji przez serię widowiskowych zwrotów. Znacznie ważniejsze są dla niej cisza, spojrzenia, dystans między postaciami i poczucie, że pod powierzchnią eleganckiego górskiego hotelu znajduje się coś znacznie bardziej niewygodnego. Film łączy historię inicjacyjną z tajemnicą zaginięcia, ale nie zamyka się w ramach klasycznego thrillera. To kino chłodne, oszczędne i konsekwentnie niepokojące. Szczególnie dobrze działa w nim kreacja Gierszała, opisywana jako magnetyczna i przerażająca.
Ten rodzaj filmowego napięcia może okazać się jednym z największych atutów „Meltdown” również poza obiegiem festiwalowym. Za polską dystrybucję odpowiada So Films, a na stronie firmy widnieje obecnie informacja o premierze zaplanowanej na 2027 rok. Polscy widzowie mieli już okazję zobaczyć film podczas Nowych Horyzontów, jednak regularne wejście do kin dopiero przed nami. Jeśli oscarowa kampania będzie nabierać tempa, obraz Manueli Martelli może pojawić się w Polsce w szczególnym momencie, już nie tylko jako cenione odkrycie z Cannes, ale jako tytuł, za którym stoi coraz wyraźniejsza międzynarodowa historia. 15 grudnia zostanie ujawniona Oscarowa shortlista potwierdzająca filmy zakwalifikowane do konkursu, z kolei 21 stycznia 2027 roku Akademia Filmowa ujawni oficjalną listę nominacji, której finał zaplanowany jest na 14 marca w Dolby Theater w Los Angeles.
Zobacz też: Sandra Hüller w drodze po Oscara! Najnowsze dzieło aktorki to dramatyczna opowieść o zamianie ról





























