Reklama

To jedno z największych objawień tegorocznego Millennium Docs Against Gravity i film, który przypomniał, jak wielką siłę ma polski dokument. „Kandydaci śmierci” Macieja Cuskego zachwycili zarówno jurorów, jak i publiczność, zdobywając najważniejsze festiwalowe nagrody. Od 7 sierpnia ta intymna opowieść o dorastaniu, ojcostwie i przyjaźni rozpoczyna swoją kinową drogę

Festiwalowe objawienie, które trafia do kin

Po spektakularnym sukcesie na Millennium Docs Against Gravity „Kandydaci śmierci” Macieja Cuskego rozpoczynają kolejny etap swojej drogi. Dokument, nagrodzony Grand Prix Konkursu Polskiego, Nagrodą Publiczności oraz Onet Big Screen Doc, od 7 sierpnia będzie można oglądać w kinach w całej Polsce. Już podczas festiwalu film zyskał opinię jednego z najważniejszych polskich dokumentów ostatnich lat, a krytycy zgodnie podkreślali jego wyjątkową szczerość, subtelność i emocjonalną siłę. Recenzenci zwracali uwagę, że Cuske stworzył dzieło, które z równą swobodą opowiada o dorastaniu, ojcostwie i potrzebie zachowywania wspomnień, unikając przy tym sentymentalizmu.

Choć punktem wyjścia są wakacyjne wyprawy grupy przyjaciół realizujących amatorskie horrory, film szybko odsłania znacznie głębszy wymiar. W centrum opowieści znajdują się Staś i jego koledzy, jednak równie ważnym bohaterem staje się sam reżyser, który z biegiem lat zaczyna dostrzegać, że kamera rejestruje nie tylko dorastanie młodych ludzi, lecz także jego własną przemianę jako ojca.

Zobacz też: Czarne chmury nad Adamczychą. 3. sezon serialu "1670" wystawia na próbę Jana Pawła i jego rodzinę

Film, który dojrzewał razem z bohaterami

„Kandydaci śmierci” powstawali przez wiele lat, a montaż trwał równolegle z kolejnymi wyjazdami filmowej ekipy. Maciej Cuske początkowo zamierzał pozostać wyłącznie obserwatorem, dokumentując wspólną pasję syna i jego przyjaciół do kina. Dopiero z czasem uświadomił sobie, że nie może opowiadać tej historii z bezpiecznego dystansu. „Doszedłem jednak do wniosku, że byłbym nieuczciwy, gdybym znowu się schował. Bo to już nie jest opowieść tylko o chłopakach” – przyznaje reżyser w rozmowie z Polskim Radiem.

Istotną rolę odegrał także operator Tomasz Pawlik, który z czasem stał się pełnoprawnym członkiem tej niezwykłej grupy. Tuż przed kinową premierą bohaterowie opublikowali humorystyczny teledysk do piosenki zamykającej film, wspólnie napisanej i wykonanej jako pełen autoironii manifest przyjaźni, miłości do kina oraz relacji ojca z synem. Ten nieformalny epilog dobrze oddaje atmosferę dokumentu, w którym twórczość staje się naturalnym językiem budowania więzi.

Uniwersalna opowieść o relacjach i pamięci

Film Cuskego wyrasta daleko poza ramy klasycznego dokumentu coming-of-age. Zapis wspólnych wypraw stopniowo zamienia się w refleksję nad współczesną męskością, przemijaniem oraz odpowiedzialnością, jaka towarzyszy rodzicielstwu na każdym etapie życia. Po pokazach festiwalowych widzowie wielokrotnie podkreślali, że równie ważną drogę jak młodzi bohaterowie przechodzi sam reżyser, ucząc się od nich otwartości i redefiniując własną rolę ojca.

To właśnie dlatego finał filmu pozostawia poczucie, że najważniejsze wydarzenia rozgrywają się pomiędzy kolejnymi ujęciami. „Ojcostwo nigdy się nie kończy” – zaznaczał Cuske. To zdanie staje się osią całego dokumentu, który z kroniki wakacyjnych przygód przeobraża się w poruszający portret rodziny, przyjaźni i kina jako narzędzia zachowywania pamięci. „Kandydaci śmierci” nie opowiadają jedynie o dorastaniu, pokazują, że wspólnie przeżyte chwile nabierają pełnego znaczenia dopiero wtedy, gdy po latach można do nich powrócić.

Zobacz też: Ten brazylijski thriller już drugi tydzień jest w TOP 10 Netflixa! To oparty na faktach film idealny dla fanów true crime

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...